Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Premiery kinowe weekendu 11-13.03.2016
Premiery kinowe weekendu 11-13.03.2016

Poszedłbym, odc. 114

Wymiękam. 11 premier to chyba jednak spora przesada… Szczególnie że nie ma wśród nich raczej niczego ach i och. Tak czy siak. Podobnie jak przed tygodniem, piszę tego Poszedłbyma na tydzień przed rozdaniem Oscarów i być może do czasu publikacji wpisu coś się zmieni w planach repertuarowych. Miejcie to na uwadze.

Kinowe premiery weekendu 11-13.03.2016

 

Seria Niezgodna: Wierna [The Divergent Series: Allegiant] (2016) Nie poszedłbym 

Jedynka była przedstawicielem standardowej młodzieżowej trylogii – zbyt słaba, żeby się nią podniecać, ale nie na tyle słaba, żeby producenci porzucili serię na starcie. Dwójki wciąż nie widziałem, trudno więc, żebym nagle pałał chęcią do seansu części trzeciej.

Kto widział pierwsze dwie części, ten pewnie obejrzy i trzecią. Kto nie widział… ten nie obejrzy :). Szczególnie że na zwiastunie wygląda po prostu okropnie, a ta przesada w kierunku CGI odstręcza od oglądania.

PS. Choć w tytule nie ma żadnej cyferki to zdaje się, że będzie jeszcze jedna część.

Wstrząs [Concussion] (2015) Nie poszedłbym 

Karierę Willa Smitha można z grubsza podzielić na jakieś cztery okresy. Najpierw był raperem, z którego wyrósł sympatczyny sitcom, potem kolesiem, który gra w fajnych filmach, potem aktorem, który chce zdobyć Oscara, a potem tatą, który chce wypromować syna. Dopóki grał w fajnych filmach, Will Smith był na topie, każdy go lubił. Potem się posrało, ale Smith nie wyciągnął z tego wniosków. Po utopieniu kariery syna, znów wraca do pogoni za oskarowym króliczkiem. I nic nie wskazuje, że w jego głowie tli się jakaś refleksja. Nie dostał nawet nominacji za Wstrząs – wiadomo, #OscarsSoWhite, tylko dlatego. Bojkot!

A Wstrząs jest filmem mocno przeciętnym, zdecydowanie najsłabszą próbą zdobycia przez Smitha Oscara. A zarazem najbardziej nachalną – ten jego akcent a’la Levitt w The Walk. Z każdą upływającą minutą ogląda się go coraz gorzej aż w końcu rzeczywiście zostaje filmem o „kolesiu, który odkrył, że jak się za dużo razy walniesz w głowę, to będziesz miał kłopot ze zdrowiem” (C) gambit.

Siostry [Sisters] (2015) Nie poszedłbym 

Film jakoś tak zaraz w okolicach amerykańskiej premiery przedostał się do sieci, a to zawsze oznacza, że coś z nim jest nie tak. I rzeczywiście, zwiastun zdaje się to potwierdzać. Ograna historia prywatki, która wymknęła się spod kontroli raczej nikogo nie zachęci, już bardziej duet Fey/Poehler, który świetnie sprawdza się przy prowadzeniu Złotych Globów i niech na tym poprzestanie. Lubię Fey, nie wiem, czemu przeważnie wybiera jakieś okropnie prostackie projekty.

Bang Gang [Bang Gang (une histoire d’amour moderne)] (2015) Nie poszedłbym 

I znowu zwiastun, z którego nic nie wynika. #Zakazałbym robienia takich, gdyby to ode mnie zależało. Muzyczka, parę scen bez historii, ze trzy zachwycone zdania krytyków. W ten sposób mnie nikt do pójścia do kina nie przekona. ALE! Są #GołeBaby

Wygląda na to, że po oswojeniu polskiego widza z klimatami LGBT, teraz zacznie się oswajanie go z klimatami swingerskimi.

Współczesna historia miłosna. Dwie przyjaciółki, George i Laetlia, zabijają wakacyjną nudę na imprezach w domu Alexa. Podczas jednego wieczoru przebojowa George prowokuje grę w Bang Gang, która szybko staje się obowiązkowym punktem następnych imprez. Seks, alkohol, narkotyki, zabawa do samego rana – bez zahamowań, wszystko zostaje wśród znajomych. Ale beztroski czas szybko się kończy, kiedy George odkrywa, że chłopak, w którym jest zakochana, zdradza ją z najlepszą przyjaciółką. (Opis dystr.)

Ech te baby. Było nie pozwalać, to by nie zdradzał :P.

Niewinne [Les Innocentes] (2016) Nie poszedłbym 

A tym razem Nieposzedłbym z gatunku: ale się nim za bardzo nie sugerujcie. Nie poszedłbym, bo widzę, że jak dla mnie zbyt kameralnie, gęsto i zimno. Czyli nie do kina (chyba, że za darmo :) ).

Sama historia ma duży potencjał (zakonnice zgwałcone przez czerwonoarmistów), aktorsko na pewno da radę i szykuje się taka trochę kolejna Ida. Magia „autorki Coco Chanel” na mnie nie działa, trailer – jak widać – też mnie nie zaczarował. Pozostaje wierzyć pochlebnym recenzjom, że jest tu coś więcej, niż widać na pierwszy rzut oka.

