Pasażerowie [Passengers] (2016), reż. Morten Tyldum.
Pasażerowie [Passengers] (2016), reż. Morten Tyldum.

Pasażerowie. Recenzja filmu Passengers

Długo, bo aż do grudnia trzeba było czekać na najnudniejszy film roku 2016. No ale w końcu od najbliższej niedzieli będzie do obejrzenia w kinach i zaklinam Was: dajcie sobie spokój, wynudzicie się strasznie. O filmie rozmawialiśmy już wczoraj z gambitem na historycznie pierwszej live transmisji po wyjściu z kina – do obejrzenia na Q-Fejsie:

…i w sumie to teraz tylko tak dla kronikarskiego obowiązku popełniam recenzję, bo wszystko, co miałem do powiedzenia na temat tego filmu można sobie posłuchać w ww. transmisji. Jeśli ją oglądałeś drogi Czytelniku (bądź droga Czytelniczko), to śmiało sobie możesz opuścić tę recenzję. Recenzję filmu Pasażerowie z Chrisem Prattem i Jennifer Lawrence w roli głównej.

O czym jest film Pasażerowie

Przyszłość. Potężnym statkiem kosmicznym w kierunku planety do skolonizowania podąża pięć tysięcy śmiałków i dwie setki załogi tegoż statku. Wszyscy grzecznie zahibernowani, w końcu lot potrwa jakieś sto lat (nie pamiętam już dokładnie), czekają na wybudzenie w odpowiednim momencie. Ale coś idzie nie tak i znajdujący się w jednej z kapsuł Jim (Pratt) wybudza się 90. lat przed czasem. Jim szybko orientuje się, że jest na pokładzie zupełnie sam, a towarzystwa dotrzymuje mu jedynie robot-barman (Michael Sheen). Po pierwszym szoku nasz bohater postanawia jakoś urządzić się w nowej sytuacji i ukształtować rzeczywistość do swoich potrzeb. Wprowadza się do ekskluzywnego apartamentu i w pełni korzysta z możliwości, jakie daje centrum rozrywkowe kosmicznego statku. Jest fajnie, ale samotność zaczyna uwierać Jima. Dobrze się składa, bo rok później wybudzona zostaje Aurora (Lawrence), która od tej pory dotrzymuje towarzystwa Jimowi. Para nawiązuje płomienny romans, ale w spokojnym jego konsumowaniu nie pomaga fakt, że ze statkiem zaczyna dziać się coś niedobrego.

Recenzja filmu Pasażerowie

W sumie nic dziwnego, że film jest – po żołniersku mówiąc – do dupy. Już jego zwiastuny nie zapowiadały niczego ciekawego i pełny film tylko potwierdza te obawy. Głównym grzechem filmu Pasażerowie – nuda. Nuda wynikająca z faktu, że fabuła filmu Pasażerowie niczym nie zaskakuje. Jeśli spodziewacie się jakiegoś zwrotu akcji, to się nie spodziewajcie, bo takiego nie ma. Statek się psuje (wiadomo od pierwszej sceny) i trzeba go naprawić. Tyle. Żadnego napięcia, żadnego thrillera, żadnego wow, ale twist, nic! Przez większość czasu Pasażerowie są nudnym romansem, co wynika z faktu, że to film właściwie dwojga aktorów. Kwintesencją takiego podejścia jest epizod Andy’ego Garcii, którego widać na ekranie tak samo długo jak i w zwiastunie. Schemat filmu Pasażerowie przypomina rozwiązania znane z komedii romantycznych – zakochali się, wkurwili na siebie, nie mogą bez siebie żyć – ale nie ma w tym ani namiętności, ani humoru, ani czegoś, co sprawiłoby, że ma się ochotę kibicować tej dwójce.

Zapytany o plusy filmu Pasażerowie gambit wspomniał o fajnym designie wnętrz, w których przyszło snuć bohaterom swoją nudną historię. Wiadomo, po filmie z dwójką gwiazd i z budżetem w okolicach stu milionów dolarów można spodziewać się, że wszystkie techniczne sprawy będą dopięte na ostatni guzik i są. Tyle, że nawet miłośnik kosmicznego designu spokojnie będzie mógł wyjść z kina już po scenie, w której bohater Pratta wprowadza się do wypasionego apartamentu, bo potem do końca snuć się będziemy po tych samych pomieszczeniach co wcześniej. Ja zaś za plus filmu Pasażerowie uznałem to, że się skończył.

