Przyciąganie, Attraction (2017). reż. Fiodor Bondarczuk.
Przyciąganie, Attraction (2017). reż. Fiodor Bondarczuk.

Przyciąganie. Recenzja filmu Attraction. Obejrzane na 33. Warszawskim Festiwalu Filmowym

Jeśli ktoś myślał, że zaprzestałem recenzowania filmów obejrzanych na 33. Warszawskim Festiwalu Filmowym, to źle myślał. Jeśli ktoś myślał, że w obecnych czasach zwiastuny wszystkich filmów zdradzają do cna, co się w nich wydarzy, to też źle myślał. Przyciąganie jest świetnym przykładem na to, że można jeszcze zrobić zwiastun, który nie zdradza fabuły zajawianego filmu. Recenzja filmu Przyciąganie, Attraction, Pritiażienie.

O czym jest film Przyciąganie

Cała Moskwa żyje kosmicznym spektaklem, jaki ma rozegrać się na oczach jej mieszkańców. Nie wiedzą jednak, że los przygotował im znacznie więcej niż się spodziewali. Tego dnia nad moskiewskim niebem ma pojawić się deszcz meteorów. Mieszkańcy Czertanowa wylegają tłumnie na osiedle, by być jego świadkami. Nie ma wśród nich Julii Lebiediewej (Irina Starszenbaum), córki wysoko postawionego wojskowego pułkownika Liebiediewa (Oleg Mienszikow), który dał jej szlaban na to widowisko. Sam spędzi wieczór w sztabie, gdzie na co dzień dowodzi obroną miasta. A przynajmniej czuwa, by być gotowym, gdy przyjdzie na to sposobność. I sposobność przychodzi. Wraz z deszczem meteorów na niebie pojawia się coś jeszcze. To statek kosmiczny, który ni stąd ni zowąd przecina moskiewskie niebo. W sztabie panika. Zostaje podjęta decyzja o zestrzeleniu obiektu latającego, choć nie wiadomo nic o jego zamiarach. Trafiony statek rozbija się w samym środku Czertanowa, rozwalając po drodze kilka mieszkalnych bloków. W tym ten, w którym Julia spędza właśnie upojne chwile ze starszym od siebie chłopakiem Artjomem (Aleksander Pietrow). Para cudem ratuje życie, a Artjom z nieprzytomną dziewczyną na rękach wybiega z budynku szukając ratunku. Wojsko już działa, by ogarnąć rosnącą panikę. Wkrótce Czertanowo zostaje odcięte od reszty Moskwy wojskowym kordonem, a po dzielnicy zaczynają biegać kosmici. Jakie są ich zamiary? Tego nie wiadomo. Odpowiedzi poszuka zarówno tatuś pułkownik, jak i jego córka, Artjom i jego cwaniaczkowaci koledzy, którzy o hakerce i anarchii wiedzą wszystko. Będą gotowi na to, by w razie potrzeby skopać przybyszom kosmiczne tyłki.

Recenzja filmu Przyciąganie

Przyciąganie to kolejny film w reżyserskiej karierze Fiodora Bondarczuka, reżysera głośnej 9. kompanii i marnego Stalingradu. Nie jest to jego pierwsze zetknięcie z kinem sci-fi, bo w portfolio Bondarczuka są jeszcze dwie części filmu The Inhabited Island. Nie wiem, jak mu wyszły, bo ich nie widziałem, ale na szczęście Przyciąganie to kino… no może nie lepsze, ale bez dwóch zdań bardziej rozrywkowe niż przenudzony Stalingrad. Taka poprawa jakości cieszy, bo szkoda, żeby operujący dużymi budżetami Bondarczuk marnował je na nudziarstwa, jeszcze mu zabiorą te budżety. A to ważne, żeby rękę na kasie trzymał reżyser zdolny, bo gdy dorwą się do niego reżyserskie przeciętniaki, to dla rosyjskiego kina rozrywkowego nie będzie już ratunku. Powstaną kolejne Guardiansy i inne produkcje tak pełne patosu i tzw. rosyjskiej duszy, że nie będzie się tego dało oglądać. A że powstaną to nie ma wątpliwości, bo Mosfilm, czy co oni tam teraz mają, robi wszystko, żeby w widowiskowości dorównać Hollywoodowi. Na razie z marnym skutkiem.

Nie uniknęło Przyciąganie patosu i rosyjskiej duszy, ale na szczęście nie ma ich aż tak dużo, żeby złapać się za głowę. Pewnie, czyściutkie i ultranowoczesne rosyjskie wojsko daje widzowi jasny przekaz, ale nie przesłania to rozrywkowej warstwy Przyciągania. A ta jest spora. Nie tylko w ujęciach zajumanych prosto z arsenału Michaela Baya czy efektach specjalnych, za które po części odpowiedzialne jest także nasze Platige Image. Przyciąganie ogląda się dobrze także dzięki sporej dawce humoru i wspomnianej na początku historii, której sedno udało się zachować w zwiastunie w tajemnicy. Dość powiedzieć, że pomysł na fabułę filmu Przyciąganie jest zgodny z kierunkiem, w jakim podąża współczesne kino… młodzieżowe. Cóż, nie spodziewajcie się po Attraction poważnej opowieści o sensie istnienia i rozkmin o wszechświecie. Nie do końca jest to również rosyjska odpowiedź na Dzień niepodległości, przez co fani hard s-f i kosmicznej rozpierduchy będą niezadowoleni. Z jednej strony dobrze, bo dostałem widowiskowy film, którego się nie spodziewałem, z drugiej sam się sobie dziwię, że nie mam wielkiej ochoty, by na Przyciąganie narzekać.

Nie jest Przyciąganie filmem specjalnie mądrym. Raczej przeciwnie. Jako mieszkaniec Moskwy martwiłbym się, że wojsko bez pytania strzela do statku kosmicznego przelatującego nad mocno zamieszkałym obszarem miasta. Rozbrajająco głupia jest też scena, w której jeden z bohaterów wkrada się do pilnie strzeżonego ośrodka, by wykraść z niego coś tam. Wykrada to coś tam na oczach wszystkich, podczas ucieczki zostaje złapany i uwięziony, ale wykradzionego coś tama mu nie odbierają. Ortodoksyjni fani filmowej logiki powinni unikać filmu Przyciąganie jak ognia, ale jak ktoś chce się rozerwać i odmóżdżyć, to śmiało może zapodać seans.

(2316)

Jeśli ktoś myślał, że zaprzestałem recenzowania filmów obejrzanych na 33. Warszawskim Festiwalu Filmowym, to źle myślał. Jeśli ktoś myślał, że w obecnych czasach zwiastuny wszystkich filmów zdradzają do cna, co się w nich wydarzy, to też źle myślał. Przyciąganie jest świetnym przykładem na to, że można jeszcze zrobić zwiastun, który nie zdradza fabuły zajawianego filmu. Recenzja filmu Przyciąganie, Attraction, Pritiażienie. O czym jest film Przyciąganie Cała Moskwa żyje kosmicznym spektaklem, jaki ma rozegrać się na oczach jej mieszkańców. Nie wiedzą jednak, że los przygotował im znacznie więcej niż się spodziewali. Tego dnia nad moskiewskim niebem ma pojawić się deszcz meteorów.…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Nad moskiewskim Czertanowem rozbija się statek kosmiczny. Wojsko i mieszkańcy nie mają pojęcia, jakie cele przyświecają niespodziewanym gościom. Głupi jak but film wysokorozrywkowy. Bondarczuk odrobił lekcję z Michaela Baya i udało mu się uniknąć standardowego ruskiego paździerza.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.