Reminiscencja, Reminiscence (2021), reż. Lisa Joy.
Reminiscencja, Reminiscence (2021), reż. Lisa Joy.

Reminiscencja. Recenzja filmu z Hugh Jackmanem

Witajcie w świecie przyszłości. Oto technologia pozwala nam wracać do wspomnień i szukać w nich interesujących nas rzeczy. Każdemu według potrzeb. Brzmi jak kolejny odcinek Czarnego lustra? No więc właśnie, w tym cały jest ambaras. Recenzja filmu Reminiscencja.

O czym jest film Reminiscencja

Witajcie w świecie niezbyt chyba dalekiej przyszłości. Nie jest najlepiej. Wojna z przeszłości pozostawiła po sobie złe wspomnienia, ale jeszcze gorzej z klimatem, który pozostał bezlitosny i podniósł poziom wód i temperatury ponad stan krytyczny. W efekcie miasta zostały zalane, a skwar jest tak nieznośny, że ludzkość postanowiła przestawić się na spanie za dnia, a egzystencję nocami. Właśnie w takim świecie pracuje Nick Bannister (Hugh Jackman). Jest właścicielem niezbyt ekskluzywnego przybytku, w którym można odtworzyć wspomnienia. Wrócić do najpiękniejszych dni swojego życia, bądź znaleźć odpowiedzi na dręczące pytania. Tak jak tajemnicza Mae (Rebecca Ferguson), która pojawia się po godzinach i prosi o pomoc w odnalezieniu kluczy. Nick jest pod wrażeniem i nie tylko pomaga Mae, ale i postanawia nawiązać z nią kontakt. Łatwo się domyślić, że wkrótce wszystko zacznie się chromolić.

Zwiastun filmu Reminiscencja

Recenzja filmu Reminiscencja

Piękna i wzruszająca historia kryje się za powstaniem filmu Reminiscencja. Oto jego autorka – scenarzystka i reżyserka – Lisa Joy pracowała jako szeregowy scenarzysta w telewizji. Chcąc pracować na własny rachunek, szukała okazji, ale oficjalną drogą jej nie znalazła. Jedyne co znalazła to problem, bo zaszła w ciążę, a to w zdominowanym przez mężczyzn świecie filmu i serialu jest niedopuszczalne. Nagle z dnia na dzień nie za bardzo miała się gdzie zaczepić, bo to, wiadomo, kłopot. A nuż zacznie rodzić w połowie projektu i klops. Lisa postanowiła wykorzystać sytuację i skoro tak to się już ułożyło, zasiadła do pisania na własną rękę. Napisała Westworld, napisała Reminiscencję. Serial został hitem i otworzył drogę do filmu. Mężczyźni klepali Joy po plecach i chwalili, że posiadła niezwykłą umiejętność pisania męskich postaci i męskiego kina. Chamy!

Świat kina, w którym aktualnie żyjemy, chciałby, żeby o takich projektach jak Reminiscencja pisać dobrze i się nimi zachwycać. Oto bowiem kolejny przykład filmu stworzonego przez kobietę w świecie, który nadal udaje, że jest równość i braterstwo, a tak naprawdę go nie ma. Dlatego też kręcenie nosem na filmu pokroju Reminiscencji mogłoby zostać odebrane nie najlepiej, więc może się nie wychylać?

Teoria fajna, ale w rzeczywistości wygląda to tak, że Reminiscencja nie ma najlepszej prasy. Napisałem więc cały ten wstęp na nic? No może nie do końca, bo za chwilę mogą pojawić się pewnie głosy, że całe te przeciętne recenzje pojawiają się tylko dlatego, że większość recenzentów to faceci itd. Taki to czarnolustrowy świat przyszłości, w którym żyjemy aktualnie. Prawdopodobnie ciekawszy niż Reminiscencja.

Czarne lustro pojawia się w tym braku konkretów na temat filmu Reminiscencja nieprzypadkowo. Domyślam się, że wielu z widzów odczuje podobne skojarzenia, bo naprawdę o nie bardzo prosto. I z jednej strony to dobrze, bo powinno się czerpać z dobrych wzorców, ale z drugiej pokazuje główny problem Reminiscencji i jej podobnych produkcji. Odnoszę wrażenie, że Czarne lustro po prostu zamknęło temat „niedalekiej przyszłości i wykorzystywanych w niej technologii, które tragicznie mogą wpłynąć na nasze życie” i nic innego nie sposób już w tej kwestii powiedzieć. Trudno o lepszy przykład niż Reminiscencja, która opowiada banalną i przewidywalną historyjkę, której przebiegu każdy się domyśli, zanim pokazane zostanie to na ekranie. I po obejrzeniu której powie się: no Czarne lustro było lepsze.

Jednocześnie jest coś uroczego w tym klasycznym romansie noir, który pobrzmiewa echami kina, jakiego się już nie kręci. I nie mówię tu o kreacji świata przedstawionego w filmie, który jest najmocniejszą stroną filmu Lisy Joy. Mówię tu właśnie o tym klasycznym romansie postawionym momentami trochę na głowie przy wykorzystaniu konceptu femme fatale. O niespodziewanie tragicznej postaci Nicka Bannistera, który jak przystało na twarz Hugh Jackmana powinien być rzucającym onelinerami zawadiaką, a on, bidulek, po prostu się zakochał. Opowieść tej dwójki potrafi chwycić za serce i wybić się poza tę otoczkę kina sci-fi. Choć zgadzam się, że to chwytanie za serce w stylu pachnącego naftaliną kina sprzed lat. Z tego względu może być kolejnym kamyczkiem do ogródka sianego aktywnie przez osoby krzyczące, że Reminiscencja to nuda. Pewnie tak, na pewno tak, choć na niektórych moich strunach zagrała.

(2493)

Witajcie w świecie przyszłości. Oto technologia pozwala nam wracać do wspomnień i szukać w nich interesujących nas rzeczy. Każdemu według potrzeb. Brzmi jak kolejny odcinek Czarnego lustra? No więc właśnie, w tym cały jest ambaras. Recenzja filmu Reminiscencja. O czym jest film Reminiscencja Witajcie w świecie niezbyt chyba dalekiej przyszłości. Nie jest najlepiej. Wojna z przeszłości pozostawiła po sobie złe wspomnienia, ale jeszcze gorzej z klimatem, który pozostał bezlitosny i podniósł poziom wód i temperatury ponad stan krytyczny. W efekcie miasta zostały zalane, a skwar jest tak nieznośny, że ludzkość postanowiła przestawić się na spanie za dnia, a egzystencję nocami.…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Do mężczyzny zajmującego się odtwarzaniem wspomnień zgłasza się kobieta, która szuka zgubionych kluczy. Pachnący naftaliną romans noir rozgrywający się w świetnie wykreowanym świecie najbliższej przyszłości zasługującym na dużo lepszy film.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.