Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Pitbull: Ostatni pies (2018), reż. Władysław Pasikowski.
Pitbull: Ostatni pies (2018), reż. Władysław Pasikowski.

Pitbull: Ostatni pies. Recenzja filmu Władysława Pasikowskiego

Władysław Pasikowski powrócił. Po bardzo dobrych Pokłosiu i Jacku Strongu tym razem wszedł w buty pozostawione w atmosferze skandalu przez Patryka Vegę. I co? I widać, że go cisną, ale robi co może, żeby je rozchodzić. Recenzja filmu Pitbull: Ostatni pies.

O czym jest film Pitbull: Ostatni pies

Gdzieś w Rosji transakcję dobija twardziel o wyglądzie Marcina Dorocińskiego (Marcin Dorociński). Nie wszystko idzie zgodnie z planem, ale po szybkim razie rosyjskiej ruletki przybija sobie piątki z rosyjskim wojskowym. Nagle wpadają agenci FSB i krzycząc zwijają wszystkich do więźniarek. Szybko okazuje się, że twardziel to niejaki Hycel. Legendarny polski przestępca, który po zabiciu policjanta zwiał za granicę i tam zaczął rozstawiać wszystkich po kątach. Tymczasem w Polsce policjant Soczek wyrusza do pracy, by kontynuować śledztwo pozostawione przez Majamiego. Nie dane mu jednak dojechać na komisariat, bo najpierw ktoś strzela mu w łeb, a chwilę potem ktoś inny wysadza jego samochód w powietrze. Przełożeni Soczka nie mogą tego tak zostawić i za wszelką cenę chcą znaleźć zabójców kolegi. Śledztwo prowadzi w kierunku pruszkowskiej mafii i jego bossa Gawrona (Cezary Pazura). Z pomysłem pojawia się Nielat (Rafał Mohr), który po studiach w akademii FBI zmienił ksywę na Quantico. Razem z Metylem (Krzysztof Stroiński), który niedawno wrócił do służby, wyruszają nad morze, gdzie za krawężnika robi ich stary kolega Despero (Marcin Dorociński). Despero jest łudząco podobny do Hycla, co stanowi clou pomysłu Quantico. Chce mianowicie, by Despero jako Hycel zinfiltrował pruszkowski półświatek przestępczy i zorientował się w sytuacji. Despero przystaje na propozycję i wkrótce razem z bratem Gawrona Juniorem (Adam Woronowicz) oraz niejakim Kowalem (Jacek Król) rządzi na mieście.

Recenzja filmu Pitbull: Ostatni pies

Dwie rzeczy wypada wyjaśnić na samym początku. Po pierwsze Pitbull: Ostatni pies to wyraźny skok jakościowy w porównaniu do dwóch ostatnich pitbullowych produkcji Patryka Vegi (nie lubię oryginalnego Pitbulla, dawno oglądałem, nic nie pamiętam, nie porównam). Chaotycznych i wieśniarsko-efektownych, co sprawiło, że nie było to wyjątkowo trudne zadanie. Po drugie zaś Doda to żadna aktorka. Na jej korzyść przemawia pewność siebie i to, że dobrze czuje się przed kamerą, co sprawia, że nawet nie jest tak męcząca jak w zwiastunie, ale to wszystko, co dobrego można powiedzieć o tej roli. Kwestie marketingowe wiadoma sprawa (no i w końcu wyprodukowała se ten film), ale każda inna aktorka byłaby od niej lepsza. Ani przez chwilę nie czuć, że mamy do czynienia z Mirą (bohaterka Dody), od początku do końca to Doda. Na dodatek Doda plastikowa, co właściwie jest straszne biorąc pod uwagę, że ma zaledwie 34 lata.

Po obejrzeniu filmu Pitbull: Ostatni pies mam nieodparte wrażenie, że Pasikowski źle czuje się w cudzym materiale. Robił co mógł, żeby posprzątać ten vegowy bałagan i nie można powiedzieć, że wyszedł z tej walki pokonanym, ale co by nie robił, to te wszystkie Despery i inne Metyle jednak nie są jego bohaterami. Tak jak i reszta „chłopaków z miasta” bez rodowodu w SB. Dokładając do tego napisany w pośpiechu scenariusz wyszło kino poprawno-rozrywkowe, któremu brakuje polerki. Z łatwością można wyłowić z niego sporo fajnych scen i grypsów, ale całość sklejona została na ślinie. W tej kompilacji pomysłów próbujących wyprostować pitbullową fabułę z uwzględnieniem braku ważnych postaci, które się na pasikowskiego Pitbulla wypięły, znalazło się za dużo miejsca na dobre chęci. Wepchane tu afera Amber Gold czy zabójstwo Marka Papały zbyt nachalnie domagają się atencji i uznania za sprawne oko do naszej rzeczywistości. Jest też sporo scen za bardzo pachnących Vegą, takich z gatunku: tę anegdotę opowiedział mi świadek koronny (dywanowy epizod Joanny Majki Osydy). Lub przesadnie vego-absurdalnych. Karytkaturalny szef „młodej” Miry robi wrażenie kabaretu, a nie poważnego filmu. No i niech mi ktoś wyjaśni cel początkowej sceny z laską wywiezioną na pole? Miała coś (scena, nie laska :P) powiedzieć o Gawronie? OK, ale wszystko co potem, wskazywało, że on wcale taki nie jest. Jak dla mnie to jedna z totalnie niepotrzebnych tu rzeczy.