Jak ktoś lubi filmy o kosmosie, to spokojnie może sobie film Pasażerowie odpuścić. Jedyna szansa na jakiekolwiek polubienie filmu tkwi przed miłośnikami romansów, ale – jak już wspomniałem – i to wątpliwe, bo nie ma między Lawrence i Prattem żadnej większej chemii, która sprawiłaby, że Pasażerowie mieliby choć trochę sensu. Innymi więc słowy te około 100 milionów budżetu zostało wyrzucone w próżnię i żadne megabillboardy w centrum Warszawy tego nie zmienią. Omijać!

(2172)

Długo, bo aż do grudnia trzeba było czekać na najnudniejszy film roku 2016. No ale w końcu od najbliższej niedzieli będzie do obejrzenia w kinach i zaklinam Was: dajcie sobie spokój, wynudzicie się strasznie. O filmie rozmawialiśmy już wczoraj z gambitem na historycznie pierwszej live transmisji po wyjściu z kina - do obejrzenia na Q-Fejsie: https://www.youtube.com/watch?v=6FavGaRFGFg&t=12s ...i w sumie to teraz tylko tak dla kronikarskiego obowiązku popełniam recenzję, bo wszystko, co miałem do powiedzenia na temat tego filmu można sobie posłuchać w ww. transmisji. Jeśli ją oglądałeś drogi Czytelniku (bądź droga Czytelniczko), to śmiało sobie możesz opuścić tę recenzję. Recenzję…

Czas na ocenę:

Ocena: 3

3

wg Q-skali

Podsumowanie: Dwoje pasażerów kosmicznego statku kolonizacyjnego budzi się z hibernacji o 90 lat za wcześnie przed wyznaczonym celem. Nieudany romans w kosmosie. Nuda bez zaskoczeń i bez zwrotów akcji.

9 odpowiedzi

  1. … i to jest właśnie super! SPOKÓJ. SPOKÓJ. SPOKÓJ. spokój. .. błogi spokój … – NIE dziwią mnie jednak opinie zboczeńców emocjonalnych, patologii i psycholi, czyli POkolenia POkemonów ilemingów, dla których wszystko musi się NAWZAJEM zabijać, NONSTOP urywać głowy i podcinać gardła walić PO łbach i tłumaczyć, że to dla dobra narodu, bo inaczej to nic interesującego dla nich sie nie dzieje.

  2. A dla mnie film rewelacyjny, 9/10. Oprócz tego że świetnie zrobiony od strony realizatorskiej i wizualnej, bohaterowie wiarygodni i ZDECYDOWANIE jest między nimi chemia, to stawia kilka niełatwych pytań. To raczej film dla kogoś wychowanego na Lemie a nie na Żołnierzach Kosmosu lub Transformerach. Ja się nie nudziłem ani minuty. A do tego historia miłosna bardzo poruszająca i niełatwa, dla wrażliwców na pewno będzie czymś zapadającym w pamięć.

  3. Quentin

    Swoją drogą chciałbym przeczytać recenzję tego filmu popełnioną przez Lema :).

  4. Byłoby ciekawiej gdyby nasza parka przez te 90 lat narobiła sobie dzieci, a te dzieci innych dzieci. Byłoby przynajmniej wesoło.
    Pomijając moją spaczoną przez Gre o Tron fantazje, film nie trzyma się kupy.
    Na pytanie dlaczego kapsuła się popsuła, odpowiedź jest jedna: TAK BYŁA ZAPROJEKTOWANA BY SIE NIE PSUĆ, i tyle.
    A swoją drogą ciekawi mnie los tej całej ferajny która się obudziła 4 miechy przed lądowaniem. Czy przymierali głodem ( Wszak nasi bohaterowie przez te 70 lat swoje wyżarli i wypili). Nie powinno być coś w stylu: ojej, ktoś spał w moim łożku, ktoś wyżarł całe vipowskie jedzenie, ktoś wyżłopał całą brendy.
    Gdyby nakręcili ten film od końcowej sceny, byłoby lepiej, zmagania tej dwójki oraz zmagania reszty pasażeróe. Albo chociaż gromadka dzieci z sześcioma palcami u każdej ręki.

  5. Rewelacyjny film. Niezwykle dopracowany wizualnie. Dobry pomysł, naprawdę dobra gra aktorska. Film dla znawców SF (oglądam dobrą SF od lat siedemdziesiątych XX wieku :) Pasażerowie to nie film dla dzieciaków oglądających Transformers albo inne bajki. Tacy mogą wypocić głupie i wprowadzające w błąd niby recenzje.

  6. Quentin

    Pewnie dlatego nie skumałem tego filmu, dzięki :).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.