Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Wędrująca Ziemia, The Wandering Earth (2019), reż. Frant Gwo.
Wędrująca Ziemia, The Wandering Earth (2019), reż. Frant Gwo.

Wędrująca Ziemia. Recenzja filmu The Wandering Earth. Netflix

Po udowodnieniu, że nie mają sobie równych na polu współczesnych konfliktów zbrojnych, Chińczycy wzięli się za podbój kosmosu. Kiedy Japończycy strzelają sobie w łeb, Indusi są zrezygnowani, Ruscy chleją, a Francuzi przestrzegają procedur, to właśnie oni uratują ludzkość. Recenzja filmu Wędrująca Ziemia. Netflix.

O czym jest film Wędrująca Ziemia

Tytuł tego opartego na motywach powieści wielokrotnie nagradzanego chińskiego pisarza sci-fi Liu Cixina nie jest metaforyczny. Oto światu grozi katastrofa za sprawą Słońca, które dobiega swoich dni i wkrótce zamieni się czerwonego olbrzyma. A to niedobrze. Konieczne są radykalne rozwiązania i uformowany właśnie Zjednoczony Rząd Ziemi (czy jakoś tak) wpada na rewolucyjny pomysł uniknięcia katastrofy. Zaopatrzy Ziemię w silniki i odleci z Układu Słonecznego w stronę nowej galaktyki, gdzie będzie mógł się zatrzymać. Zbudowanych zostaje ponad dziesięć tysięcy silników napędzających Ziemię oraz ogromne silniki kierunkowe umieszczone na równiku. Pod tymi konstrukcjami wybudowane zostają podziemne miasta dla szczęśliwców, którym uda się tam trafić w drodze loterii. Podróż Ziemi będzie trwała pokolenia, więc dość ważne jest, aby uratować możliwie jak najwięcej zasobów ziemskich w tej czy innej formie. Równocześnie na powierzchni Ziemi skutej wieczną zmarzliną cały czas trwają niezbędne prace. Żywo zainteresowany nimi jest nastolatek (daruję sobie imiona), którego ojciec od lat przebywa na orbicie okołoziemskiej w stacji kontrolującej przelot Ziemi. Razem z siostrą postanawia przejechać się ogromnym transportowcem korzystając z uprawnień dziadka. Tak się składa, że na przejażdżkę wybiera sobie feralny dzień, w którym trzęsienie Ziemi sprawia, że większość ziemskich silników zostaje unieruchomiona. Bez kolejnych radykalnych rozwiązań, ludzkości grozi następna anihilacja.

Zwiastun filmu Wędrująca Ziemia

Recenzja filmu Wędrująca Ziemia

Każdego roku w Chinach powstaje film, który wstrząsa światowymi box office’ami. Do tej pory były to wojenne agitki pokroju Operation Red Sea czy Wolf Warriors lub infantylne opowiastki bazujące na chińskiej mitologii (Monster Hunt). W tym roku bank rozbiło widowisko sci-fi Wędrująca Ziemia. W kinach na całym świecie zarobiło 700 milionów dolarów, z czego 693 w samych Chinach. Tym samym film Franta Gwo został drugim najbardziej kasowym filmem w historii chińskiej kinematografii i jest jak na razie trzecim najbardziej dochodowym filmem 2019 roku.

I gdyby chodziło o hollywoodzki hit, dalszy schemat postępowania byłby pewnie zupełnie inny. Bluraye, DVD te sprawy, potem streaming. Kiedy jednak chodzi o chiński blockbuster, do gry szybciutko włączył się Netflix i zakupił prawa do jego emisji. Tym samym Wędrująca Ziemia bez żadnych fanfar i choćby wiszenia przez tydzień na dużym migaczu, trafiła kilka dni temu na serwis. Co wiele mówi o samym filmie, który co prawda swoje zrobił, żeby zarobić, ale decydującym o jego powodzeniu kasowym był przede wszystkim fakt, że dumny naród chiński uwielbia takie produkcje, które mile łechcą jego patriotyczne uczucia. Czemu trudno się dziwić, u nas aktualnie też trwa moda na takie patriotyczne filmy, tyle że budżet jak i rozmach jest nieporównywalnie niższy, to i efekty marne.

