Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Zabójczy rejs, Murder Mystery (2019), reż. Kyle Newacheck. Netflix.
Zabójczy rejs, Murder Mystery (2019), reż. Kyle Newacheck. Netflix.

Zabójczy rejs. Recenzja filmu Murder Mystery. Netflix

Najnowsza komedia z Adamem Sandlerem i Jennifer Aniston, która niedawno wylądowała na Netfliksie, to film z gatunku tych, co to nie ma co o nich od razu pisać recenzji, ale jednym okiem w niedzielne popołudnie rzucić na nie warto. Dlaczego więc piszę recenzję? Bo zaraz się rozleje – już się rozlewa – po internetach standardowe biadolenie, że to kolejny film z Adamem Sandlerem, po którym wiadomo, czego się spodziewać i którego nie ma co nawet patykiem ruszać, bo wiadomo, „film z Sandlerem”. No i spoko, jakieś 75% jego produkcji jest rzeczywiście nieoglądalne i nieśmieszne. Zabójczy rejs należy do tych pozostałych 25%. Recenzja filmu Zabójczy rejs. Netflix.

O czym jest film Zabójczy rejs

Nick i Audrey Spitzowie (Adam Sandler, Jennifer Aniston) to małżeństwo z piętnastoletnim stażem. Ona fryzjerka, on policjant. Ona zaczytana w kryminałach, on bezskutecznie próbujący zdać egzamin na detektywa i trzymający te niepowodzenia w tajemnicy przed małżonką. W związku państwa Spitzów niewiele się dzieje, a Audrey coraz głośniej domaga się spełnienia obietnicy sprzed piętnastu lat, kiedy to Nick obiecał zabrać ją na wycieczkę po Europie. Glina postanawia w końcu to zrobić. W samolocie Audrey poznaje milionera Charlesa Cavendisha (Luke Evans). Rozmawia im się na tyle świetnie, że Cavendish proponuje, żeby Spitzowie dołączyli do niego podczas rejsu, na którym kroi się niecodzienne spotkanie rodzinne. Oto głowa rodziny (Terence Stamp) przepisze w jego trakcie cały swój niemały majątek nowej narzeczonej, młodej Suzi (Shioli Kutsuna). W trakcie rejsu, w obecności wszystkich spadkobierców, którym kasa może przejść koło nosa, senior rodu zostaje zamordowany. Jednymi z głównych podejrzanych są Spitzowie, którzy będą musieli przeprowadzić prywatne śledztwo, jeśli chcą zostać oczyszczeni z zarzutów. Ze strony Interpolu śledztwo w sprawie poprowadzi inspektor de la Croix (Dany Boon).

Zwiastun filmu Zabójczy rejs

Recenzja filmu Zabójczy rejs

Po raz nie wiadomo już który przekonuję się na własnej skórze, że nie tylko sam film ma znaczenie, jeśli chodzi o to czy spodoba się on czy nie. Czasem ważnym czynnikiem w tej kwestii pozostaje moment, w którym go oglądamy. Sprawa jest niejednoznaczna, bo nigdy nie będzie wiadomo do końca czy zasypiamy na filmie, bo jest nudny, czy może dlatego, że jesteśmy senni. Można to jednak sprawdzić powtarzając seans w dwóch różnych porach. I nie myślę tu o spodniach. Jeśli więc chodzi o Zabójczy rejs, to zapodałem go po raz pierwszy na koniec dnia i choć ze dwa razy się uśmiechnąłem, to do 40 minuty filmu na dobre walczyłem już z sennością. Po niezłym starcie, wraz ze znalezieniem się na jachcie, film zaczął przynudzać na dobre, aż w końcu, gdy zapytałem Aśka czy idziemy spać, ochoczo odparła: TAK!.

I miałem już nie wracać do filmu Zabójczy rejs, bo i po co, ale następnego dnia wróciłem do niego będąc bardziej wyspanym. I co? Bawiłem się nieźle.

