Pogromcy duchów. Dziedzictwo, Ghostbusters: Afterlife (2021), reż. Jason Reitman.
Pogromcy duchów. Dziedzictwo, Ghostbusters: Afterlife (2021), reż. Jason Reitman.

Pogromcy duchów. Dziedzictwo. Recenzja filmu Ghostbusters: Afterlife

[Zabieram się do tych recenzji jakbym ratował nimi świat. Get over it! Nikt tego nie czyta poza trzema osobami na krzyż. Sadzisz się jak jakiś Kałużyński zamiast sieknąć trzy zdania i sru do kolejnej recenzji!]

BMX-ów nie ma, ale też jest zajebiście. Recenzja film Pogromcy duchów. Dziedzictwo.

O czym jest film Pogromcy duchów. Dziedzictwo

Callie (Carrie Coon) samotnie wychowuje dwójkę dzieci: buzującego hormonami nastolatka Trevora (Finn Wolfhard) oraz utalentowaną naukowo Phoebe (Mckenna Grace). Dobrze się ze sobą dogadują, ale finansowo nie układa im się najlepiej. Jest na tyle źle, że zostają wyeksmitowani z mieszkania. Szczęściem w nieszczęściu okazuje się spadek, który otrzymują po ojcu Callie. Dziadek Trevora i Phoebe nie utrzymywał z nimi kontaktu i zupełnie nie interesował się ich życiem, stąd nie wiedzą o nim nic. Ale spadek przyjmują, gdyż okazuje się nim zdewastowana farma na zadupiu amerykańskiego wszechświata. Na miejscu znajdują jednak kilka niespodzianek, które każą im przypuszczać, że ich dziadek, to słynny Egon Spengler z Pogromców duchów. Próbując odkryć tajemnicę tego, co przez lata robił w swojej pustelni, wkrótce będą zmuszeni stawić czoła budzącym się do życia upiorom zamieszkującym pobliską nieczynną kopalnię.

Zwiastun filmu Pogromcy duchów. Dziedzictwo

Recenzja filmu Pogromcy duchów. Dziedzictwo

Karty na stół, zresztą łatwo to sprawdzić – to ja byłem tą jedyną osobą, której podobała się żeńska wersja Pogromców duchów. Nie na tyle, żeby walczyć o dobre imię tego filmu na śmierć i życie, ale na tyle, żeby nieźle się na nim bawić. Nie zmienia to jednak faktu, że to właśnie sposób na Pogromców duchów. Dziedzictwo jest tym właściwym sposobem podejścia do kontynuacji ukochanej franczyzy. Nie tylko dlatego, że powracają tu oryginalni Łowcy duchów – jak zresztą nazywam ten film w myślach od zawsze, a nie jacyś Pogromcy. Szczerze powiedziawszy, to ze spoilerowym wyjątkiem, o którym na końcu, uważam, że ich powrót w takim rozmiarze był zbędny. Nawet jeśli wrodzona blaza Billa Murraya pasuje do blazy granego przez niego bohatera. Z jednej strony wystarczył ten telefon do Raya Stantza, z drugiej nie byłoby bez nich wszystkich tego fajnego rozwiązania, o którym na końcu.

Jest więc film Pogromcy duchów. Dziedzictwo takim archetypowym rebootem, który dobrze sprawdza się zarówno jako sequel (threquel), jak i reboot. Nie zapominamy o tym, co było, ale chcąc iść do przodu musimy wprowadzić nowych bohaterów. Film Jasona Reitmana robi to wszystko wzorowo.

