Serialowo, s12e06. Doom Patrol.
Serialowo, s12e06. Doom Patrol.

Serialowo, s12e06. Baptiste, Doom Patrol, Survivor

Ja wiem, że w nocy rozdano Oscary, ale nie chcę powtarzać za Internetem, że ceremonia nudna, a nagrody niemiarodajne. Z tego względu od dwóch lat odpuszczam sobie ślęczenie po nocach i oglądanie gali. Teraz też ją przespałem, budząc się idealnie w okolicach piątej rano. Wlazłem na Twittera, „zobaczyłem na żywo”, że najlepszym reżyserem jest Cuaron, a filmem – ku mojemu zadowoleniu – Green Book i poszedłem spać dalej. A nie, jeszcze chwilę poczekałem, czy czasem komuś się znowu koperty nie pomyliły z tym Green Bookiem.

A teraz przechodzimy do rzeczy ważniejszych.

Serialowo, s12e06

Baptiste, s01e01

Pamiętacie taki serial The Missing? Powinniście, bo pierwszy sezon był zacny. Drugi już taki zacny nie był, ale też dobrze się go oglądało. Jego główny bohater, francuski detektyw Baptiste (Tcheky Karyo), skończył go z guzem mózgu i wydawało się że to koniec. Ale nie. Francuski detektyw Baptiste dostał spin-offa nazwanego jego nazwiskiem.

Francuski detektyw Baptiste spędza emeryturę w Amsterdamie. Co pół roku bada mózg, ale lekarze mówią mu, że wszystko jest w porządku. Nie do końca im ufa, bo czuje się gorzej. Jest wolniejszy, gorzej mu się myśli, stary dziad jednym słowem. Pewnego dnia zgłasza się do niego znajoma policjantka i prosi o pomoc w sprawie zaginięcia dziewczyny (Anna Próchniak). Rozpaczliwie poszukuje jej wujek (Tom Hollander), który opiekował się nią po śmierci jej rodziców. Baptiste zgadza się pomóc.

Znowu ktoś zaginął, znowu sprawą zajmuje się francuski detektyw Baptiste. Wydaje się, że zaginięcie dorosłej dziewczyny jest z góry mniej emocjonujące niż zaginięcie dziecka i chyba rzeczywiście tak jest. Pilot serialu Baptiste ogląda się w porządku, ale trudno mówić o jakimś szale. Twórcy starają się o różne atrakcje takie jak wizyta w burdelu dla transów oraz o zwroty akcji w trakcie i na koniec odcinka. Ten ostatni jest taki trochę wątpliwy, jeśli zna się narodowość aktorki grającej zaginioną, ale ogólnie nie ma nudy.

Po drodze trafia się trochę psujących odbiór pierdół – pogoń kulawego dziadka za młodym chłopakiem jest wyjątkowo abstrakcyjna – ale odcięta w preludium odcinka głowa daje nadzieję na to, że serial Baptiste okaże się finalnie co najmniej porządny.

No i jest w nim ważny polski wątek.

Doom Patrol, s01e01

Czyli DC Comics znów wchodzi na terytorium serialowe, łącząc w sobie niszowość postaci Legionu samobójców (dla mnie były niszowe, fani pewnie by mnie opieprzyli) i humor rodem z Deadpoola. Wydaje się, że źle być nie może i źle nie jest. Czegoś jednak brakuje

Cliff Steele (Brendan Fraser) był w latach 80. utalentowanym kierowcą wyścigowym, który trząsł torami NASCAR i tyłeczkami służących. Wszystko skończyło się wraz z wypadkiem, po którym pozostał po nim jedynie mózg. Mózg trafił w ręce Chiefa (Timothy Dalton), który przyodział go w metalowe wdzianko. Cliff trafił do posiadłości swojego konstruktora, gdzie okazało się, że nie jest jedynym gościem. Wśród innych odmieńców posiadłość Chiefa zamieszkują jeszcze poparzony as lotnictwa (Matt Bomer), laska obdarzona bodaj 69. osobowościami (Diane Guerrero, która niestety nie ma umiejętności Jamesa McAvoya ze Split, ale za to ładnie wygląda) oraz była gwiazda kina z lat 50. Rita Farr (April Bowlby). Wiele wskazuje na to, że będą oni bronić świata przed zagrożeniami, ale na razie nie wiadomo, co by miało być tymi zagrożeniami. Chyba niejaki człowiek-układanka Eric Morden (Alan Tudyk).

No dobra, obejrzałem jeszcze połowę odcinka (ale głównie śpiąc ze zmęczenia) i do ekipy dołączyła jeszcze najmarniejsza postać całego uniwersum DC – Cyborg (Joivan Wade). Zachodzę w głowę co oni go tak ciągną za uszy, że, o ile dobrze liczę, to już trzeci Cyborg w DC uniwersum? Przecież nie dość, że nie ma żadnych wyjątkowych zdolności, to jeszcze fatalnie wygląda. A w Doom Patrol wygląda fatalnie do kwadratu jakby swoje elementy metalowe znalazł w pudełku z płatkami śniadaniowymi.

Doom Patrol zapowiada się na fajną, niezobowiązującą rozrywkę. Gwiazdą pierwszych odcinków jest niewątpliwie osioł, ale i pochodzący z różnych dziesięcioleci bohaterowie stanowią ciekawą zgraję superlooserów. W serialu może wydarzyć się absolutnie wszystko i to wydaje się być jego najmocniejszą stroną. Choć nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jednak brakuje Doom Patrol luzu Deadpoola. Ma do siebie odpowiedni dystans, który podkreślają komentarze z offu, ale często zdaje się być zabawny na siłę. I to widać, słychać i czuć.

Survivor, s38e01

Każdego roku trafiają się dwa czwartki inne od wszystkich. To dni premiery kolejnych sezonów Survivora. Tym razem takim czwartkiem był ubiegły czwartek. Sezon numer 38 ruszył z kopyta, choć trochę smutno, że pojedynczym odcinkiem.

Trzydzieści osiem sezonów Survivora to wystarczająco dużo do tego, żeby na początku nie dało się o nim powiedzieć już niczego nowego. Formuła się ustabilizowała i albo się ją lubi albo się jej nie lubi. Ja ją wciąż lubię i to bardzo.

Wśród większości nowych graczy trafiła się czwórka graczy powracających. W mojej opinii są oni zupełnie zbędni, ale że zawsze lubiłem Aubry to nie narzekam. Nie zmienia to faktu, że wszyscy ciekawi gracze już występowali w Survivorze po pińcet razy i potrzeba czasu, żeby pojawili się nowi superbohaterowie. Choć wiadomo, Survivorowi raczej bliżej niż dalej końca.

Sezonową nowością jest bezludna wyspa, na którą w końcówce trafiła wyeliminowana zawodniczka. Była ona dla niej zupełnym zaskoczeniem, gdy narzekając pod nosem dotarła do rozstaju dróg, gdzie mogła wrócić do domu albo ruszyć w nieznane. Ruszyła w nieznane i wygląda to naprawdę intrygująco.

Poza tym, że same rozstaje drogi wyglądały tak jak gdyby zostały nakręcone w studio, a nie w plenerze. Co przeszkadzało.

3 odpowiedzi

  1. Dzień finału S03 True Detective a ten pisze o jakichś randomowych serialach i trzydziestym ósmym sezonie reality show :p

  2. Człowieku, trochę szacunku do tragedii! Miałem zaplanowane oglądanie finału na 17:30, a tu żona wraca do domu, że na 18 idzie na pazury. I teraz muszę czekać!

  3. Usprawiedliwiony.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.