Summer of Soul (...Or, When the Revolution Could Not Be Televised) (2021), reż. Questlove.
Summer of Soul (...Or, When the Revolution Could Not Be Televised) (2021), reż. Questlove.

Summer of Soul (…Or, When the Revolution Could Not Be Televised). Recenzja filmu

Gdy ktoś zapyta Was o to, jaki jest murowany kandydat do otrzymania w przyszłym roku Oscara dla najlepszego filmu dokumentalnego, odpowiadajcie: Summer of Soul (…Or, When the Revolution Could Not Be Televised). Recenzja filmu Summer of Soul (…Or, When the Revolution Could Not Be Televised).

O czym jest film Summer of Soul (…Or, When the Revolution Could Not Be Televised)

Latem 1969 roku w Harlemie odbyła się seria darmowych koncertów zorganizowanych pod szyldem Festiwalu Kultury Harlemu. Podczas koncertów widzowie za frikulca mogli posłuchać za jednym zamachem takich gwiazd jak Stevie Wonder, Nina Simone, B.B. King czy Mahalia Jackson. Do tego pośmiać się na kilku występach kabaretowych, ale i spędzić kilka poważniejszych chwil słuchając m.in. wystąpienia Jessego Jacksona, który opowiedział o ostatnich chwilach życia Martina Luthera Kinga Jra. Całość została zarejestrowana przez telewizyjną ekipę Hala Tulchina z myślą o emisji w formie takiej bądź owakiej. Jak się okazało, pokazaniem festiwalu nazwanego mianem „Czarnego Woodstocku” nie zainteresował się nikt.

Zwiastun filmu Summer of Soul (…Or, When the Revolution Could Not Be Televised)

Recenzja filmu Summer of Soul (…Or, When the Revolution Could Not Be Televised)

Być może ciekawszą od samego filmu Summer of Soul (…Or, When the Revolution Could Not Be Televised) jest historia jego powstania. A ściślej rzecz biorąc historia niepowstania filmu Hala Tulchina, który słusznie przecież założył, że z tak zarejestrowanego materiału można ukręcić dokument na miarę oscarowego Woodstocku będącego zapisem odbytego w tym samym czasie, w sierpniu 1969 roku, festiwalu muzycznego pod tą samą nazwą.

Nic bardziej mylnego. Wszyscy, do których się zwrócił, nie wyrazili zainteresowania godzinami zarejestrowanego materiału. W efekcie trafił on do piwnicy Tulchina, w której przeleżał przez prawie 50 lat. W 2004 roku materiał ten został zarchiwizowany cyfrowo i wydawało się, że w końcu zostanie wykorzystany. Wtedy rozmyślił się Tulchin. Nie doczytałem się już, czy z finalnym powstaniem filmu miała coś wspólnego śmierć Tulchina w 2017 roku.

Dość lekceważąco brzmi stwierdzenie, że historia powstania tego filmu jest ciekawsza niż sam film. Jakkolwiek zgodne to z prawdą, niewiele umniejsza jakości samego dokumentu, który tylko zyskuje na wartości, pokazując wydarzenie zapomniane, z którego wszelkie nagrania zaginęły na pół wieku. W archiwach telewizyjnych zachowały się jedynie jakieś materiały nakręcone na miejscu, ale bardziej związane z pierwszym lądowaniem na Księżycu, które pokryło się z datą jednego z koncertów. A tak poza tym wydarzenie to pozostało jedynie w pamięci jego uczestników, często jako coś mitycznego – za mało jak na koncert z udziałem największych sław tamtego okresu, który z trawnika w parku oklaskiwały dziesiątki tysięcy czarnoskórych mieszkańców Harlemu.

Teraz, dzięki dokumentowi Questlove’a możemy poczuć ten klimat czegoś więcej niż koncert, a przede wszystkim zobaczyć obszerne migawki z najważniejszych wykonów przeplatane wspomnieniami uczestników, historiami związanymi z muzykami, ale przede wszystkim poznać wpływ, jaki ów koncert miał na ówczesnych Afroamerykanów. Zorganizowany w okresie nasilenia się walki o prawa obywatelskie, przemian kulturowych i wzrostu samoświadomości mniejszości narodowych musiał odcisnąć na obecnych tam widzach niezatarty ślad. Tym bardziej dziwne, że materiał z koncertów przez tyle lat nie ujrzał światła dziennego.

I w tym momencie można by zacząć snuć spiskowe teorie dziejów mówiące o tym, że pewnie komuś zależało, żeby udupić ten materiał, żeby w świat nie poszedł obraz kolorowych, zadowolonych Afroamerykanów krzyczących do Niny Simone, że gotowi są zabijać i niszczyć rzeczy białych ludzi, jeśli będzie to potrzebne, żeby pokazać im, że żyją w białym świecie i nic nie mogą z tym zrobić. Nawet jeśli tak było, a pewnie tak było, twórcy dokumentu nie marnują czasu na ten łatwy przecież i nośny obecnie przekaz. To wszystko oczywiście gdzieś tam sobie wisi w powietrzu i każdy ogarnięty widz sam się tego domyśli, ale nie jest to sednem dokumentu Questlove’a. A przecież tak byłoby najłatwiej, szczególnie teraz w erze #BLM.

I może właśnie dlatego Summer of Soul (…Or, When the Revolution Could Not Be Televised) ogląda się jako szczery dokument (aczkolwiek pretensjonalny podtytuł tego filmu jest tutaj zupełnie zbędny) będący afroamerykańskim świętem na cześć odnalezionego po latach materiału filmowego z wydarzenia, które ukształtowało życia wielu osób obecnych w trakcie koncertów. Nie bije od niego chęć kolejnego już łopatologicznego obwinienia białych o wszystko, co złe na tym świecie. To historia o tym, jak „negro” zaczął być „black”, która prawdopodobnie zostanie nagrodzona w przyszłym roku Oscarem. Skoro udało się to przeciętnemu O krok od sławy (o, 8/10 mu dałem… :) chyba się potem wkurzyłem, że wygrał ze Sceną zbrodni), to nie widzę powodu, dla którego Summer of Soul (…Or, When the Revolution Could Not Be Televised) miałoby się to nie udać. Szczególnie że jest tutaj wszystko to, co Oscary lubią najbardziej.

(2502)

Gdy ktoś zapyta Was o to, jaki jest murowany kandydat do otrzymania w przyszłym roku Oscara dla najlepszego filmu dokumentalnego, odpowiadajcie: Summer of Soul (...Or, When the Revolution Could Not Be Televised). Recenzja filmu Summer of Soul (...Or, When the Revolution Could Not Be Televised). O czym jest film Summer of Soul (...Or, When the Revolution Could Not Be Televised) Latem 1969 roku w Harlemie odbyła się seria darmowych koncertów zorganizowanych pod szyldem Festiwalu Kultury Harlemu. Podczas koncertów widzowie za frikulca mogli posłuchać za jednym zamachem takich gwiazd jak Stevie Wonder, Nina Simone, B.B. King czy Mahalia Jackson. Do tego…

Czas na ocenę:

Ocena: 8

8

wg Q-skali

Podsumowanie: Dokumentalna opowieść o zapomnianym Festiwalu Kultury Harlemu z 1969 roku, z którego oryginalne nagrania zostały udostępnione dopiero 50 lat później. Okraszona świetną muzyką historia kulturalnego fenomenu, który idealnie trafił w okres rosnącej samoświadomości społeczności afroamerykańskiej. Prawdopodobny zdobywca przyszłorocznego dokumentalnego Oscara.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.