Filmowy wrzesień 2017 w ocenach
To, It (2017). reż. Andy Muschietti.

Filmowy wrzesień 2017 w ocenach

Czyli co Q-Słonko widziało we wrześniu.

Filmowy wrzesień 2017 w ocenach

10

It [To]
Grupka małolatów z nudnego, amerykańskiego miasteczka staje oko w oko z przedwiecznym Złem, które żywi się ich strachem. Jedna z najlepszych ekranizacji prozy Stephena Kinga (co nie było trudne) i jeden z najbardziej klimatycznych pod różnymi względami filmów 2017 roku.

9

Beauty Inside, The [Byuti insaideu]
Woo-jin każdego dnia budzi się w innym ciele. Jest to nie lada problemem, gdy pewnego dnia się zakochuje. Jak to przyjemnie zobaczyć film z prostym pomysłem, którego jeszcze nie było. Instant romantic korean classic.

8

Bar, The [El Bar]
Grupa przypadkowych klientów madryckiego baru zostaje zmuszona do walki o życie w świetle tajemniczych wydarzeń rozgrywających się dookoła. Tak wyglądają filmy, gdy Alex de la Iglesia jest w formie i nie ma ambicji przemycić do historii nic więcej oprócz rozrywki.
Big Sick, The [I tak cię kocham]
Pochodzący z Pakistanu standupista, wbrew swojej mocno tradycyjnej rodzinie zakochuje się w sympatycznej Amerykance. Wołające o lepszego aktora w roli głównej sympatyczne kino udanie łączące humor z umiarkowanym dramatem.
Ghost Story, A
Mężczyzna, który zginął w wypadku samochodowym wraca do ukochanej pod postacią ducha. Kino dla cierpliwego widza, który rozerwie serce każdego, kto kiedykolwiek stracił coś, na czym mu zależało.
Lost City of Z, The [Zaginione miasto Z]
Owładnięty obsesją odnalezienia śladów dawnej cywilizacji w głębi amazońskiej dżungli, angielski podróżnik gotów jest zaryzykować życie i rodzinę. Oparte na faktach. Jeśli istnieje coś takiego jak nuda w pozytywnym tego słowa znaczeniu, to „Zaginione miasto Z” byłoby doskonałą ilustracją tego stwierdzenia.
Whitney: Can I Be Me?
Uzupełniony wcześniej nieemitowanymi nagraniami, smutny dokument o życiu i śmierci Whitney Houston. Siła tego filmu tkwi w bohaterce tragicznej i archiwalnych nagraniach. Reszta (gadające głowy nagrane chyba gdzieś w piwnicy) ustępuje.

