Głęboka woda, Deep Water (2022), reż. Adrian Lyne.
Głęboka woda, Deep Water (2022), reż. Adrian Lyne.

Głęboka woda. Recenzja filmu Deep Water

Zastanawiacie się nad tym, czy najnowsze dzieło Adriana Lyne’a z Benem Affleckiem i Aną de Armas jest dobrym filmem? Spójrzcie na to z tej strony: najwięcej o filmie po jego premierze mówi się w kontekście ekranowego występu ślimaków. Recenzja filmu Głęboka woda, Deep Water, Amazon Prime.

O czym jest film Głęboka woda

Vic Van Allen (Ben Affleck) i Melinda Van Allen (Ana de Armas) to małżeństwo. On bogaty, ustatkowany, ona młoda, niewyżyta. Razem mają córkę, która jeszcze trzyma na ślinie to ich małżeństwo. Córkę oraz niepisaną umowę, w myśl której Melinda może zdradzać Vica z kim tylko chce, a on nie będzie z tego robił wielkiego halo. I tak sobie Van Allenowie żyją w wypasionym domu, w którym często urządzają imprezy. Imprezy, które zawsze schodzą na temat zaginionych kochanków Melindy, którzy okazują się wąchać kwiatki od spodu. Wieść gminna niesie, że za ich zejściem z padołu stoi Vic, a i sam Vic nie stroni od tych plotek i kolejnym kochasiom żony mimochodem napomyka, że tak, zabił gacha młotkiem. Za rękę nikt go jednak nie złapał, więc może i nie żartuje, gdy mówi, że żartuje.

Zwiastun filmu Głęboka woda

Recenzja filmu Głęboka woda, Deep Water. Amazon Prime

I kiedy wydawało się, że mistrz erotycznej prowokacji na dużym ekranie, Adrian Lyne (Fatalne zauroczenie, Niemoralna propozycja, 9 i pół tygodnia), dał sobie spokój z reżyserią i będzie odcinał kupony dawnej sławy, ten po dwudziestu latach milczenia powraca nowym nie-thrillerem nie-erotycznym, na planie którego zrodziło się wielkie uczucie występujących w rolach głównych Afflecka i de Armas. I trzeba powiedzieć, że zwykle takie powroty kończą się ogromną katastrofą, a ludzie zastanawiają się, co podziało się z tym chłopem, który kiedyś potrafił kręcić filmy. Ale nie tutaj. Głęboka woda jest na tyle porządny, że poza drobnymi wyjątkami (pościg na rowerze górskim) jest dziełem dającym się oglądać bez zgrzytów. Realizacyjnie dowozi, jak to się mówi.

Kłopot w tym, że nie tylko Lyne powraca na ekran po dziesiątkach lat. Jeszcze dłużej na powrót do świadomości odbiorców w postaci filmu czekała wydana w 1957 roku powieść Patricii Highsmith będąca inspiracją do napisania scenariusza Głębokiej wody. Już raz została przeniesiona na ekran w 1981 roku, by teraz odczekać na premierę jeszcze około dwóch-trzech lat i dopiero teraz pojawić się na streamingach. Tylko po to, żeby można było się przekonać, że oto opowiada historię przestarzałą, która nikogo nie wciągnie, nikim nie wstrząśnie, ani nie będzie emocjonować. Szczególnie że została uwspółcześniona, co tylko wzmaga wrażenie oglądania filmu zagubionego w czasie. Nie pomogło nawet zatrudnienie do napisania scenariusza opromienionego blaskiem sławy Euforii, Sama Levinsona.

I tak sobie mija ten seans Głębokiej wody, którą za sprawą realizacji i obsady da się oglądać, ale której za sprawą nieciekawej historii nie da się oglądać bez nudy. Gdzie jest ten Lyne, który prowokował widza zadając mu prosto w ryj pytanie o to, czy zgodziłbyś się na zdradę żony, gdyby dobrze zapłacił za to Robert Redford? W Głębokiej wodzie wszelkie moralne rozkminy nie istnieją, a zamiast tego wyłapuje się kolejne głupotki składające się na niby prowokującą historię o… No właśnie o czym? O granicach małżeństwa? O tym, co jesteś w stanie wytrzymać bez urażenia własnej dumy? Może byłoby to zasadne pytanie, gdyby ten układ pomiędzy bohaterami rozgrywał się gdzieś w tle, a nie na świeczniku. Wszyscy wiedzą, wszyscy widzą, wszyscy mają to w dupie. To czemu ja, oglądając, miałbym się czymkolwiek tu przejmować? Nic z tego, Głęboka woda nie angażuje ani w erotyczną grę szarganych małżeńskich powinności, ani nie prowokuje do zadawania sobie pytania: czy Vic zabił, czy nie? Jeśli już o coś zapytać, to o to, czy Vic był impotentem czy nie? Bo może tutaj tkwiło rozwiązanie tego dziwnego układu pomiędzy nim, a żoną. Choć chyba jednak nie, bo tu ewidentnie nie chodziło tylko o seks. Na dobrą sprawę z zachowania Melindy nie wynikało, że brakuje jej seksu. Puszczała się, żeby sprawdzić, kiedy Vic będzie miał tego dość? A on jak na złość dość nie miał, bo kochał ją i kochał zabijać jej kochanków (ach ta scena orgazmu w wodzie)? No ale przecież mógł sobie zabijać ludzi bez żony, a ona puszczać się z innymi bez męża. Każdy sąd by ją uniewinnił, gdyby powiedziała, że mąż woli spędzać czas z hodowanymi w piwnicy ślimakami, a nie z nią. Żeby choć chodził tam palić w piecu i łoić skitrany browar. Ale nie, chodził tam miziać się ze ślimakami!

