BuyBust (2018), reż. Erik Matti.
BuyBust (2018), reż. Erik Matti.

BuyBust. Recenzja filipińskiego akcyjniaka w reżyserii Erika Mattiego. Netflix

Erik Matti w świadomości widza pojawił się dzięki wyreżyserowanemu przez niego bardzo porządnemu thrillerowi sensacyjnemu On the Job. Jak wypadł jego najnowszy film BuyBust? Recenzja filmu BuyBust. Netflix.

O czym jest film BuyBust

W łapy policji wpada zamieszany w biznes narkotykowy Teban (Alex Calleja). Jest to okazja do tego, by w zamian za jakiś niewielki wyrok przekonać go do wystawienia organom ścigania narkotykowego bossa Biggiego Chena (Arjo Atayde). Chen ukrywa się gdzieś w slumsach Manili, skąd rządzi swoim narkotykowym imperium. Teban zgadza się na współpracę i umawia się na dobicie interesu z Biggie’em. Każdy krok Tebana śledzi specjalny oddział policji, w którego szeregach znajduje się m.in. Nina Manigan (Anne Curtis). Za Niną ciągnie się opinia pechowej. Wszystko za sprawą strzelaniny, w której zginęli wszyscy członkowie jej poprzedniego oddziału. Nina chadza własnymi ścieżkami i ma problem z subordynacją. Myśli tylko o tym, by dorwać tajemniczego Judasa, który jest odpowiedzialny za śmierć jej kolegów. Okazuje się, że Judas wplątany jest także w prowadzoną właśnie sprawę. Policjanci okrążają siedzibę Biggiego Chena i wkrótce w slumsach rozpętuje się piekło.

Recenzja filmu BuyBust

Świeżo po obejrzeniu filmu BuyBust moje wrażenia były bardziej pozytywne niż wskazywać na to będzie końcowa ocena filmu Mattiego. Wydawało mi się, że jest lepiej niż podpowiada rozum i te wszystkie niedoróbki filmu można usprawiedliwić. Że BuyBust podobał mi się bardziej niż niedawne Alfa, prawo do zabijania i The Night Comes for Us. I chyba rzeczywiście podobał mi się bardziej, czego ocena niestety nie potwierdzi. Bo po ochłonięciu zrozumiałem, że za dużo tu do poprawy.

BuyBust jest filmem bardzo podobnym do ww. filipińskiego filmu Alfa, prawo do zabijania. Narkotyki, korupcja, slumsy Manili. BuyBust to również „pozioma” wersja indonezyjskiego Raidu. Zamiast pławić się w oprychach zamieszkujących kolejne piętra budynku, policjanci z filmu BuyBust pławią się w nich na ulicach i dachach manilskich slumsów. Trup ściele się tu gęsto, co bardzo ładnie widać na pięknym finałowym ujęciu filmu BuyBust, które naprawdę robi wrażenie.

W filmie BuyBust nie ma wiele fabuły, co akurat jest plusem. Jego akcja dzieje się w ciągu jednej nocy i polega na zabijaniu i umieraniu. Bohaterom filmu można kibicować i ciekawi, co się z nimi wydarzy. To zawsze warunek konieczny tego typu filmów. Fabuły być nie musi, ale na bohaterach powinno widzowi zależeć. Może nie jest to poziom „zależenia”, co to płaczesz rzewnymi łzami, gdy ktoś ginie, ale jest wystarczająco wysoki, żeby nie mieć ich w tyłku.

No to co poszło nie tak? Może nie tyle poszło nie tak, co po prostu łatwo można byłoby poprawić to i owo. Zdecydowanie brakuje tu poziomu napieprzanki z ww. The Night Comes for Us, nie mówiąc już o The Villainess. A ta jest ważna w filmie, w którym przez 90 minut ktoś się z kimś bije i ktoś do kogoś strzela. Poziom filmowej akcji jest przeciętny, a autorzy filmu zbyt ambitnie podeszli do swojego dzieła. Główna bohaterka jest zupełnie niewiarygodna w roli badasski, a jej słabiutkie ciosy nikomu nie zrobiłyby żadnej krzywdy. Nic to, reżyser wymyśla sobie klasycznego mastershota z nawalaniem wszystkich dookoła przez kilka minut, na którym widać, że wszystko robione było z bólem i modlitwą o to, by wyszło. Oliwy do ognia dolewa kiepskie udźwiękowienie filmu – ciosy nie dość, że nie wyglądają jak ciosy, to jeszcze nie brzmią jak ciosy. W kwestii muzyki Matti bawi się zaś w Tarantino i można mieć zastrzeżenia do utworów wybranych jako tło kolejnych akcji. Choć mnie nie przeszkadzały.

No i jest film BuyBust zdecydowanie za długi. Zanim rozpocznie się sedno można przymknąć oko, choć reżyser stara się wykorzystać wszystkie patenty z książki na temat budowania napięcia. Zamiast tego lepiej, gdyby zbudował lepiej kilka postaci, a skoro nie chciał tego robić, to szybko powinien przejść do rzeczy. No i zastanowić się nad tym, czy pomysł z biednymi mieszkańcami slumsów, którzy niespodziewanie włączają się do akcji jest rzeczywiście dobry.

Wydaje się więc pewne, że gdyby połączyć w jeden film BuyBust i The Night Comes for Us – wyszłoby z tego kino, na jakie wielu z nas czeka.

(2214)

Erik Matti w świadomości widza pojawił się dzięki wyreżyserowanemu przez niego bardzo porządnemu thrillerowi sensacyjnemu On the Job. Jak wypadł jego najnowszy film BuyBust? Recenzja filmu BuyBust. Netflix. O czym jest film BuyBust W łapy policji wpada zamieszany w biznes narkotykowy Teban (Alex Calleja). Jest to okazja do tego, by w zamian za jakiś niewielki wyrok przekonać go do wystawienia organom ścigania narkotykowego bossa Biggiego Chena (Arjo Atayde). Chen ukrywa się gdzieś w slumsach Manili, skąd rządzi swoim narkotykowym imperium. Teban zgadza się na współpracę i umawia się na dobicie interesu z Biggie’em. Każdy krok Tebana śledzi specjalny oddział policji,…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Elitarny oddział policji zasadza się w slumsach Manili na groźnego handlarza narkotyków. „Pozioma” wersja indonezyjskiego Raidu, która niestety nie trzyma poziomu akcji, jaki można było tam zobaczyć.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.