Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
bohaterowie filmu Earl i ja i umierająca dziewczyna siedzą na schodach.
#OniJeszczeNieWiedzą, że Lewandowski strzelił pięć goli w dziewięć minut.

Recenzja filmu Earl i ja, i umierająca dziewczyna

Tytuł filmu dość długi, więc darowałem sobie standardowy tu ostatnio „, czyli coś tam”.

Filmy o umierających dziewczynach

Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, ale nie trzeba posiadać specjalnie wielkiej mocy skojarzeń, żeby zauważyć, że w ostatnich dwóch latach dość często Dziesiątki dostają ode mnie filmy o śmiertelnie chorych dziewczynach, które nawiązują przyjaźń z niebanalnymi chłopakami. No bo tak, ogłaszałem już na Q-Fejsie, że Earl (oryg. Me and Earl and the Dying Girl) dostanie ode mnie Dychę, a w zeszłym roku tej samej sztuki udało się dokonać Gwiazd naszym winom. W sumie przez te niecałe dwa lata Dziesiątek było może z dziesięć, więc matematyka jest prosta – 20% moich ostatnich Dych to tego typu filmy, starające się oswoić straszną chorobę, jaką jest rak.

okładki filmów nakręconych przez bohaterów filmu Earl i ja i umierająca dziewczyna

A pozostając w temacie filmów – warto po przeczytaniu recki wrócić tu i powiększyć tę fotkę.

A gdyby ktoś chciał mnie zanalizować (bez skojarzeń poproszę! :P) to dodam jeszcze, że następne 20% Dych to u mnie postapo (Mad Max: Na drodze gniewu oraz Trubo Kid). Tylko dokumenty dostały więcej Dych (The Act od Killing, Hoop Dreams, Jodorowsky’s Dune, ale właściwie też można mówić o 20%, bo Hoop Dreams jest stary jak świat).

O czym jest Earl i ja, i umierająca dziewczyna

No już wiadomo, o umierającej dziewczynie, wygadałem się. Ale też o Earlu i tajemniczym Ja. Ja to Greg Gaines (Thomas Mann), kameleon-licealista, który przez lata udoskonalił sztukę wtapiania się w otoczenie, by nikomu nie podpaść. Znakomita taktyka się sprawdza i wyjątkowo inteligentny chłopak może zajmować się swoimi sprawami. Czyli kręceniem amatorskich filmów wzorowanych na klasyce. Jego partnerem w tej zbrodni jest tytułowy Earl (świetny debiutant RJ Cyler). Pewnego dnia Greg dowiaduje się, że wyniki badań jego dalekiej znajomej Umierającej Dziewczyny vel Rachel (śliczna jak zawsze Olivia Cooke; i przy okazji chora jak zawsze) wskazały niezbicie, że cierpi na białaczkę. Namówiony przez matkę (śliczna jak zawsze Connie Britton, zdecydowanie moja ulubiona aktorka pod tym względem 😉 ) Greg rusza w odwiedziny. I tak się zaczyna ta skazana na unicestwienie przyjaźń.

Przyjaźń, która bała się zmierzchu

Reżyser Earla Alfonso Gomez-Rejon do tej pory kręcił głównie seriale (Glee, American Horror Story; cóż za rozstrzał!) udowadniając, że dobrze czuje się w różnych stylistykach. To samo udowadnia również jego fabularna filmografia. Earl jest drugim filmem Gomeza-Rejona, a zaczął od remake’u kultowego slashera Miasteczko, które bało się zmierzchu. Sam film mi nie podszedł (wina scenariusza), ale nie da się ukryć, że wyróżniał się na tle jemu podobnych produkcji realizacją i klimatem zapowiadającym reżyserski talent. A ten tylko potwierdza Earl i ja, i umierająca dziewczyna, który po prostu jest skromnym i uroczym filmem, takim z gatunku filmów, co to udowadniają, że kino jeszcze nie umarło. Niby nie ma w nim niczego szczególnego, ale składa się na naprawdę niepowtarzalne sto minut balansując między komedią, a dramatem i między poetyckim kinem, a prostym kinem dla młodzieży. A wszystko okraszone świetnie dobraną muzyką, która przy okazji opowiada jeszcze swoją osobną historię. Zbieranie doświadczeń na planie Glee chyba nie poszło na marne.

O niepowtarzalności filmu najlepiej świadczy też fakt, że trudno jest mi jakoś sensownie zebrać myśli, żeby z głową o nim napisać. Nie chodzi o to, że rozwalił mnie emocjonalnie, bo nie rozwalił, ale bardziej o to, że mamy do czynienia z kinem, które ciężko wepchać w jakieś szufladki. A przy okazji kinem lekkim, jak tylko lekkie może być kino o umierającej dziewczynie. Z pewnością dokłada swój kamyczek do oswajania choroby i pokazania, że trudno, bo trudno, ale można sobie poradzić z jej konsekwencjami i nawet z najgorszych sytuacji wyciągnąć dla siebie jakieś lekcje. I wykrzesać optymizm.

Wisienka na torcie

Nie byłoby jednak Dychy mimo tego sprawnego miksu inteligentnej komedii i wyciskacza łez, gdyby nie po prostu genialne wstawki z filmów, które tworzą bohaterowie Earla i mnie, i umierającej dziewczyny. Wrzuciłem wyżej fotki grzbietów ich produkcji, a teraz jeszcze złożę im pokłon. Mimo że trochę zazdrość mi dupę ściska, że w końcu nie wezmę srajfona i sam czegoś nie nakręcę (a propos – w programie październikowego Warszawskiego Festiwalu Filmowego znalazł się m.in. Tangerine, film w całości nakręcony iPhone’em 5) tylko ciągle szukam wymówek. A Earl i Greg mówią mi prosto i wyraźnie, że wystarczy chcieć i ruszyć dupę. Jeśli masz talent to dasz radę. A jeśli nie to… no nie dasz rady, choćbyś na uszach stanął. Ale nie podejmując próby się tego nie dowiesz.

facet z wąsem i w kapeluszu siedzi na korcie tenisowym

Zachęcam do puszczenia sobie tego filmu o facecie w łódce.

A 2:48 PM Cowboy zrywa beret! Sami zobaczycie.

PS. Film oparty jest na motywach książki Jessego Andrewsa (napisał też scenariusz) i powygrywał sporo na festiwalu w Sundance. Piszę o tym tutaj, bo wyżej nie było gdzie wcisnąć tych informacji.

(1980)

Tytuł filmu dość długi, więc darowałem sobie standardowy tu ostatnio ", czyli coś tam". Filmy o umierających dziewczynach Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, ale nie trzeba posiadać specjalnie wielkiej mocy skojarzeń, żeby zauważyć, że w ostatnich dwóch latach dość często Dziesiątki dostają ode mnie filmy o śmiertelnie chorych dziewczynach, które nawiązują przyjaźń z niebanalnymi chłopakami. No bo tak, ogłaszałem już na Q-Fejsie, że Earl (oryg. Me and Earl and the Dying Girl) dostanie ode mnie Dychę, a w zeszłym roku tej samej sztuki udało się dokonać Gwiazd naszym winom. W sumie przez te niecałe dwa lata Dziesiątek…

Czas na ocenę:

Ocena: 10

10

wg Q-skali

Podsumowanie: Dwóch wrażliwych filmowców amatorów zaprzyjaźnia się z chorą na raka koleżanką. Jest Dycha, więc więcej tłumaczyć nie trzeba.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.