Pitbull: Ostatni pies zawodzi też lekko realizacją. I w tej kwestii ma się wrażenie pośpiechu. Szczególnie sceny akcji (strzelaniny – w tym ta na jednym ujęciu – czy fatalnie drętwo zrobiona walka bokserska albo absurdalny pościg policyjny za jeszcze bardziej absurdalnymi niemieckimi gangsterami) wyglądają jak próby przed kręceniem prawdziwej sceny. Prawie słychać jak ktoś z offu instruuje aktorów co mają robić, żeby sobie utrwalili.

Najmocniejszą stroną filmu Pitbull: Ostatni pies jest zdecydowanie obsada. Pomijając panią, o której wyżej, cała reszta stanęła na wysokości zadania. Świetni są szczególnie Woronowicz i Król, do Stroińskiego mam słabość. Jak zawsze u Pasikowskiego bardzo dobrze brzmią dialogi, w których może i po raz kolejny nie ma żadnych godnych zapamiętania tekstów, ale zdecydowanie się wyróżniają na tle „kolegów” z innych filmów. Pasikowski nie stracił ucha do dialogów i pod tym względem nieustannie trzyma poziom. Dla fanów twórczości reżysera w filmie Pitbull: Ostatni pies znalazło się parę obsadowych smaczków. Po raz kolejny u Pasikowskiego spotkali się między innymi Rafał Mohr i Jadwiga Jankowska-Cieślak (Słodko-gorzki), jest kolega od „niech będzie pochwalony pan nasz Jezus Chrystus” i dziadek z Pokłosia. Z innych zaś pierdół bardzo szanuję filmową garderobę Gawrona.

Seans filmu Pitbull: Ostatni pies nie jest straconym czasem, ale mam pewność, że gdyby Pasikowski miał jeszcze z rok na to, żeby wszystko doszlifować na poziomie scenariuszowym i produkcyjnym, to wyszłoby z tego coś o wiele lepszego i dopracowanego. A tak prawie w każdej scenie widoczny jest pośpiech, który jak wiadomo nie jest najlepszym doradcą. Szkoda zmarnowanej szansy na coś więcej niż przyzwoitość.

(2384)

Władysław Pasikowski powrócił. Po bardzo dobrych Pokłosiu i Jacku Strongu tym razem wszedł w buty pozostawione w atmosferze skandalu przez Patryka Vegę. I co? I widać, że go cisną, ale robi co może, żeby je rozchodzić. Recenzja filmu Pitbull: Ostatni pies. O czym jest film Pitbull: Ostatni pies Gdzieś w Rosji transakcję dobija twardziel o wyglądzie Marcina Dorocińskiego (Marcin Dorociński). Nie wszystko idzie zgodnie z planem, ale po szybkim razie rosyjskiej ruletki przybija sobie piątki z rosyjskim wojskowym. Nagle wpadają agenci FSB i krzycząc zwijają wszystkich do więźniarek. Szybko okazuje się, że twardziel to niejaki Hycel. Legendarny polski przestępca, który…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Na służbie ginie policjant. Infiltracją podejrzewanego o zabójstwo gangu ma zająć się Despero, któremu pomagają Metyl i artysta znany kiedyś jako Nielat. Pasikowski posprzątał buraczany chaos spod znaku Patryka Vegi tworząc obiecujący film, któremu jednak zabrakło dopracowanej fabuły i bardziej starannej realizacji.

5 odpowiedzi

  1. >Doda to żadna aktorka
    Ale u Zanussiego i Pasikowskiego grała. To tak jak Kobe Bryant ma więcej oscarów niż Stanley Kubrick, Christopher Nolan i Willem Dafoe razem wzięci.

    OHO, kopiując tekst znalazłem linka pod Dodą. Wygrałem prenumeratę CKM?

  2. 6 to za mało, bo:

    1. Despero (plus Metyl i Nielat)
    2. Kowal i Junior
    3. W scenariuszu momentami puszczają szwy (np. zamach), ale nie ma płycizn, mielizn i raf.
    4. Dialogi bawią, mimo że nie składają się z samych ku*ew, xujów i Π-zd.
    5. Zęby bolą tylko przy dialogach Pazury z Dodą.
    6. No i generalnie, jak widz przeżyje Pazurę, to cała reszta mu to wynagrodzi. 😉

    Reasumując – 7.

  3. Quentin

    @Pluton
    Doda Cię przytuli do piersi, możesz se wybrać do której :).

    @harc
    Nie sprzeczałbym się w sumie i nie będę :). P:OP oscyluje koło Siódemki, ale jakoś w zeszłym tygodniu powtarzałem Pokłosie i to jest jednak tak dobry film, że spodziewałem się podobego poziomu. A tu wyraźny spadek formy.

    Dla mnie akurat Pazury było za mało, no ale może mam do niego słabość.

  4. Jak się coś naprawia (scenariusz Vegi) to siłą rzeczy nie może być tak dobre jak coś co od początku robisz sam. Vega chciał chyba zrobić Służby specjalne 2 (bank, zamach) a Pasik uratował oryginalnego Pitbulla.

    Co do Pazury to świetnie pasuje to nuworyszowskiego anturażu. Szkoda, że brzmi jak Fred z Chłopaków….

  5. Quentin

    To i pewnie zgodzimy się, że skoro już Pasikowskiemu wzięło się na sequele to lepiej by do Psów wrócił.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.