Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Mega Time Squad (2018), reż. Tim van Dammen.
Mega Time Squad (2018), reż. Tim van Dammen.

Mega Time Squad. Recenzja nowozelandzkiej komedii

Jest coś takiego w nowozelandzkim powietrzu, że raz na jakiś czas powstają tam filmy przyjmowane z szeroko otwartymi ramionami przez wszystkich fanów kina gatunkowego. I nie chodzi już nawet o Petera Jacksona, ale o produkcje typu Housebound czy Deathgasm. Niestety, autorzy filmu Mega Time Squad najwyraźniej nie zdążyli nawdychać się tego czegoś. Recenzja filmu Mega Time Squad.

O czym jest film Mega Time Squad

John (Anton Tennet) to drobny kryminalista pracujący na usługach miejscowego bossa Sheltona (Jonny Brugh). Szef ma dla niego kolejne zadanie. Chłopak ma okraść działający w okolicy gang Chińczyków. Kolega namawia Johna do tego, by puścił Sheltona w trąbę i kasę zatrzymał dla siebie. Skutecznie. Napad dochodzi do skutku, a przy okazji w łapy Johna trafia tajemnicza bransoletka. Już wkrótce mu się przyda, gdy wystawiony przez kumpla bliski będzie śmierci. Naciśnięcie znajdującego się na bransoletce dynksa sprawia, że John cofa się o parę minut w czasie. To nie koniec niespodzianek, bo w świecie, do którego się cofnął, jeden John już jest i właśnie ucieka przed oprychami tak, jak on przed chwilą. Sytuacja wkrótce się multiplikuje, a John wplątuje się w kolejne kłopoty, ale i wpada w oko siostrze Sheltona (Hetty Gaskell-Hahn).

Zwiastun filmu Mega Time Squad

Recenzja filmu Mega Time Squad

Oto i jest – kolejne rozczarowanie prosto z Listy Do Obejrzenia. Nowozelandzka komedia, która miała wszelkie przesłanki ku temu, by dać radę. Jasne, wiadomo było, że nakręcona po kosztach nie będzie wyglądać jakoś oszałamiająco, ale czy to nie tak zaczynał niejeden wielki dzisiaj reżyser? Dzięki umiejętnościom i wyobraźni, której nie kupisz za miliony dolarów razem z efektami CGI w pakiecie, za kieszonkowe nakręcił film pokazujący, że jego autor ma smykałkę do kina i wie, jak zatuszować wszelkie braki. Przykładów takich początków kariery można znaleźć sporo i właśnie ów talent jest decydujący w tym, aby z tysiąca amatorskich filmów właśnie ten jeden wyróżniał się ponad nie.

Mega Time Squad daje nadzieję na taki seans tylko w pierwszych minutach. Bijąca z ekranu tanizna nie przeszkadza jakoś strasznie, dialogi są dowcipne, montaż dodaje filmowi tempa i szybko można wczuć się w klimat tego typowego filmu zrobionego przez kumpli po piwie. Napad w kaczej masce jest zabawny, a tekst typu: – Nigdy nie sądziłem, że znajdą się kretyni, którzy okradną pana Wu. – Bo nigdy nas nie spotkałeś!; kieruje filmowy humor w dobrą stronę. Za chwilę dochodzimy do clou filmowej fabuły. Niczym w Los Cronocrimenes Nacho Vigalondo filmowi bohaterowie zaczynają się mnożyć, ale historia toczyć się będzie w innym kierunku. Oto John 1, John 2, John 3 itd. zaczynają ze sobą współpracować. W świecie Mega Time Squad paradoksy czasowe i inne podobne perturbacje nie istnieją. I spoko, to tylko nowozelandzka rozrywka, w której udział wziął między innymi znany z What We Do in the Shadows Jonny Brugh.

Kłopot w tym, że autorzy filmu nie mają zupełnie pomysłu, jak wykorzystać pomysłowy punkt wyjścia. Szybko można odnieść wrażenie, że sami się w nim pogubili i że nie mają do zaoferowania niczego więcej. Cała reszta seansu upływa więc już tylko na znudzeniu i braku zainteresowania zmarnowanym pomysłem. W takiej sytuacji ograniczenia finansowe szybko zaczynają przeszkadzać i z filmu, który mógł być kinem „jakie to pomysłowe!” całość szybko zmienia się w kino „jaka to tanizna!”.

(2335)

Jest coś takiego w nowozelandzkim powietrzu, że raz na jakiś czas powstają tam filmy przyjmowane z szeroko otwartymi ramionami przez wszystkich fanów kina gatunkowego. I nie chodzi już nawet o Petera Jacksona, ale o produkcje typu Housebound czy Deathgasm. Niestety, autorzy filmu Mega Time Squad najwyraźniej nie zdążyli nawdychać się tego czegoś. Recenzja filmu Mega Time Squad. O czym jest film Mega Time Squad John (Anton Tennet) to drobny kryminalista pracujący na usługach miejscowego bossa Sheltona (Jonny Brugh). Szef ma dla niego kolejne zadanie. Chłopak ma okraść działający w okolicy gang Chińczyków. Kolega namawia Johna do tego, by puścił Sheltona…

Czas na ocenę:

Ocena: 4

4

wg Q-skali

Podsumowanie: Możliwość przenoszenia się w czasie sprawia, że John jeszcze bardziej komplikuje sobie życie gangstera. Fajny pomysł na film rozbił się o brak pomysłu na to, jak kreatywnie go wykorzystać.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.