Serialowo, s13e04. Miłość w spektrum, Love on the Spectrum, s1. Netflix.
Serialowo, s13e04. Miłość w spektrum, Love on the Spectrum, s1. Netflix.

Serialowo, s13e04. This Is Us, Słudzy króla Midasa, Miłość w spektrum. Netflix

Co tam następnego na tapecie… Dzisiaj krótko :)

Serialowo, s13e04

Tacy jesteśmy, This Is Us, s05e01-02. NBC/Fox

Tacy jesteśmy to Tacy jesteśmy. Kto polubił ten serial, nie będzie zawiedziony początkiem kolejnego sezonu opowieści o rodzinie Pearsonów. Serial utrzymuje równy poziom wzruszenia i rozbawienia i choć pojawiają się w nim czasem słabsze momenty spowodowane jednak dużą ilością odcinków na sezon, to całościowo This Is Us nadal wygląda dużo powyżej przeciętnej.

Nie będę pisał, o czym są pierwsze dwa odcinki piątego sezonu This Is Us, bo są o tym samym, co zawsze. Pearsonowie mają nowe kłopoty (ale i szczęścia, choć w ich przypadku granica jest płynna), a z retrospekcji dowiadujemy się, że jeszcze nie wszystko o rodzinie Pearsonów wiemy, choć wydawać by się mogło, że twórcy wydrenowali tę ich przeszłość do cna. A-wcale-że-nie. Wciąż kryje niespodzianki, a Jack Pearson kontynuować będzie jeszcze pewnie długo rekordową rolę bohatera serialowego, który żyje najdłużej, choć zginął już w pierwszym odcinku serialu. Wątpię, żeby ktoś pobił ten rekord należący do Milo Ventimiglii. Jak również pewnie nikt nigdy nie stworzy w serialu tak dobrodusznej postaci jak Anioł Jack.

Umiejętności scenarzystów This Is Us imponowały od dawna, więc nie dziwi fakt, że zdołali ogarnąć na potrzeby piątego sezonu temat koronawirusa i ruchu #BlackLivesMatter. Wyobrażam sobie, że szczególnie z powodu kowida, kilka scenariuszy serialu musiało trafić do kosza, bo koronawirus nie tyle jest tu wspomniany, co jest po prostu częścią fabuły początkowych odcinków piątego sezonu.

Największe obawy mam co do tego #BlackLivesMatter, bo w wykonaniu neurotycznego Randalla, może on być nie do zniesienia w większych dawkach. Twórcy telewizyjni i filmowi uparli się, żeby pokazywać nierówności rasowe i rasowe uprzedzenia przez pryzmat: my prawi, oni wyjątkowe szuje – i nie uwzględniać żadnych odcieni szarości. Postać Randalla jest idealna do takiego podejścia do sprawy. Co sprawia, że w tej kwestii This Is Us może wejść na zbyt irytujący poziom.

Słudzy króla Midasa, The Minions of Midas, s01e01. Netflix

Nie przebrnąłem przez pilota tego serialu, choć na papierze wszystko wyglądało bardzo dobrze, wraz z udziałem w nim Luisa Tosara, który gwarantował jakość tej hiszpańskiej produkcji. I jakość tu zdecydowanie jest. A i historia zaczyna się intrygująco. Oto właściciel konglomeratu mediowego otrzymuje list podpisany przez tytułowe Sługi Midasa, w którym żądają kwoty pesos liczonej w dziesiątkach milionów. Jeśli bogacz nie wpłaci tej kwoty do jakiegoś tam czasu, zabiją Bogu ducha winną, przypadkową ofiarę. Bogacz bagatelizuje groźby i Słudzy rzeczywiście zabijają niewinną ofiarę. W tym momencie wiadomo, że to nie przelewki.

Ciekawe i interesujące. Szkoda, że kryminalna historia zostaje przesłonięta przez dyskusje o polityce, systemie bankowym, ulicznych protestach, Syrii, kłopotach małżeńskich, handlu bronią i papierowym dziennikarstwie. A wszystko to zaledwie w 30 minut odcinka. Zamęczyło mnie to rozmydlanie sedna o tysiąc sroczych ogonów do schwytania i do serialu już nie wrócę.

Miłość w spektrum, Love on the Spectrum, s1. Netflix

A tę oto produkcję wciągnęliśmy z Aśkiem nosem właściwie w dwa wieczory. Wciągnęlibyśmy w jeden, ale z dzieciakiem na ramieniu kurczą się możliwości przerobowe, jeśli chodzi o bycie na bieżąco z ogromem streamingowego materiału do obskoczenia.

Miłość w spektrum to pięcioodcinkowy reality show z gatunku tych, które nie polegają na wykonywaniu zadań, a przedstawiają kilkoro bohaterów w ich zmaganiu się z codziennością. Tym razem są to bohaterowie ze zdiagnozowanym spektrum autyzmu (nie jestem do końca pewien, czy tak się to określa), którzy szukają swojej drugiej połówki umawiając się na randki z podobnymi sobie partnerami z różnistym spektrum autyzmu.

Love on the Spectrum daje widzowi niepowtarzalną okazję do zagłębienia się w ten świat autystycznych osób, które chcą kochać tak jak każde inne, ale za sprawą swojej choroby mają z tym problem. Okazja to niepowtarzalna dlatego, bo gdyby powstał identyczny serial fabularny, to pewnie orzekłoby się, że scenarzysta popłynął w swojej wyobraźni odnośnie tego, jak wygląda świat takich osób. W przypadku reality-show odpada ten czynnik, choć trafi się jedna czy druga scena, która sprawia wrażenie lekko podrasowanej przez twórców.

Pięcioodcinkowy australijski serial reality daje możliwość niemej obserwacji tego prostego z pozoru świata, w którym nic nie jest proste. Uczy empatii i pozwala choć spróbować zrozumieć to, z czym zmagają się na co dzień takie osoby. Choć nie sposób oprzeć się wrażeniu, że w takiej postępowej i bogatej Australii o wiele prościej być osobą ze spektrum autyzmu.

2 odpowiedzi

  1. Dla mnie this is us: pierwsze 2 sezony rewelacja. 3ci i 4 co najwyzej ok.

  2. Quentin

    Wiadomo, że pojawiło się zmęczenie materiału, szczególnie że idą cały czas w „klasyczną” liczbę odcinków, co musi się odbić na jakości. Trafia się coraz więcej odcinków do przewinięcia, ale i tak, oprócz nich, są też takie, które biją konkurencję na głowę.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.