recenzja filmu Miasteczko, kóre bało się zmierzchu The Town That Dreaded Sundown
- Którędy do miasteczka, które bało się zmierzchu?!

Mordowani zakochani – recenzja filmu The Town That Dreaded Sundown

Wiosną 1946 roku w leżącym na granicy stanów Teksas i Arkansas mieście Teksarkana doszło do serii morderstw przypisanych seryjnemu zabójcy znanemu pod badassowym pseudonimem Phantom Killer. Zabójca zaatakował w sumie osiem osób, z czego zamordował pięć. Ofiarami mordercy były młode zakochane pary, które spotykały się w alejce zakochanych, odludnym miejscu, w którym młodzi spotykali się, by trochę pogrzeszyć. Napastnika nigdy nie złapano, a seria morderstw, głównie ze względu na jej okoliczności (pamiętajcie dzieci, jak będziecie się gzili po nocy w samochodzie to przyjdzie morderca i was zabije!) stała się początkiem dla wielu mitów i miejskiej legendy. Bliżej zbadał ją w swoim dokumencie Killer Legends Joshua Zeman.

Morderstwa z Teksarkany na stałe zadomowiły się w popkulturze za sprawą filmu Charlesa B. Pierce’a The Town That Dreaded Sundown (Miasteczko, które bało się zmierzchu) z 1976 roku. Oparty on został luźno na sprawie Phantom Killera, choć twórcy upierali się, że nie jest to wcale luźne oparcie, a zmieniono jedynie nazwiska bohaterów. Tak czy siak. Film pewnie przepadłby bez śladu, gdyby nie scena morderstwa puzonem 😛 oraz świecka tradycja, którą zapoczątkowali mieszkańcy miasta, w którym rozgrywa się jego akcja. Oto w okolicach Halloween w Teksarkanie urządzany jest pokaz filmu Pierce’a, który ponownie rozsławił całe miasteczko. Urocza historia od początku do końca.

recenzja filmu The Town That Dreaded Sundown, morderstwo puzonem

Koncertowe morderstwo!

Nic dziwnego, że w sytuacji wyczerpania się klasycznych filmów do ich zremake’owania filmowcy w końcu pochylili się też nad The Town That Dreaded Sundown. A konkretniej pochylił się producencki duet Ryan Murphy (Glee, American Horror Story) i Jason Blum (Paranormal Activity, Insidious) przekazując realizację sequela w ręce debiutującego na dużym ekranie reżysera telewizyjnych reklamówek i odcinków telewizyjnych seriali Alfonso Gomeza-Rejona.

The Town That Dreaded Sundown jest czymś pomiędzy remakiem, a sequelem. Na Wikipedii określa się to mianem meta-sequela, w Polsce pewnie jeszcze nie wymyślono odpowiedniej terminologii. Zresztą żadna różnica, bo i tak chodzi tylko o to, żeby zarobić na znanym tytule. Film Gomeza-Rejona kontynuuje po latach przerwaną kiedyś tam historię, ale prowadzi ją w sposób bardzo podobny do oryginalnego filmu. Całkiem sprytnie to wyszło.

Akcja filmu rozpoczyna się podczas dorocznego seansu filmu Pierce’a. Dwójka zakochanych rezygnuje z filmu i odjeżdża samochodem w stronę specjalnego miejsca dla zakochanych. Kończy się stosunkiem przerwanym – on ginie, jej udaje się przeżyć, ale cieszyć się z czego nie ma. Rozpoczyna się polowanie na seryjnego copycata, a ludzie zaczynają ginąć w sposób bliźniaczo podobny do morderstw z filmu 1976 roku.

Jak ważny dla filmu jest jego początek świadczy właśnie The Town That Dreaded Town. Zaczął się on bardzo niespodziewanie od… klasycznego logo wytwórni Orion Pictures! Pojawiło się ono przed filmem pierwszy raz od 1999 roku, więc z pewnością można mówić o wydarzeniu. Na szczęście nostalgię do starych dobrych czasów wzbudziło nie tylko to intro, ale i sam film, który korzysta pełnymi garściami z modnego ostatnio stylizowania filmów na produkcje z lat 70. i 80. Dobrze się to sprawdza na ekranie i przyjemnie ogląda. Jednak nie wystarcza do tego, żeby się zachwycić, bo gdy opadają pierwsze emocje, zostaje już tylko niezły, ale tradycyjny slasher.

(1934)

Wiosną 1946 roku w leżącym na granicy stanów Teksas i Arkansas mieście Teksarkana doszło do serii morderstw przypisanych seryjnemu zabójcy znanemu pod badassowym pseudonimem Phantom Killer. Zabójca zaatakował w sumie osiem osób, z czego zamordował pięć. Ofiarami mordercy były młode zakochane pary, które spotykały się w alejce zakochanych, odludnym miejscu, w którym młodzi spotykali się, by trochę pogrzeszyć. Napastnika nigdy nie złapano, a seria morderstw, głównie ze względu na jej okoliczności (pamiętajcie dzieci, jak będziecie się gzili po nocy w samochodzie to przyjdzie morderca i was zabije!) stała się początkiem dla wielu mitów i miejskiej legendy. Bliżej zbadał ją w…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Po kilkudziesięciu latach wraca sprawa morderstw popełnionych przez seryjnego mordercę, którego nigdy nie znaleziono. Całkiem oglądalny meta-sequel popularnego slashera.

Odpowiedź

  1. Slasher nie nadzwyczajny niby, ale wyróżniający się fajną stylizacją i naprawdę niezłymi zdjęciami. Żeby wszystkie filmy tego gatunku mogły się pochwalić taką realizacją, to byłoby miło.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.