Tak dużo pytań, tak mało odpowiedzi.

(2526)

Zastanawiacie się nad tym, czy najnowsze dzieło Adriana Lyne’a z Benem Affleckiem i Aną de Armas jest dobrym filmem? Spójrzcie na to z tej strony: najwięcej o filmie po jego premierze mówi się w kontekście ekranowego występu ślimaków. Recenzja filmu Głęboka woda, Deep Water, Amazon Prime. O czym jest film Głęboka woda Vic Van Allen (Ben Affleck) i Melinda Van Allen (Ana de Armas) to małżeństwo. On bogaty, ustatkowany, ona młoda, niewyżyta. Razem mają córkę, która jeszcze trzyma na ślinie to ich małżeństwo. Córkę oraz niepisaną umowę, w myśl której Melinda może zdradzać Vica z kim tylko chce, a on…

Czas na ocenę:

Ocena: 4

4

wg Q-skali

Podsumowanie: Z ginącymi kochankami w tle rozgrywa się ten skomplikowany małżeński układ, w którym mąż zgadza się na zdrady swojej żony. Nie-erotyczny nie-thriller, który dzięki obsadzie i dobrej realizacji da się oglądać, tylko nie wiadomo po co.

5 odpowiedzi

  1. Kto by przypuszczał, że zrimejkują polski serial w Ameryce (patrz trailer) 😉
    Ana jest najseksowniejsza, gdy gra sztuczną postać w BR lub prawie że komiksową jak w Bondzie. No niestety, tu musiała pograć i nic a nic nie czułem tego seksualnego napięcia, które ewidentnie miało być zagrane/

  2. A ja uważam powrót najlepszego specjalisty (nie licząc Paula Verhoevena) od produkcji nie bojących się tematyki erotycznej za udany. W sumie to nie ma filmu Lyne’a, który by mi się nie podobał, jest tak z produkcjami uznanymi jak 9 i pół tygodnia, Flashdance, Fatalne zauroczenie, Drabina Jakubowa, ale też filmy, o których się mniej mówi jak Niemoralna propozycja, Lolita i Niewierna z cudowną Diane Lane. Film zbiera mieszane recenzje. Większość jest negatywna, a nawet spotkałem się z głosami, że to jeden z najgorszych filmów 2022 roku, słusznie wypuszczono go na Hulu (ciekawe, że to kolejna produkcja po Pam i Tommy po części o seksie na Disney+), a w Europie na Amazon Prime, ale też kilka pozytywnych czytałem. Może nie takie, że to najlepsze dzieło Lyne’a od lat, ale dobra produkcja w klimatach, których Lyne czuje się jak ryba w wodzie.

    Armas to idealny wybór do roli kobiety, która owija sobie facetów wokół palca, robi co chce, jest świadoma swojej urody i seksapilu. Ale nie dość że wygląda jak zawsze cudownie (choć nie liczyłby na dużą scen rozbieranych, mimo tego że De Armas to jedna z tych aktorek, która nie wstydzi się rozbierać) to świetnie gra. Przez połowę filmu to ciężko zgadnąć czy dziewczyna gra w coś z mężem, czy mężowi tylko się wydaje że go zdradza. Ale pozytywnie zaskoczył mnie Ben Affleck. Niby gra cały film jedną miną, ale widać co czuje, jakie targają nim emocje. Akcja toczy się wolno, ale film ma klimat i nie nudziłem się. Oczywiście że są jakieś głupotki, może końcówka nie do końca dowozi, ale spodziewałem się dobrego thrillera erotycznego w stylu produkcji z lat 80 i 90 i to dostałem. Postawię 7/10.

  3. Quentin

    Na pewno wstydu nie ma, jak to potrafi być np. z nowymi filmami Briana De Palmy.

  4. @Quentin masz na myśli okropne Domino z Coster Waldau i van Houten? Choć widać że to film De Palmy, ale prawda, to była tragedia. Tak słaby film, że jedyne co z niego pamiętam, to że próbował reżyser przedstawić swoje zdanie na temat terroryzmu, tylko, że nie powiedział nic nowego, a raczej spóźnił się ze swoim przekazem o jakieś 20 lat. A tematyka terroryzmu połączona ze stylem De Palmy za nic nie działała i film był po prostu NUDNY, choć krótki. No i pamiętam, że Carice van Houten bardzo w tym filmie przypominała wizualnie Isabelle Adjani:)

  5. O! coś nowego z Benem. Koniecznie musze zobaczyć

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl