Kowboj na betonowej prerii, Concrete Cowboy (2021), reż. Ricky Staub. Netflix.
Kowboj na betonowej prerii, Concrete Cowboy (2021), reż. Ricky Staub. Netflix.

Kowboj na betonowej prerii. Recenzja filmu Concrete Cowboy. Netflix

Trza się przygotować na falę poprawnych politycznie produkcji, w których uciskani do tej pory afroamerykańscy twórcy i aktorzy dostali w końcu szansę na opowiedzenie swoich historii i odkrycia własnej historii Stanów Zjednoczonych, która do tej pory była #sowhite. Więcej, trza te produkcje chyba chwalić, bo w przeciwnym przypadku może się do nas przylepić jakaś łatka. Zatem recenzja wspaniałego, niepowtarzalnego, genialnego filmu Kowboj na betonowej prerii Netfliksa!

O czym jest film Kowboj na betonowej prerii

Cole (znany ze Stranger Things Caleb McLaughlin) to niepokorny nastolatek, który po raz kolejny pobił się w szkole i został z niej wydalony. To już kolejna bójka i kolejna szkoła, z której został wyrzucony. Matka Cole’a nie ma już do chłopaka siły, więc podejmuje decyzję, że Cole spędzi najbliższe lato w Filadelfii u ojca Harpa (Idris Elba), z którym od dawna nie miał kontaktu. Harp to człowiek z pasją. I z koniem na pokojach, bo to właśnie konie są wielką pasją Harpa, której oddał się w całości. Razem z przyjaciółmi prowadzą stajnie, w których całymi dniami doglądają swoich koni, pielęgnując tradycję. Co prawda dziesięciolecia westernu wymazały czarnoskórych kowbojów z historii Ameryki, ale oni wiedzą, że to nieprawda, bo takich kowbojów było dużo. I dbają o tę tradycję, przenosząc miłość do koni na kolejne pokolenia. Ale Cole nie kocha koni. Cole kocha trampki i zaczyna wozić się po mieście razem z szemranym kolesiem sprzed lat, Smushem (Jharrel Jerome).

Zwiastun filmu Kowboj na betonowej prerii

Recenzja filmu Kowboj na betonowej prerii. Netflix

Ileż to już było filmów o bolesnym dojrzewaniu u boku gruboskórnego ojca, którego nie widziało się przez lata? Multum. Kowboj na betonowej prerii to taki film multum pierwszy, wyróżniający się tą całą afroamerykańską, kowbojską otoczką pasącą się na niewielkich pastwiskach pomiędzy betonozą Filadelfii i mieszkającą w sypiących się stajniach. Odejmując tę otoczkę, pozostanie typowe kino, które niczym się nie różni od podobnych produkcji podejmujących temat dojrzewania i szukania swojego miejsca w życiu.

Nastolatek Cole jest krnąbrny. Jak się z kimś tłucze, to nigdy nie jest to z jego winy, a jak każą mu coś robić, to on chciałby robić coś innego. Sytuacja nagłego wywiezienia go do filadelfijskiego ojca wkurza Cole’a, który woli kasę i trampki. Idealnym w tej sytuacji jest spiknięcie się ze Smushem. Już pierwszej nocy Smush daje mu bucha i obiecuje pokazać, jak nocą bawi się Filadelfia (bawi się jeżdżąc przez całą noc samochodem po mieście). Drugiej zaś nocy daje mu nowe trampki i Cole jest już jego. Pomoże mu w szemranym biznesie, który prowadzi. Nie do końca wiadomo tylko jak, bo rola Cole’a sprowadzać się będzie do „siedź w samochodzie i czekaj aż to załatwię”. Po stronie pasażera, bo żeby choć po stronie kierowcy.

