Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Filmowy maj 2018 w ocenach. Contratiempo (2016), Netflix.
Filmowy maj 2018 w ocenach. Contratiempo (2016), Netflix.

Filmowy maj 2018 w ocenach

Czyli co Q-Słonko widziało w maju.

Filmowy maj 2018 w ocenach

9

Contratiempo
Oskarżony o morderstwo kochanki biznesmen wynajmuje do obrony nieustępliwą panią adwokat. Seans powtórkowy. Podobał mi się +1 bardziej, mimo że znałem zakończenie. A może właśnie dzięki temu. Świetnie skonstruowany thriller.

8

16 Extremes aka Dhuruvangal pathinaaru
Emerytowany policjant wraca pamięcią do ostatniej sprawy w karierze, przez którą został kaleką. Misternie utkany tamilski kryminał, który ma w zanadrzu więcej niż kilka satysfakcjonujących zwrotów akcji.
22-nenme no Kokuhaku: Watashi ga Satsujinhan desu. Wyznanie mordercy
Chwilę po przedawnieniu się sprawy seryjnych zabójstw ujawnia się morderca, który przyznaje się do ich popełnienia. Członkowie ofiar są bezsilni, a policja niewiele może zrobić. Takie filmy z zylionem twistów idealnie trafiają w mój gust. Fajny pomysł na dwa różne formaty obrazu w zależności kiedy dzieje się akcja.
Deadpool
Osiłek drobnego kalibru zostaje niezniszczalnym superbohaterem i chce dokopać mutantowi opowiedzialnemu za jego cierpienia. Seans powtórkowy. Frajda z drugiego seansu niewiele się różni od tej z seansu numer jeden. Do wielkości brakuje sporo, ale nie każdy film musi być wielki.
Iraivi
Błędne decyzje reżysera-alkoholika oraz nieszczęśliwie zakochanego męża sprawiają, że życie ich rodzin zamienia się w pasmo tragedii. Świetnie wyreżyserowany obyczajowy dramat, którego reżyser, bawiąc się konwencjami indyjskiego kina, tworzy uniwersalne dzieło opowiadające o współczesnych indyjskich kobietach.
Phenomena. Fenomeny
Młoda dziewczyna posiadająca władzę nad owadami wplątuje się w sprawę seryjnego mordercy dziewcząt. Seans powtórkowy. Tak absurdalny film Dario Argento, że aż w końcu zaczął mi się podobać ten lekko dziecinny surrealizm. Końcowe 10 minut ryje banię i zrywa beret.
Solo: A Star Wars Story. Han Solo: Gwiezdne wojny – historie
Han Solo dołącza do grupy złodziei, by zarobić sumę potrzebną na uwolnienie ukochanej. Świetny pod względem akcji, humoru i nawiązań pod adresem dorosłego Hana Solo. Mniej udany w warstwie romantycznej i scenach, w których akcję zastępują dyskusje.

7

Deadpool 2
Chcąc wyprowadzić na prostą niesubordynowanego mutanta, Deadpool będzie musiał się zmierzyć z groźnym Cable’em. Fajny i dowcipny film, który jest kolejną produkcją dbającą głównie o to, żeby nie zamieszać niczego w przyszłości franczyzy.
Ittefaq
Dwa trupy i dwie wykluczające się wersje wydarzeń. Dociekliwy detektyw stara się odkryć, która z nich jest prawdziwa. Klasyczny kryminał z zaskakującym zakończeniem. Film z gatunku tych, którzy wszyscy znają i lubią.
Le Redoutable. Ja, Godard
Związek Jeana-Luca Godarda i Anne Wiazemsky przeżywa kryzys, gdy reżyser rzuca robienie filmów i zaczyna interesować się polityką. Ciekawe kino pełne świetnych dialogów i inteligentnego puszczania oka do widza. Biografia inna niż wszystkie, warto więc być choć trochę w temacie tamtych czasów
Prestige, The. Prestiż
Dwóch zdolnych iluzjonistów konkuruje ze sobą po tragedii, jaka miała miejsce z ich udziałem kilka lat wcześniej. Seans powtórkowy. Podobał mi się bardziej niż za pierwszym razem, jednak niezmiennie nie rozumiem jego wysokich miejsc na wszelkich listach Top. A twist mocno się zestarzał.
Soodhu Kavvum
Doświadczony porywacz organizuje porwanie syna polityka, który na ich oczach zostaje porwany przez innych porywaczy. Uroczo pokręcona historia z paroma świetnymi dialogami, których bym się raczej nie spodziewał po indyjskim kinie. Szkoda, że po intermission trochę słabnie.
Tremors. Wstrząsy
Mieszkańcy małego miasteczka na pustyni mierzą się z ogromnymi dżdżownicami. Seans powtórkowy. Klasyka kina B, która jednak nie ma aż takiego uroku, jaki miała oglądana pod koniec XX wieku.
Vikram Vedha
Groźny przestępca oddaje się w ręce policji tylko po to, by zacząć niebezpieczną grę z nieustępliwym gliniarzem. Kollywoodzka odpowiedź na „Infiltrację”. Porządna, ale zbyt indyjska dla zachodniego widza.