7

Beneath the Harvest Sky
Ten sezon zbioru ziemniaków może być przełomowy dla dwóch kumpli z liceum. Jeden zaczyna pomagać ojcu w przemycie narkotyków, drugi się zakochuje. Surowa opowieść o nudzie i codzienności Ameryki klasy B. Kino „o miasteczku z hutą”, jakie lubię.
Bluebeard
Lekarz z podupadającej kliniki zostaje wmieszany w sprawę seryjnych zabójstw sprzed lat. Nietypowe południowokoreańskie kino o seryjnym mordercy. Czyli mniej rozrywkowo, bardziej ambitnie. Raczej dla oswojonych z Koreą.
First They Kill My Father
Reżim Czerwonych Khmerów widziany oczami pięcioletniej dziewczynki, której rodzina znalazła się po stronie ofiar. Najlepszy film w reżyserskiej karierze Angeliny Jolie inspirowany jak sądzę dokumentalnym The Missing Picture. I zainteresowaniami reżyserki.
Gerald’s Game [Gra Geralda]
W wyniku zakończonej śmiercią partnera erotycznej zabawy, jego przykuta do łóżka żona musi znaleźć sposób na ratunek. Udana ekranizacja słabej powieści Stephena Kinga, tym lepsza, że powieść właściwie wydawała się nie do sfilmowania.
Kingsman: The Golden Circle [Kingsman: Złoty krąg]
Po zniszczeniu większości organizacji Kingsman, Eggsy i Merlin muszą współpracować z ich amerykańskimi kolegami – Statesmanami. Typowy przykład filmu, który jest cool, ale powinien być jeszcze bardziej cool, bo ma: dobrą obsadę, dobrego reżysera, wolność artystyczną, nie wisi nad nim PG-13 i może sobie pozwolić na wszystko.
Little Evil
Świeżo upieczony małżonek zaczyna podejrzewać prawie 6-letniego pasierba o to, że jest antychrystem. Przyzwoita czarna komedia zawieszona gdzieś pomiędzy filmem familijnym, a odważnym nie-PG-13 bez sztywnych producentów.
Mortified Nation
Gdyby nie filmy dokumentalne, człowiek nigdy by się nie dowiedział, że istnieją imprezy artystyczne, na których ludzie czytają wstydliwe fragmenty swoich pamiętników. I nawet jest w tym szaleństwie metoda. Zabawne i rzewne.
Our Souls at Night
Ciepła i romantyczna historia dwojga starszych ludzi, których łączy niespodziewanie rozpoczęty romans. Wiecznie piękna Jane Fonda i wciąż przystojny Robert Redford po raz czwarty razem.
People vs. Fritz Bauer, The [Der Staat gegen Fritz Bauer, Fritz Bauer kontra państwo]
Niemcy, rok 1957. Gdy prokurator generalny Fritz Bauer próbuje postawić przed sądem Adolfa Eichmanna, wielu wolałoby, aby odpuścił. Podobny tematycznie do „Labiryntu kłamstw”, szczęśliwie dużo ciekawszy. Plus ciekawe wątki obyczajowe.
Score. A Film Music Documentary
Dokument o muzyce filmowej i jej twórcach od kuchni. Typowy przedstawiciel ciekawego filmu dokumentalnego na ciekawy temat. Nic więcej.
Seven Five, The
Dokumentalna historia najbardziej skorumpowanego komisariatu w historii Nowego Jorku. Irytujący główny bohater – coś a’la ten koleś ze Spaceru po linie – ale historia ciekawa.
Wall, The
Przed śmiercią z rąk irackiego snajpera chroni rannego amerykańskiego żołnierza jedynie prowizoryczny mur. Dość emocjonująca rozgrywka na dwóch aktorów i jeden głos.

6

68 Kill
Żyjący pod pantoflem swojej narzeczonej chłopak zgadza się dokonać z nią skoku, który ma odmienić ich życie. I odmieni w krwawą podróż. Typowe kino „wszystko się pieprzy” z humorem i krwią nieco ponad średnią innych, podobnych niskobudżetowych produkcji.
Architecture 101 [Geon-chook-hak-gae-ron]
Do architekta w celu zbudowania jej domu zgłasza się jego młodzieńcza miłość. Całkiem w porządku południowokoreański romansik, niestety zbyt zwyczajny, żeby było o czym gadać.
Dark Song, A
Pogrążona w smutku po stracie dziecka kobieta postanawia wynająć speca od okultyzmu, by przeprowadzić skomplikowany rytuał. Znakomita pierwsza część filmu przekształca się potem w standardowe kino o haluckach, demonach i stukaniu w szafce z talerzami. Szkoda.
Fabricated City [Jo-jak-doen do-si]
Wrobiony w morderstwo gracz komputerowy, z pomocą kumpli z netu próbuje odkryć, kto za tym stoi. Niepotrzebnie jest tu wszystko: krwawy dramat więzienny, efektowne kino akcji z dobrymi efektami oraz absurdalna komedia. Tylko dla azjatyckiego widza.
Forushande [Klient]
Niespodziewana tragedia staje się udziałem małżeństwa, które wprowadza się do mieszkania wcześniej zamieszkałego przez prostytutkę. Tym razem pan Asghar Farhadi zupełnie do mnie nie trafił. Porządna obyczajówka i tyle.
Leatherface
Ze szpitala psychiatrycznego dla młodzieży ucieka czworo pacjentów i rusza w krwawą drogę w kierunku Meksyku. Origin story Teksańskiej masakry piłą mechaniczną to niestety gorsza wersja Bękartów diabła.
Órbita 9
Młodą kobietę, która całe życie spędziła w kosmosie, od pewnej śmierci ratuje przystojny technik. Wiele filmów twist zajawiony tu po pół godzinie umieściłoby na końcu. I w sumie Órbita 9 też się kończy w tym momencie, a potem trwa jeszcze godzinę.
Transformers: The Last Knight [Transformers: Ostatni Rycerz]
Ziemi po raz enty grozi zagłada. Tym razem ze strony anarchistki próbującej we współpracy z Optimusem Prime’em odbudować Cybertron. Dużo, głośno, długo i jak w kołowrotku. Jednak nie tak złe, jak złe potrafią być filmowe Transformersy.
Unlocked [Tożsamość zdrajcy]
Agentka CIA po przejściach zgadza się wrócić do czynnej służby, by pomóc powstrzymać atak terrorystyczny. Wartkie i efektowne kino sensacyjne bez dłuższego wytchnienia. Szkoda tylko, że scenariusz głupi jak but.
Will You Be There
Śmiertelnie chory chirurg cofa się w czasie, by jeszcze raz zobaczyć swoją dawną miłość. Romantyczna historia miłosna z podróżami w czasie w tle. Romantyzm na zdecydowany plus. Podróże w czasie na zdecydowany minus.