Zdjęcie (2012) Nie poszedłbym 

I że niby co? Takie arcydzieło kinematografii czekało cztery lata na swoją premierę? Obczajamy zwiastun…

O kurde, ale męczący! Muzyka, scena, kwestia, muzyka, scena, kwestia. Na plus Karolina Gorczyca w bikini pływająca w trumnie (to nie metafora), minusów w zasadzie nie ma, jeśli traktować film jako fabularny debiut reżysera, jakim w rzeczy samej jest. Ot taka próba sprawdzenia, co z tego wyjdzie. Próba prosto do TVP Kultura.

Reżyser Zdjęcia, Maciej Adamski, do tej pory nie nakręcił żadnego kolejnego filmu pełnometrażowego i to niejako odpowiada na pytanie: czy warto iść na Zdjęcie do kina?

Wszystko zostanie w rodzinie [Babysitting 2] (2015) Nie poszedłbym 

Nie widziałem jedynki, więc zgaduję, że to przekreśla dwójkę. Choć dystrybutor zdaje się robi wszystko, by nie było śladu informacji o tym, ze to sequel. Zgaduję, że jedynki w Polsce nie było (znaczy tego nie zgaduję, bo widzę, że nie było, zgaduję całość przewodu myślowego :P), dwójka niespodziewanie coś tam we Francji zarobiła (marketing twierdzi, że miliony w całej Europie!), więc dystrybutor wyczuł okazję na swój ulubiony plakatowy tagline „komedia, która zachwyciła miliony” i sprowadził dwójkę nakazując maskować, że była jakaś jedynka. Uff.

Do francuskich komedii z automatu jestem nastawiony sceptycznie, takowoż jest w przypadku tej. Ale, żeby być sprawiedliwym, nie wygląda wcale tak źle na zwiastunie i raczej krzywdy widzowi nie zrobi.

El Clan (2015) Poszedłbym 

No, w końcu coś co można zaświecić na zielono.

Pierwsza zasada dobrego dystrybutora: Zawsze znajdź jakiś sposób na to, by w zapowiedziach do hiszpańskojęzycznych filmów wsadzić jakoś Pedro Almodovara!

Jestem zachęcony, więcej nie grzebię za filmem, bo wydaje mi się, że lepiej wiedzieć o nim jak najmniej.

Argentyna, początek lat 80. Za obrazem tradycyjnej rodziny z dzielnicy San Isidro, kryje się złowieszczy klan aranżujący porwania oraz dokonujący morderstw. Na czele klanu stoi ojciec Arquímedes, wyglądający czasem jak niegroźny dziadek z sąsiedztwa, a czasem jak wcielony diabeł o zimnym spojrzeniu, Alejandro, jego najstarszy syn, gwiazda słynnej drużyny rugby CASI, umiejętnie wskazuje mu potencjalne ofiary. (Opis dystr.)

Na skrzyżowaniu wichrów [Risttuules] (2014) Poszedłbym 

Z pewnością nie jest to Poszedłbym z gatunku: rzucam wszystko i idę; bardziej prawdopodobne, że to Poszedłbym z gatunku: nie pójdę, ale wiem, że film nie zasługuje na Nieposzedłbyma.

Tylko właśnie: czy to film, czy może „tylko” fotografia? Tak czy siak na dużym ekranie powinien robić wrażenie. Przynajmniej wizualnie.

Po inkorporowaniu krajów bałtyckich do ZSRR zaczęły się, odbyte w niegodnych warunkach, masowe wywózki rdzennej ludności na Syberię. Pośród ponad 40 tysięcy wysiedlonych znajduje się Erna, rozdzielona z mężem – wojskowym, matka małej dziewczynki. Na miejscu czekają ją liczne upokorzenia, zimno, głód i praca ponad siły. (Opis dystr.)

Tysiąc i jedna noc – cz. 3, oczarowany [As Mil e Uma Noites: Volume 3, O Encantado (2015)] Nie poszedłbym 

Zbyt artistiko jak na poczciwego Q. A że struktura filmu wskazuje na to, że reżyser będzie mógł snuc kilka różnych opowieści, z których niekoniecznie wyniknie jakiś jeden, uniwersalny sens, to tak naprawdę nie ma żadnych ograniczeń przed tym artistiko ukrytym pod pozorem celnej aluzji społecznej. A to zwykle kończy się łotefakiem na koniec za długiego seansu.

PS. To już ostatni raz. Nie będzie czwartej części.

Nieobecność (2014) Nie poszedłbym 

Ostatnim filmem weekendu miał być film o Sarci otwierającej drzwi do innego wymiaru, ale coś się zmieniło i jest ten dokument o Piotrze Łazarkiewiczu. A że na dokumenty trwające 66 minut do kina nie zwykłem chodzić, to to by było na tyle.

3 odpowiedzi

  1. ŚwinsonowskiZdzislaw

    TELL DA TRUFF!

  2. polarbear_pl

    Concussion – przeciętny jak dla mnie film w którym nie wiele się dzieje.

  3. Quentin

    Tak, to by się zgadzało :).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.