6

120 battements par minute. 120 uderzeń serca
Początek lat 90. XX w. Aktywiści LGBT walczą o większą świadomość odnośnie wirusa HIV i AIDS. O pół godziny za długi i tylko momentami ciekawy powyżej średniej. Chyba niezbyt potrzebna dosłowność niektórych scen.
Anon
W świecie przyszłości nie istnieje prywatność. Morderca potrafiący zatrzeć za sobą wszystkie ślady jest praktycznie nie do namierzenia. Intrygujący pomysł na fabułę sprawia, że ogląda się ten film Andrewa Niccola ciekawie, ale finalnie pozostawia niedosyt.
Burning Sands. Otrzęsiny
Ostatni tydzień prób przed wstąpieniem do bractwa będzie dla Zuricha i jego kolegów prawdziwą próbą charakteru. Kiedy już opanujesz bezwolny śmiech na widok testosteronowych debili z bractwa Kappa Srappa Omega3, Otrzęsiny zamieniają się w niezły dramat z oczywistym zakończeniem.
Cargo. Ładunek
Ojciec ma tylko 48 godzin na znalezienie dla córki ratunku w wymarłym świecie opanowanym przez zombie. Bardzo ładnie sfotografowany i porządny film, który nie dostarcza wystarczających emocji, powielając większość klisz tego typu filmów.
I Kill Giants
Szkolna outsiderka każdego dnia broni swojego miasteczka przed inwazją olbrzymów. Dziewczyńska odpowiedź na Siedem minut po północy. Pobrzmiewająca Gooniesami metaforyczna baśń fajnie zagrana przez Madison Wolfe. Nie wciągnąłem się w nią jednak ani przez chwilę.
Mercury 13
Dokument o kobietach pilotach, które bezpodstawnie zostały odsunięte od udziału w misji Apollo. Ciekawy temat, to i dokument ciekawy. Ocena raczej pro forma, bo kogo to interesuje, ten obejrzy z przyjemnością. Są jednak lepsze dokumenty dotyczące podboju kosmosu.
Revenge
Zgwałcona dziewczyna, której cudem udaje się przeżyć, przystępuje do krwawej zemsty na swoich oprawcach. Piękny wizualnie rape-and-revenge thriller z bardzo dobrą ścieżką dźwiękową, który kuleje pod względem pełnego zaangażowania widza w opowiadaną historię i efektownej makabry.
V.I.P.
Seryjny morderca z Korei Północnej wodzi za nos agentów i policję z Południa, USA i Hongkongu. Realizacyjną perfekcję już w Korei mają. Teraz przydałyby się im lepsze i ciekawsze scenariusze. Nic specjalnego (znakomita makabra).