Wędrująca Ziemia robi wrażenie warstwą wizualną. Choć trochę za często pachnie tu komputerem, to i tak kosmiczne widowisko oferuje moc atrakcji godnych pomysłu poruszenia Ziemi ze swoich posad. Lokacje, w których dzieje się akcja filmu są różnorodne i dają spore pole do popisu dla fachowców. Czy to podziemne miasta czy skuta lodem Ziemia, czy kosmiczna stacja. Nic nie zostało zrobione po kosztach, co zdecydowanie pomaga w cieszeniu się z filmowych widoczków i rozmachu całej opowieści.

Gorzej sprawa się ma, jeśli chodzi o fabułę. Chińscy scenarzyści odrobili lekcje z wszelkiej maści Emmerichów i zaprezentowali familijny dramat rozgrywający się w obliczu monumentalnej katastrofy. Filmowe rodzeństwo trafia w sam środek misji mającej na celu uratowanie Ziemi i z pomocą najbliższych zrobi, co w ich mocy, by tę Ziemię uratować. Niestety szybko przestaje to być interesujące i po naprawdę ciekawym początku, dzięki któremu spokojnie można uwierzyć w to, że historia wędrującej Ziemi ma sens (choć nawet nie chcę myśleć, ile musiałaby kosztować taka infrastruktura umożliwiająca nie tylko podróż, ale i zagospodarowanie zamarzniętej planety), potem już los zarówno bohaterów, jak i Ziemi staje się obojętny. Brakuje jakichś zdecydowanych czarnych charakterów (ludzkość kontra natura to jednak trochę z mało), mierzi ta cała nudna jedność świata w obliczu zagrożenia, no i przydałoby się trochę postrzelać z tych karabinów, co to je niepotrzebnie dźwigają przez pół filmu (choć w sumie trochę przysypiałem, więc może przegapiłem jakąś strzelaninę; strzelaniny w nicość z bezradności – nie liczę).

W efekcie Wędrująca Ziemia jest filmem, którego popularność w Chinach zupełnie nie dziwi. Infantylność jest tam motorem napędowym większości filmów, a że tutaj idzie w pakiecie z naprawdę imponującą wizualnie produkcją, to pełne kina były tylko formalnością. Równocześnie dla reszty świata to co najwyżej orientalna ciekawostka, która nie sprawi, że rzuci wszystko i zacznie oglądać chińskie filmy.

(2290)

Po udowodnieniu, że nie mają sobie równych na polu współczesnych konfliktów zbrojnych, Chińczycy wzięli się za podbój kosmosu. Kiedy Japończycy strzelają sobie w łeb, Indusi są zrezygnowani, Ruscy chleją, a Francuzi przestrzegają procedur, to właśnie oni uratują ludzkość. Recenzja filmu Wędrująca Ziemia. Netflix. O czym jest film Wędrująca Ziemia Tytuł tego opartego na motywach powieści wielokrotnie nagradzanego chińskiego pisarza sci-fi Liu Cixina nie jest metaforyczny. Oto światu grozi katastrofa za sprawą Słońca, które dobiega swoich dni i wkrótce zamieni się czerwonego olbrzyma. A to niedobrze. Konieczne są radykalne rozwiązania i uformowany właśnie Zjednoczony Rząd Ziemi (czy jakoś tak) wpada na…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Aby uniknąć katastrofy, ludzkość wprawia Ziemię w ruch w stronę bezpiecznej galaktyki. Wizualny cukiereczek i imponujący rozmachem blockbuster, któremu przydałby się scenariusz lepszy niż ta prosta familijna opowiastka o poświęceniu, patriotyzmie i o tym, że Chiny rulez.

2 odpowiedzi

  1. Strzelają! Ale tylko do lodu 😀

  2. Quentin

    Kurde, muszę oglądać jeszcze raz! :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.