Tiempo muerto (2016), reż. Victor Postiglione.
Tiempo muerto (2016), reż. Victor Postiglione.

Tiempo muerto. Recenzja filmu Time Sweep. Netflix

Dzisiaj w ramach szybkiej recenzji niedzielnej spowodowanej brakiem czasu, propozycja dla poszukiwaczy ciekawych filmów w netfliksowej ofercie. Choć raczej słowa „propozycja” i „ciekawych” w stosunku do Tiempo muerto nie są za bardzo adekwatne. Recenzja argentyńskiego dramatu science-fiction Tiempo muerto.

O czym jest film Tiempo muerto

Życie Franco pewnego dnia zostaje przewrócone do góry nogami. Jego ukochana ginie pod kołami samochodu, a Franco jest zrozpaczony. Kochali się z Julią (Maria Nela Sinisterra), planowali wspólną przyszłość, widać, że było im dobrze – totalna sielanka połączona ze wspólnymi porankami pod prysznicem. Nic dziwnego, że chłopak nie może pogodzić się z bolesną stratą. Nie je, nie pije, rozpacza i wypytuje o szczegóły wypadku przyjaciela Julii, Luisa, z którym dziewczyna spotkała się feralnego dnia. Niespodziewanie okazuje się, że Franco nie wszystko o Julii wiedział. Rozmowa z Luisem i lektura pamiętnika Julii wskazują na zainteresowanie dziewczyny zjawiskami paranormalnymi, a w szczególności tzw. tiempo muerta, czyli martwą chwilą. To legenda miejska dotycząca tajemniczego mężczyzny, który posiada nadprzyrodzone zdolności – jest w stanie wprowadzić ludzi w taki stan, że mają okazję cofnąć się w czasie do najszczęśliwszego wybranego momentu z życia, by mieć czas na odpowiednie pożegnanie się ze zmarłymi bliskimi. Franco nie trzeba tego dwa razy powtarzać, zamierza skorzystać z martwej chwili. Kłopot tylko w tym, że to sporo kosztuje.

Recenzja filmu Tiempo muerto

Za Tiempo muerto wziąłem się, bo lubię takie zagraniczne wynalazki, o których nie słyszałem, a na Netfliksie miał pięć gwiazdek. Angielski tytuł Time Sweep sugerował jakąś zabawę z czasem, co również jest na plus, no i film na IMDb miał notę powyżej siedmiu (choć to sprawdziłem dopiero teraz, żeby być szczerym). Obejrzeć więc nie zawadziło, potencjał był. Niestety niewiele więcej.

Tiempo muerto trudno klasyfikować gatunkowo, najbliżej chyba byłby dramat z elementami science-fiction i klimatem thrillera, choć bardziej pod względem tego, że ma się wrażenie podczas seansu, że za chwilę coś się wydarzy, nie wiadomo co. Często takie właśnie filmy trafiają w dziesiątkę oraz na listy pod tytułem „koniecznie zobacz to całe La cara oculta, bo mało kto o tym słyszał, a zobaczyć warto”. Tiempo muerto miał potencjał na trafienie na taką listę, ale już od początku w oczy za bardzo raziło telewizyjne i niskobudżetowe wykonanie. Niewielka obsada ograniczająca się właściwie do kilku osób, teatrotelewizyjna statyczna scenografia, całość nakręcona kamerą cyfrową ze średniej półki w Media Markcie. Jeśli komuś nie przeszkadza taki styl, to spoko, ale mnie przeszkadza i nastawia negatywnie do filmu. Tiempo muerto mogła więc uratować jedynie opowiadana historia, która wciągnęłaby na tyle, żeby nie patrzeć na powyższe pierdoły.

I trzeba jej przyznać tej historii, że miała potencjał, była przemyślana i została zakończona z pomysłem, który co prawda można było dostrzec na milę, ale nie szkodzi. Kłopot w tym, że tego wszystkiego było na jakąś dziesięciominutową nowelkę filmową. Reżyser – Victor Postiglione – nie miał zupełnie pomysłu na zapełnienie wymyślonych ram historii czymś interesującym i przyciągającym uwagę widza. Z pewnością ograniczał go też budżet i to jest jakieś usprawiedliwienie, ale cóż, tylko dlatego, że jestem dla niego miły. Bądź co bądź przez pół filmu Franco chodzi po znajomych i próbuje pożyczyć kasę. Nie ma w tym niczego ciekawego.

Co za tym idzie poszukiwacze mało znanych i fajnych filmów w ofercie Netfliksa powinni poszukać gdzie indziej.

(2219)

Dzisiaj w ramach szybkiej recenzji niedzielnej spowodowanej brakiem czasu, propozycja dla poszukiwaczy ciekawych filmów w netfliksowej ofercie. Choć raczej słowa "propozycja" i "ciekawych" w stosunku do Tiempo muerto nie są za bardzo adekwatne. Recenzja argentyńskiego dramatu science-fiction Tiempo muerto. O czym jest film Tiempo muerto Życie Franco pewnego dnia zostaje przewrócone do góry nogami. Jego ukochana ginie pod kołami samochodu, a Franco jest zrozpaczony. Kochali się z Julią (Maria Nela Sinisterra), planowali wspólną przyszłość, widać, że było im dobrze - totalna sielanka połączona ze wspólnymi porankami pod prysznicem. Nic dziwnego, że chłopak nie może pogodzić się z bolesną stratą. Nie…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Po śmierci dziewczyny, Franco robi wszystko, by móc się z nią skontaktować raz jeszcze. Pomysłowa historia, której zabrakło ciekawego środka przez co 3/4 filmu to festiwal niskobudżetowej nudy.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.