5

Ajji
Babcia zgwałconej dziewczynki poprzysięga zemstę na jej oprawcy. Indyjskie kino tak dalekie od Bollywoodu jak tylko się da. Smutny obrazek z nizin społecznych pełen brudu i brutalności. Niestety zbyt rozwlekły.
Blockers. Strażnicy cnoty
Rodzice licealistek wybierających się na bal maturalny starają się powstrzymać je przed zaplanowaną utratą dziewictwa. Przeciętna komedia zawieszona pomiędzy chęcią bycia zabawną, a pokuszeniem się o przekazanie paru niezbyt odkrywczych życiowych przemyśleń.
Clapper, The
Gospodarz popularnego show próbuje odkryć personalia klakiera z telezakupów. Typowa obyczajowa komedia z komediantem (Ed Helms), który chce się pokazać z innej strony niż głupie żarty. Mimo ciekawego pomysłu na film, The Clapper, choć sympatyczny, ulatuje po seansie z głowy. Świetna Amanda Seyfried.
Jailbreak
Kilkoro policjantów walczy o życie w więzieniu, w którym wybucha bunt. Na swój sposób urocze kambodżańskie dziełko z fajnymi scenami walk i zupełnie niepotrzebną fabułą.
Sometimes. Niekiedy
Kilkoro pacjentów próbuje przekupić pielęgniarkę, by przed czasem dowiedzieć się, jakie są wyniki ich badania na obecność wirusa HIV. Źle, gdy z kollywoodzkiego filmu wytniesz wszystko co kollywoodzkie, by zrobić mocno przeciętny dramat. Nawet w słusznym celu, który jest głównym i jedynym powodem powstania tego filmu.
Staten Island Summer
Ratownicy z basenu miejskiego na Staten Island próbują zorganizować imprezę pożegnalną jednego z nich. Lata 80. XX wieku pełne były takich młodzieżowych komedii. Miały one jednak ciut większy urok od Staten Island Summer, któremu czegoś brakuje, choć ma wszystko, co mieć powinien.
Suspiria. Odgłosy
Młoda baletnica rozpoczyna naukę w szkole baletowej, w której dzieją się dziwne rzeczy. Seans powtórkowy. Kiepskie aktorstwo, fatalne dialogi i powierzchowny scenariusz przysłaniają świetny klimat, piękne zdjęcia i klasyczną muzykę Goblinów. Jeden z tych filmów, którym porządny remake potrzebny jest od zaraz.
Thoroughbreds
Dawne przyjaciółki spotykają się ponownie na korepetycje, w trakcie których rodzi się plan zabójstwa ojczyma jednej z nich. Świetnie zagrany i oryginalny film inny niż wszystkie. Testujący cierpliwość widza do statycznych ujęć i dziwnej muzyki. Zasnąłem ze cztery razy w trakcie seansu.

4

451° Fahrenheita, Fahrenheit 451
Faszystowskie władze świata przyszłości nakazują palić wszystkie książki. Wyznaczony do tego zadania Guy Montag zaczyna mieć wątpliwości, co do słuszności tego rozwiązania. Poskrobany zaledwie po powierzchni ciekawy temat tonie w rosnącej nudzie i realizacji rodem z teatru telewizyjnego.
El cuaderno de Sara. Notatnik Sary
W poszukiwaniu siostry hiszpańska prawniczka wyrusza do Kongo, gdzie każdego dnia ryzykuje życie w wojnie o minerały. Głównym problemem tego ładnie sfotografowanego filmu jest to, że po piętnastu minutach wiadomo już wszystko, co trzeba wiedzieć. Sam zaś los zaginionej Sary jest średnio interesujący.
Kissing Booth, The
Elle kocha się w Noahu, ale siedzi cicho, bo nie chce zranić swojego przyjaciela Lee, który jest jego bratem i który chodzi z inną dziewczyną, więc nie powinien mieć z tajemnicą Elle żadnego problemu. Komedia romantyczna dla trzynastolatków bez choćby zarysu pomysłu na film. Aśka była zachwycona :).

3

Sendero, Ścieżka
Grupa młodych ludzi w trakcie podróży zostaje uwięziona przez rodzinę zwyrodnialców. Trochę sympatycznego gore i rewolucyjna scena, w której bohaterowie rezygnują z pojechania skrótem, a i tak mają potem przesrane. Reszta niewarta uwagi.

2

Dark Crimes. Prawdziwe zbrodnie
Zgorzkniały policjant powraca do nierozwiązanego śledztwa, gdy nowe dowody wskazują winę znanego literata. Oparty na faktach film, który dwa lata od premiery przeleżał na półce i zdecydowanie powinien tam zostać.

1

15.17 to Paris, The. 15:17 do Paryża
Trzech Amerykanów w trakcie podróży do Paryża musi stawić oko uzbrojonemu po zęby terroryście. Oparte na faktach. Najgorszy film 2018 roku. Przynajmniej do początku maja.

