Plac zabaw (2016), reż. Bartosz M. Kowalski.
Plac zabaw (2016), reż. Bartosz M. Kowalski.

32. WFF. Plac zabaw. Okrucieństwo nie do przyjęcia

Różnymi filmami już zaczynałem Warszawski Festiwal Filmowy, ale takim jeszcze nie. „Takim” dobrze pasuje do polskiego filmu Plac zabaw, który trudno określić jakimś specjalnie mega słabym. Na pewno można Plac zabaw określić kontrowersyjnym, choć jest to kontrowersja niczym nieuzasadniona, tanio szokująca widza i trudna do usprawiedliwienia przebiegiem całego filmu. Recenzja filmu Plac zabaw.

O czym jest Plac zabaw

Plac zabaw opowiada historię trójki uczniów kończących szkołę podstawową. Gabrysia dobrze się uczy, mieszka z rodzicami w ładnym domu na przedmieściach, niczego jej nie brakuje łącznie z rozumem. Jednak serce nie sługa. Gabrysia potajemnie podkochuje się w koledze z klasy Szymku. Szymek na co dzień opiekuje się chorym ojcem i jest typem sympatycznego łobuziaka, któremu wszyscy wybaczają, gdy stłucze w oknie szybę. Szymek ma kolegę Czarka. Czarek to łobuziak z gatunku „za parę lat skończy w pudle”. Ma starszego brata – najbarwniejsza postać całego filmu – oraz matkę, która najprawdopodobniej samotnie wychowuje trójkę dzieci – jest jeszcze najmłodszy bajtel. Cała trójka bohaterów wybiera się na uroczyste zakończenie szkoły, by móc spokojnie rozpocząć wakacje. Gabrysia ma jednak jeszcze jedną sprawę do załatwienia, chce powiedzieć Szymkowi co do niego czuje zanim będzie za późno. Przy pomocy puszczalskiej koleżanki umawia się Szymkiem w starych ruinach. Nie wie, że koledzy mają ją za grubaskę, z którą obciachem jest się pokazywać na mieście.

Recenzja filmu Plac zabaw

Nie byłoby o czym gadać, gdyby nie końcówka filmu. Paradoksalnie z powodu tej końcówki też nie ma o czym gadać, jeśli nie chce się zaspoilerować filmu. Cóż, sprawa jest przegrana. Tym bardziej, że to właśnie owo zakończenie filmu wpływa na jego całkowity odbiór. To, co wcześniej nie ma aż tak wielkiego znaczenia.

A wcześniej jest taka sobie zabawa w greckie kino, trochę absurdalne, z wiszącą w powietrzu przemocą. Absurd też jest bardziej intuicyjny, bo wynika z zachowań kwiatu naszej młodzieży, które zalatuje starymi jak świat Dzieciakami i z jednej strony trudno uwierzyć, że są aż tak wulgarne, a z drugiej coś w głowie podpowiada, że może być nawet jeszcze gorzej. Niewyparzone gęby kontrastują z eleganckimi ubiorami naszych dzieciaczków i dość czystym, choć prostym światem, w jakim żyją. Dorośli gdzieś tam lewitują w tle, ale z ustami pełnymi banałów i tandetnej poezji nie mają młodzieży do zaoferowania niczego interesującego. Można śmiało powiedzieć, że ta większość filmu jest nudnawa, bo kamera obojętnie obserwuje kolejne scenki rodzajowe, które ani nie są specjalnie atrakcyjne (poza starszym bratem), ani nie tłumaczą nam tego, co wydarzy się potem. Nie byłbym jednak aż tak brutalny dla filmu Plac zabaw, bo mimo pozornej nudy ogląda się go dobrze, poszczególne wątki trójki bohaterów zostały zgrabnie połączone w całość, no i – co rzadkie w polskim kinie – bardzo dobrze radzą sobie małoletni aktorzy. No może z wyjątkiem chachara Czarka.

A potem przychodzi zakończenie w trakcie którego część widowni wyszła z kina – czemu trudno się dziwić – i które atakuje widza zupełnie nie przygotowując go na to, co nastąpi. I to największy zarzut do filmu Plac zabaw – nijak nie przygotowuje na finał i jeśli reżyser chciał coś powiedzieć swoim filmem, to nie powiedział. To nie jest ten przypadek kina, które niespodziewanym zakończeniem raz szokuje, a dwa podnosi wartość całego filmu. W moich oczach – przeciwnie.

(2134)

Różnymi filmami już zaczynałem Warszawski Festiwal Filmowy, ale takim jeszcze nie. "Takim" dobrze pasuje do polskiego filmu Plac zabaw, który trudno określić jakimś specjalnie mega słabym. Na pewno można Plac zabaw określić kontrowersyjnym, choć jest to kontrowersja niczym nieuzasadniona, tanio szokująca widza i trudna do usprawiedliwienia przebiegiem całego filmu. Recenzja filmu Plac zabaw. O czym jest Plac zabaw Plac zabaw opowiada historię trójki uczniów kończących szkołę podstawową. Gabrysia dobrze się uczy, mieszka z rodzicami w ładnym domu na przedmieściach, niczego jej nie brakuje łącznie z rozumem. Jednak serce nie sługa. Gabrysia potajemnie podkochuje się w koledze z klasy Szymku. Szymek…

Czas na ocenę:

Ocena: 3

3

wg Q-skali

Podsumowanie: Dzień z życia uczniów podstawówki, którzy kończą szkołę i za chwilę rozpoczną wakacje. Nie umiem uzasadnić mojej oceny dla tego filmu, tak jak reżyser nie uzasadnił filmem szokującego zakończenia.

7 odpowiedzi

  1. A zostałeś na rozmowie z reżyserem? Byłem dzisiaj i uważam, że była wartościowa w kontekście oceny filmu. Przez cały film czułem niesamowite podskórne napięcie, nie oglądało się tego przyjemnie (lub nie oglądało fragmentów w ogóle), ale tak miało być. Jak można przygotować widza na taki horror, skoro nie ma wytłumaczenia niektórych patologii? Czy zło koniecznie musi być uzasadnione w filmowym języku? Koniec jest w dalszym, paradokumentalnym planie, makabryczny, ale obiektywny. To jest wielką wartością. Reżyser i tak starał się wypełnić pustkę i dawać wskazówki, cała sekwencja z Gabrysią jest fikcyjna, wyobraź sobie jak bardzo „abstrakcyjne” to zło było naprawdę.
    Będę z zainteresowaniem śledził poczynania Bartosza M. Kowalskiego.

  2. Nie zostałem, następny film miałem.

  3. Filmu nie oglądałem, ale spędziłem ostatnią godzinę życia próbując się dowiedzieć co to za scena, o czym i generalnie jakie jeszcze sceny są w filmie. Później trafiłem na opis oryginalnej sprawy (https://pl.wikipedia.org/wiki/Zabójstwo_Jamesa_Bulgera) i wydaje się, że film dość wiernie sprawę oddaje, choć oczywiście o postaci dziewczynki mowy nie ma.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.