Oczywiście warto w tym momencie powrócić do definicji tego całego gatunku o nazwie „film z Sandlerem”, który przed seansem kolejnego filmu z tą łatką nakazuje nie mieć żadnych oczekiwań. Dobrze wiadomo, na jaką kupę można się naciąć, więc lepiej nie nastawiać się na nic dobrego. I starać się nie zwracać uwagi na to, że na papierze te filmy zapowiadają się nieźle. Mają naprawdę dobre pomysły na fabuły i czego im potrzeba, to dobrego zrealizowania tych pomysłów. Tu już często jest fatalnie. Nie wiadomo, z czego się śmiać, a zamiast wesołości czuć żenadę.

Patrząc na film pod tym kątem, Zabójczy rejs jest udany. Pewnie też dlatego, że nie jest to produkcja od początku związana z nazwiskiem Sandlera. Jeszcze kilka lat temu wyreżyserować miał go John Madden, a w obsadzie pojawić się miała m.in. Charlize Theron. Projekt upadł, po latach podniósł go Netflix i wziął się za realizację scenariusza Jamesa Vanderbilta (Sekcja 8, Zodiak, ale też Dzień Niepodległości: Odrodzenie). Teraz nie żałuje. Właśnie ogłoszono, że to największy sukces potentata streamingowego, jeśli chodzi o liczbę widzów, którzy zobaczyli film w pierwsze trzy doby po premierze.

Zabójczy rejs to w skrócie rzecz ujmując komediowe podejście do klasycznego kryminału spod pióra Agathy Christie. Wszystko toczy się tu zgodnie z regułami gatunku i nie zaskakuje niczym. Morderstwo dokonane sztyletem podczas rejsu ekskluzywnym jachtem sprawia, że podejrzany jest każdy. Syn gej, znana aktorka, kierowca Formuły 1, maharadża, wysoko postawiony wojskowy, bogaty rosyjski dziedzic, szarmancki milioner, młoda narzeczona. Śledztwo prowadzi znudzony życiem, błyskotliwy detektyw, a we wszystko wplątane zostaje małżeństwo Amerykanów. Bardziej klasycznie się nie dało.

Nie ulega wątpliwości, że rezerwy Zabójczego rejsu są więcej niż spore. Z drugiej strony to udana komedia kryminalna, w której znalazło się miejsce dla kilku dobrych żartów i zabawnych tekstów zaserwowanych w sposób taki, jak lubię. (– Nie spocznę póki nie udowodnię, że to wy jesteście mordercami! – A ja… spocznę na parę godzin, bo jestem zmęczony, ale potem udowodnię, że to nie my!; – Na początek wezmę się za te krewetki. – Szuka pan jakichś śladów? – Nie, jestem cholernie głodny). Co najważniejsze, Sandler nie małpuje i nie próbuje być zabawny na siłę, a to w jego przypadku naprawdę dużo zmienia. Partnerująca mu Jennifer Aniston z kolei najbardziej zwraca uwagę… coraz gorzej wyglądającą twarzą :(.

Nie napiszę: nie słuchajcie krytyków, oglądajcie Zabójczy rejs, bo warto! Bez przesady. Ale pod niedzielny obiad na luzie wejdzie.

(2311)

Najnowsza komedia z Adamem Sandlerem i Jennifer Aniston, która niedawno wylądowała na Netfliksie, to film z gatunku tych, co to nie ma co o nich od razu pisać recenzji, ale jednym okiem w niedzielne popołudnie rzucić na nie warto. Dlaczego więc piszę recenzję? Bo zaraz się rozleje – już się rozlewa – po internetach standardowe biadolenie, że to kolejny film z Adamem Sandlerem, po którym wiadomo, czego się spodziewać i którego nie ma co nawet patykiem ruszać, bo wiadomo, „film z Sandlerem”. No i spoko, jakieś 75% jego produkcji jest rzeczywiście nieoglądalne i nieśmieszne. Zabójczy rejs należy do tych pozostałych…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Amerykańskie małżeństwo prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa bogacza popełnionego na ekskluzywnym jachcie. Komediowe podejście do klasycznego kryminału poskutkowało niezłą komedią z Sandlerem, która bezboleśnie wejdzie w trakcie niedzielnego obiadu

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.