Nie lubię robiącego karierę w ostatnim czasie określenia „fan serwis”, bo moim zdaniem wymyślili je fani, którzy myślą, że są ważni w tym całym procesie tworzenia kina (a nie są). Dodają sobie nim +100 do charyzmy siedząc w piwnicy domów swoich matek i wyobrażając sobie, że filmowcy nie marzą o niczym innym, jak tylko o tym, żeby wejść im do tyłka. Upraszcza to sprawę, a na dodatek sugeruje pewne lekceważenie przeszłości. Dlatego nie uważam, aby wszelkie odniesienia do pierwszych dwóch filmów, jakie znalazły się w Dziedzictwie zasługiwały na określenie fan serwisu. Znalazły się tam, bo tego wymagała tak opowiedziana historia ocierająca się o nostalgię. To trochę jak z tymi kibicami, co to krzyczą, że Legia to oni. Dupatam, nikt nie kombinuje o swoim filmie przez pryzmat jakiegoś anonimowego johnnycasha669 z internetów i drży tylko o to, żeby go nie obsmarował, bo miało być 10 easter eggów, a było 7. Kurde, nie tylko nie lubię określenia „fan serwis”, ale w ogóle tego współczesnego gadania o filmach, jakby najważniejsi w nich byli fani. Skończy się katastrofą tak samo jak wtedy, gdy wszystkie filmy zaczęły być PG-13, bo przecież nie ma czegoś takiego jak „męskie kino”, a kobiety kochają Toma Hiddlestona.

Do brzegu. Bez dwóch zdań wartością dodaną są te wszystkie oczywiste i mniej oczywiste nawiązania do poprzednich filmów, ale nie one ostatecznie robią robotę. Robotę robi to, że film Reitmana został nakręcony zgodnie z wymaganiami Kina Nowej Przygody, co trochę wymuszało od twórców umiejscowienia filmu w świecie, który już chyba nie istnieje. Bardzo, ale to bardzo skutecznie podkreśliła to filmowa muzyka żywcem wyjęta z takiego właśnie KNP. I choć zabrakło BMX-ów, film świetnie sprawdziłby się oglądany na VHS-ie pomiędzy Gooniesami, a innym Obserwatorami.

Nie byłoby sukcesu filmu Reitmana, gdyby nie młoda obsada, a w szczególności dwoje jej członków. Mckenna Grace to oczywiste, bo gra w filmach od trzydziestu lat, ale jak dla mnie najlepszy był tu koleś grający Podcasta – Logan Kim. Za Wolfhardem natomiast nie przepadam, bo choć się sprawdza, to zawsze gra samego siebie. Z kolei dorosła obsada zrobiła swoje, nawet jeśli nie zauważyliście, że tu zagrała. Tak, mowa o tobie J.K. Simmonsie w niezrozumiałej roli, która być może padła ofiarą montażu. A również o tobie Olivio Wilde. Rozpoznałem cię, nie myśl se!

I jeszcze obiecany wyżej SPOILER. Jednak największą robotę dla filmu Pogromcy duchów. Dziedzictwo robi „powrót” zmarłego w 2014 roku Harolda Ramisa do roli Egona Spenglera. Śmiało można napisać, że został on wpleciony do filmu wzorowo. Nie tylko pod względem fabuły, ale, well, wykonania. To chyba najlepszy póki co cyfrowy aktor w historii kina, choć było to łatwiejsze do osiągnięcia, skoro pojawił się tu bardziej duchem niż ciałem.

(2504)

[Zabieram się do tych recenzji jakbym ratował nimi świat. Get over it! Nikt tego nie czyta poza trzema osobami na krzyż. Sadzisz się jak jakiś Kałużyński zamiast sieknąć trzy zdania i sru do kolejnej recenzji!] BMX-ów nie ma, ale też jest zajebiście. Recenzja film Pogromcy duchów. Dziedzictwo. O czym jest film Pogromcy duchów. Dziedzictwo Callie (Carrie Coon) samotnie wychowuje dwójkę dzieci: buzującego hormonami nastolatka Trevora (Finn Wolfhard) oraz utalentowaną naukowo Phoebe (Mckenna Grace). Dobrze się ze sobą dogadują, ale finansowo nie układa im się najlepiej. Jest na tyle źle, że zostają wyeksmitowani z mieszkania. Szczęściem w nieszczęściu okazuje się spadek,…

Czas na ocenę:

Ocena: 8

8

wg Q-skali

Podsumowanie: Śmierć Egona Spenglera napędza spiralę wydarzeń, która naprzeciw upiornych demonów stawia wnuków tego Pogromcy duchów. Utrzymana w klimacie Kina Nowej Przygody udana kontynuacja kultowej serii, którą ogląda się bardzo dobrze i która świetnie została odegrana przez młodych aktorów.

Odpowiedź

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl