Premiery kinowe weekendu 17-19.02.2017
Premiery kinowe weekendu 17-19.02.2017. Moonlight itd.

Poszedłbym, odc. 163

Oscary za rzut beretem, polskie kina nadganiają z oscarowym repertuarem. Są prawie tak szybkie jak Blu-raye.

Premiery kinowe weekendu 17-19.02.2017

Milczenie [Silence] (2016) Nie poszedłbym 

Kto się spodziewa drugiego Hugo, ten spodziewa się na marne. Kto spodziewa się drugiego Wilka z Wall Street, ten spodziewa się na marne. Mistrz Scorsese zwalnia tempo tak bardzo, że ponad dwie i pół godziny seansu będą raczej bólem dupy niż przyjemnością. Oczywiście to Scorsese, więc będą Wam próbować wmawiać, że to wielki moralitet, rozliczenie się Scorsese z kwestią wiary i przygotowanie do nieuniknionego, a także hołd dla artystycznego kina, które Scorsese uwielbia i które go ukształtowało. Być może, ale to przede wszystkim nudny film z niewiarygodnymi w swoich rolach Driverem i Garfieldem. Gdyby Japończycy im go puścili, to dopiero byłaby próba wiary.

Moonlight (2016) Poszedłbym 

Zeszłoroczna afera z Oscarami tylko dla białych ma swoje pokłosie w tym roku w postaci namnożenia się oscarowych filmów afroamerykańskich. Jedną z „ofiar” Mahershala Ali, który inaczej nie dostałby nominacji do aktorskiego Oscara. Sam zaś Moonlight też pewnie przeszedłby średnio zauważony przez Oscary, ale miał to szczęście, że trafił na nędzny rok, w którym wyróżnia się przede wszystkim tematyką i jej ujęciem. Moonlight to taka Tajemnica Brokeback Mountain tyle, że z czarnoskórymi gangsterami. Cała reszta z grubsza się zgadza, choć Moonlight akurat brakuje tego ładunku emocji, który miał film Anga Lee. Na pewno można było to zrobić lepiej, mniej artystycznie przede wszystkim i ciekawiej, ale za ostatni urywek z życia głównego bohatera zdecydowałem o tym Poszedłbymie, bo uważam, że był bardzo fajny (urywek nie Poszedłbym :P, choć Poszedłbym jest zawsze fajny).

Recenzję bym lepiej napisał, a nie marnuję znaki na Poszedłbyma.

Lekarstwo na życie [A Cure for Wellness] (2016) Poszedłbym 

Problem z tego typu ładnymi filmami jest taki, że są ładne i nic więcej z tego nie wynika. Opowiadana historia jest banalna i gdyby wyciąć wizualia, nie pozostałoby nic więcej. No ale z dwojga złego lepiej mieć ładne wizualia niż nie mieć zupełnie nic. Już w zwiastunie widać, że Verbinski bawi się obrazem, a nie tylko stawia kamerę byle gdzie i być może to wystarczy. Dlatego ostrożny Poszedłbym.

Był sobie pies [A Dog’s Purpose] (2017) Poszedłbym 

Familijny film o psie, jaki jest, każdy widzi. Ten nie będzie inny. Ma być ładny pies, wzruszająca historia i łzy jak grochy. Kto pójdzie i mu będzie przeszkadzało, że nie ma tu nic więcej – sam sobie będzie winny. Tyle filozofii.

A ostatecznie i tak po filmie zostanie tylko zła sława nakręcona przez zmontowany filmik z planu, który okazał się hoaxem, ale falę oburzenia zdążył nakręcić taką, że producenci mogą już chyba liczyć straty.

PolandJa (2017) Nie poszedłbym 

Po kejsie Po prostu przyjaźń powinienem być bardziej uważny, ale profilaktycznie jadę z Nieposzedłbymem, bo to wciąż najpewniejszy werdykt w tej niepewnej sytuacji. Niepewnej, bo Po prostu przyjaźń wyglądało tak samo do bólu przeciętnie, a wyszło z tego bardzo sympatyczne filmidło. A nuż z PolandJi też wyjdzie.

Na logikę będzie jednak standardowa kicha idąca po linii najmniejszego oporu: dajmy kilka splatających się ze sobą historii i obsadźmy znane nazwiska (Iza Kuna, Roma Gąsiorowska, Katarzyna Zawadzka, Katarzyna Kwiatkowska… Daję tylko laski, bo bardziej znanych facetów przecież nie zalinkuję).

Zerwany kłos (2016) Nie poszedłbym 

Ruszyła kinowa ofensywa Telewizji Trwam i jak niedobrze pójdzie to kiedyś będziemy wspominać ten weekend, jako ten, w którym wszystko się zaczęło. Ban na amerykańskie filmy, zielone światło dla przaśnych produkcji o prawdziwych Polakach i filmy, które zatwierdzili cenzorzy z kurii.

Przesadzam, wiadomo, ale do tego się to sprowadza. Ktoś daje kasę na słuszny film, który jest słuszny i nic więcej się nie liczy. Wygląda jak telewizyjna pierdoła, główną rolę dostaje dziewczyna z wadą wymowy, ale ważne, że chodzi do odpowiedniej szkoły, banda prawilnych rzuca się z pięściami na wszystkich, którzy śmią wypomnieć, że to kicha. Nie tak to powinno wyglądać. Jestem pewny, że złego słowa bym nie powiedział na DOBRY film o błogosławionej Karolinie Kózkównej. Ten na taki nie wygląda.

Ostatnie tango [Un tango más] (2015) Nie poszedłbym… 

…ale zobaczyłbym w domu. Praktycznie w każdym weekendowym zestawieniu jest taka właśnie propozycja. Do kina to nie, bo bilety drogie, ale w domu okiem rzucić można. Choć raczej przy okazji, a nie żeby nastawiać się na uważny seans.

Wściekły Nick [Tschiller: Off Duty] (2016) Nie poszedłbym 

Za duże ryzyko, że w kinie też dowalą angielski dubbing, z którym ten film wygląda po prostu komicznie. Tzn. jego zwiastun.

A tak poza tym to może być nieźle. Taki niemiecki Taken. Problem w tym, że prawdopodobnie każdy z nas lepiej to sobie wyobraża niż w rzeczywistości jest. Wskazuje na to zwiastun, w którym akcji jest sporo, ale nic, co by kazało powiedzieć: idę na to!

Alpejska przygoda [Schellen-Ursli] (2015) Nie poszedłbym 

Film o niczym. Prawdopodobnie sfinansowany przez szwajcarskie Ministerstwo Turystyki. I ta koza mnie niepokoi…

7 odpowiedzi

  1. Oglądałeś już „Milczenie”? A i o co chodzi z filmikiem z planu „Był sobie pies”?

  2. Ja można się spodziewać po filmie „Milczenie” kolejnego „Hugo” czy „Wilka z Wall Street”. Filmu nie widziałem jeszcze, ale po trailerze już widać, że to film w stylu Martina ale tego z np. „Ostatniego kuszenia Chrystusa” i „Kundun”. Widać też po trailerze że to film wymagający od widza sporej dawki cierpliwości. Nawet w opiniach na plus mówi się, że film może miejscami nudzić, ale o aktorstwie słyszałem głównie dobre rzeczy. Poza tym po trailerze już widać, że film choćby wizualnie będzie zachwycał. Ja nie wierzę by Scorsese nakręcił słaby film, bo on do tego nie jest zdolny, tylko jak już trafi mu się słabiej oceniana produkcja to z gatunku tych ambitniejszych produkcji, gdy porusza ważne tematy dla siebie jak np. wiara. Pewnie realizacyjnie to mistrzowska robota i wydaje mi się, że nawet jak miejscami się będę nudził to za samo to jak film wygląda wybiorę się do kina (choć nie twierdzę że spodoba mi się). Oglądając trailer czułem się jakbym oglądał trailer „Misji 2” (nie tylko ze względu na Neesona).

  3. Quentin

    @Koper
    Oglądałem, nuda.
    Na TMZ opublikowali wideo z planu, na którym zmuszano psa do skakania do zimnej wody. Potem okazało się, że to było zmontowane, nikt psa nie dręczył, TMZ przepraszało itd.

    @michax
    Można. Ludzie widzą „Scorsese” i zwiastuna nie oglądają. Aktorsko wg mnie wypadł słabo, realizacyjnie jest surowy i za bardzo nie ma miejsca na wizualne orgie i zachwyty. Trudno oceniać „Milczenie” w kategoriach słaby/dobry, bo tu akurat bardzo dużo od widza zależy. Film jest taki, jak zapewne miał być, więc nie ma co gadać, że coś się nie udało itp., ale tylko jedna nominacja do Oscarów w sezonie, w którym np. aktorskie nominacje dostały takie wynalazki jak Ali i Negga, nieprzypadkowa.

  4. Ja Milczenia nie widziałem ale trailery ani Ostatniego Kuszenia ani Misji specjalnie mi nie przypominają. Za surowo to wygląda. Będzie recenzja?

  5. @Koper

    Mnie też trailera Ostatniego Kuszenia nie przypomniał, zresztą w ogóle go nie pamiętam. Bardziej chodziło mi o to że przypomina ten film oraz Kundun gdyż porusza temat wiary i religii, tak jak właśnie te produkcje.

  6. Będzie, w niedzielę chyba.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.