5

Always Shine [Zawsze piękna]
Dwie początkujące aktorki wyjeżdżają na weekend do chaty na odludziu. Wkrótce daje znać o sobie rodząca się między nimi zazdrość. Przepustka do lepszego kina dla reżyserki filmu. Dla widza nic specjalnego.
Book of Henry, The
Jedenastoletni geniusz postanawia działać, gdy jest już pewnym, że sąsiad molestuje swoją pasierbicę. Nieudany film, który mógł być Goonies XXI wieku, a skończył się pomieszaniem komediowej lekkości z dramatyczną tragedią.
Gangam 1970
Dwójka przyjaciół staje po dwóch stronach barykady w walce o wpływy w miejscu, w którym ma powstać prestiżowa dzielnica Seulu. Nie urzekły mnie te chaotyczne koreańskie Gangi Nowego Jorku. Pewnie także za sprawą fatalnych napisów.
Iris
Żądanie okupu za uwolnienie porwanej żony gangstera uruchamia lawinę niespodziewanych zwrotów akcji. Brzmi fajnie, ale w rzeczywistości jedyną atrakcją tego filmu jest Charlotte Le Bon.
Wolf Warriors [Zhan lang]
Elitarny oddział chińskich komandosów zostaje wplątany w porachunki pomiędzy krewkim snajperem, a najemnikami na usługach barona narkotykowego. Naiwna i momentami absurdalna chińska agitka o tym, jaka to ich armia jest wspaniała.

6 odpowiedzi

  1. Jak dałeś ocenę 9 „Miastu Z” to ja aż boję się zaglądnąć do tych ocenionych niżej. :)
    Grozi śmiercią z nudów!

  2. Osiem dałem, ale nadal potwierdzam, że jest to nudny film :)

  3. Pal licho, że trochę nudny ale jakiś taki nieprzekonujący do końca, jakiś niespełniony… Zły nie jest, wręcz jest niezły, ale… Czegoś zabrakło, nic specjalnie nie zapisuje się w pamięci, choć wydaje się, że twórcy mieli spore ambicje… Tak jakby miało być drugie „Fitzcarraldo” ale coś nie stykło. 😛

  4. Quentin

    I znowu muszę się zgodzić :). Początkowo mnie nużył zupełnie i już zdążyłem wyrobić sobie opinię, a tu nagle oni łazili po lesie, a ja oglądałem wsiąknięty bez chęci sięgnięcia po komórkę w celu przetrwania.

    Bez dwóch zdań coś nie do końca zagrało, ale mnie i tak przekonali. Trzeba doceniać takie kino, którego od lat nikt już nie kręci.

  5. Czy ja wiem… „El abrazo de la serpiente” był trochę podobny nawet, choć „The Lost City of Z” jest bardziej mainstreamowe. :)
    Natomiast plusik za epizod Franco „Django” Nero. :)

  6. Quentin

    Siur siur, nie kręci się w mainstreamie, wiadomix. El abrazo… odrzucił mnie już zwiastunem. W sensie widziałem jak na dłoni, że film nie dla mnie :).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.