Ojcu Harpowi też nic nie brakuje do podobnych postaci ojców sprzed lat portretowanych już przez kino. Jego sposób na wychowanie syna sprowadza się do kazania robienia synowi tego, czego on od niego wymaga, a jeśli syn nie będzie chciał tego robić, to se może gdzieś tam iść i wrócić, jak zmieni zdanie. Cole nie ma za bardzo gdzie iść, bo nie ma pieniędzy i jest daleko od domu. A jak już ma pieniądze za siedzenie w samochodzie, to chyba chciałby jeszcze więcej pieniędzy, bo nigdzie się nie rusza. Poza tym powoli zaczyna przesiąkać kowbojską kulturą i już nie wkurza go, że ubrudził sobie dżordany łajnem. Na dodatek ma swojego własnego konia, który słucha tylko jego. Teraz będą już dorastać razem.

No i cóż się może dalej wydarzyć? Hmm. Zastrzelą Smusha czy co? Bo ja wiem…

Kowboj na betonowej prerii opowiada prawdziwą historię afroamerykańskich kowbojów mieszkających w Filadelfii i tam krzewiących kulturę konizmu. Tzw. Fletcher Street Urban Riding Club. W ich oryginalnym i nieznanym szerzej przez kino świecie umiejscowiony został ten typowy dramat o dojrzewaniu, który nie wyróżnia się już zupełnie niczym. Przebiegu fabuły można domyślić się bez większego problemu, a emocji jest tu jak na lekarstwo. Reżyser Ricky Staub myśli, że jak zapoda słonecznymi refleksami pomiędzy betonozą w trakcie magic houru i zapuści Johna Coltrane’a do rzewnej opowieści Idrisa Elby, którego jest w tym filmie niewiele (fani aktora mogą być zawiedzeni), to klękajcie narody. No i może w politycznie poprawnych Stanach ktoś klęknie przed tym obrazkiem z czarnoskórej kultury jeździectwa i wychowania polegającego na tym, że ojciec zawsze ma rację, choć od lat nie zajmował się synem, i dalej będzie mógł go wykopywać z domu, dopóki syn nie wychowa się sam na ulicy. Ale ja nie klękam. Nuda, panie, bez podziału na rasy. Lepiej było sieknąć jakiś dokument o Fletcher Street Urban Riding Club zamiast zamulać temat opowiastką o dojrzewaniu.

(2468)

Trza się przygotować na falę poprawnych politycznie produkcji, w których uciskani do tej pory afroamerykańscy twórcy i aktorzy dostali w końcu szansę na opowiedzenie swoich historii i odkrycia własnej historii Stanów Zjednoczonych, która do tej pory była #sowhite. Więcej, trza te produkcje chyba chwalić, bo w przeciwnym przypadku może się do nas przylepić jakaś łatka. Zatem recenzja wspaniałego, niepowtarzalnego, genialnego filmu Kowboj na betonowej prerii Netfliksa! O czym jest film Kowboj na betonowej prerii Cole (znany ze Stranger Things Caleb McLaughlin) to niepokorny nastolatek, który po raz kolejny pobił się w szkole i został z niej wydalony. To już kolejna…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Niepokorny nastolatek zostaje wysłany przez matkę na wychowanie do dawno niewidzianego ojca, którego pasją jest bycie miejskim kowbojem. Umiejscowiony w ciekawym tle prawdziwego miejskiego klubu jeździeckiego nijaki dramat o dojrzewaniu.

Odpowiedź

  1. Przyznam, że tak mnie film znudził, że oglądałem jednym okiem, do obiadu, robiąc innej rzeczy. No i film uświadomił mi, że Idris Elba, który jest dobrym i charyzmatycznym aktorem, ale ma kiepskiego agenta, albo sam wybiera sobie filmy takie, o których się zapomina zaraz po seansie. Nie pamiętam kiedy ostatnio Elba zagrał w czymś dobrym. Mam na myśli filmy i jedyny jaki do głowy mi przychodzi to Pacific Rim, ale to było wieki temu. No i nieudana Mroczna Wieża wg Kinga. Jeśli był jakiś dobry film z Elbą w ostatnich latach to zapomniałem tytuł.

    W serialach mu się lepiej wiedzie. Wypłynął dzięki The Wire, a inni powiedzą, że dzięki Lutherowi, więc dobre produkcje (choć Luther to dla mnie jeden z takich seriali, którego bohater przerósł swoją kultowością poziom produkcji, która bywa nierówna), ale też ostatnio w serialach nic ciekawego.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.