12 odpowiedzi

  1. Skomentowałbym, ale większość już komentowałem (więc nie będę się powtarzał 😉 ) oprócz może nieco zawyżonej noty dla Contratiempo, bo to dobry hiszpański thriller/kryminał (a każdy dobry hiszpański thriller/kryminał bez wątpienia wart jest obejrzenia 😀 ) ale znowuż nie aż tak. :)

  2. Mimo to 1. na tle reszty filmów się wyróżnia, 2. wcześniej dostał Osiem, ale skoro drugi seans był równie fajny (co teoretycznie nie powinno mieć miejsca w filmie z twistem), to doceniłem Dziewiąteczką. Zasadna czy nie, film zdecydowanie do obejrzenia :)

  3. Bój się boga Quentin, jak twist w ‚Prestige’ się zestarzał, to ten w ‚Contratiempo’ już dawno jest pochowany z sankami obywatela Kane’a.

  4. Quentin

    Tyle że jak dla mnie akurat twist z Contratiempo to tylko dodatek do fajnie poukładanego w różne meandry i zawijasy filmu, który jest atrakcyjny fabularnie i bez niego. W Prestiżu wywalisz twist i zostaje tylko porządnie zrealizowany przeciętniak z czary mary. Poza tym każdy wie jak wygląda Christian Bale 😛

  5. Bzdura, ja wracam do Prestiżu bardzo chętnie, nawet przecież dobrze znając finałowy twist. Wcale mu to nie ujmuje. W przeciwieństwie do przereklamowanych ostatnich filmów, beznamiętnych wydmuszek o czekaniu na prom do Anglii itp., to jest naprawdę udany film Nolana.

  6. Quentin

    Niebzdura .I mamy impas :).

    Ja do Prestiżu wróciłem niechętnie i co mogę przyznać to to, że byłem dla niego niesprawiedliwy przez długie lata po jednym jedynym obejrzeniu. Na pewno za nisko go oceniałem. Choć nadal uważam, że wyróżnia się co najwyżej realizacją. Sama treść mnie nie rusza nijak.

  7. Quentin

    PS. Nie kumam czemu główniejszym bohaterem robią Bale’a, kiedy to ch jakich mało. Powinien po dupie dostać, a na koniec Jackman nasikać na jego grób 😛

  8. Ale o [spoiler] którym Bale’u mówisz, wszak dwóch ich było? 😛 [koniec spoilera] Poza tym to dobrze, że bohater nie jest jednoznaczny moralnie, rzadkość dla kina hollywoodzkiego. 😛 A Jackman też taki święty nie był. I tak prawdę mówiąc to bardziej on był głównym bohaterem, jak Bale, więc nie wiem w czym problem masz. 😉 Tak czy siak, grunt że nie ma w tym filmie charczącego Hardy’ego w masce. 😀

  9. Quentin

    I tu znajdziemy płaszczyznę porozumienia – nie dla Hardy’ego :).

  10. Przypomniałem sobie ostatnio Tenebre i Phenomenę. O ile Tenebre mimo pewnych naiwności (jak to zwykle u Dario – śledztwo policji to przedszkolacy by lepiej poprowadzili) ma całkiem składną fabułę, no i ogólnie jest pod względem stylistycznym spójne, ma też świetną muzę, o tyle Phenomena to totalny bajzel, tak fabularny (wygląda jakby Dario skleił pomysły na kilka różnych filmów), jak i stylistyczny. Widać kryzys zmysłu Argento jeśli chodzi o podkładanie muzyki. Co z tego, że motywy od Goblinów czy użyte piosenki są same w sobie bardzo fajne, skoro podłożone są zupełnie bez sensu (dynamiczna muzyka do powolnej sceny albo takiej która wymagałaby spokojnego budowania napięcia) i nie dają tego co powinny – znamienne, że dwa lata później Argento zmaścił tak samo a nawet jeszcze bardziej wizualnie fantastyczną przecież „Operę”. Potem mu na szczęście przeszło z tym heavy metalem i wrócił do siegania po bardziej klasycznych kompozytorów – Donaggio czy Morricone. Wracając do Phenomeny – aktorstwo tradycyjnie (do udawania, że się nie widziało jak oni grają), montaż też jakoś słabo, zdjęcia mogą być, ale Dario potrafił znacznie lepiej. Ogólnie – Phenomena poza pierwszą dziesiątką filmów Argento, Tenebre gdzieś pośrodku tej pierwszej dziesiątki.

  11. Quentin

    Problem w tym, że nie bardzo mam z czym polemizować. A jednak, Phenomena podobała mi się bardziej :).

  12. Quentin

    W sensie of koz, że masz rację, a nie, że pierdolisz i szkoda czasu na polemikę :).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.