Pętla (2020), reż. Patryk Vega. Netflix.
Pętla (2020), reż. Patryk Vega. Netflix.

Pętla. Recenzja filmu Patryka Vegi. Netflix

I kiedy wydawało się, że Patryk Vega w końcu zacznie kręcić dobre filmy, płodny reżyser powrócił do formy znanej z najgorszych shitów w jego karierze. Pętla z przytupem dołączyła do ich grona. Recenzja filmu Pętla. Netflix.

O czym jest film Pętla

Daniel Śnieżek (Antoni Królikowski) to ambitny policjant z policyjnej rodziny, który marzy o tym, by być czymś więcej niż zwykłym krawężnikiem. Jego ojciec, inspektor policji (Henryk Talar) chce, by syn przed zrobieniem kariery najpierw przeszedł całą mozolną ścieżkę, która ukształtuje go jako glinę. Początkowo Daniel nie zamierza mu się sprzeciwiać, ale wkrótce ma dosyć patrolowania ulic. Przypadek sprawia, że jego informatorami zostają dwaj pochodzący z Ukrainy bracia (Marcin i Maciej Zacharzewscy), którzy mają świetne rozeznanie w miejscowym półświatku. Daniel postanawia wykorzystać ich do zaimponowania szefowi CBŚ. Stopniowo jednak zatapia się po czubek głowy w świecie handlu żywym towarem i świadczenia ekskluzywnych usług seksualnych dzianym kolesiom ze świecznika. Cierpi na tym jego życie prywatne, gdy prowadzone przez niego podwójne życie pochłania go bez reszty.

Zwiastun filmu Pętla

Recenzja filmu Pętla

Po kolei. Nie jestem pod wpływem, wiem, co piszę i odpowiadam za swoje słowa! To w kwestii wstępnego wydawania się, że Vega zacznie kręcić dobre filmy. Wiadomo, jaka jest opinia o jego twórczości i przez długi czas ją podzielałem. Opinia pozostała (mam wrażenie, że często krytykuje się jego filmy bez ich oglądania), ale moje podzielanie jej już się trochę zmieniło. Szczególnie jeśli mowa o filmach skupionych w, nazwijmy to, Uniwersum Patryka Vegi. Czyli reżyserowanych z prędkością karabinu maszynowego skandalizujących dziełach opartych na tanim szokowaniu widza i udawaniu, że odkrywa się przed nim ukrytą prawdę o mechanizmach rządzących Polską. Ostatnie filmy tego uniwersum naprawdę dało się oglądać, a na niektórych nawet dobrze się bawiłem. Wydawać by się więc mogło, że będzie coraz lepiej. Aż tu przyszła nakręcona w pośpiechu i w pandemii Pętla, która wróciła Vegę tam, gdzie był na wysokości gównianych fabularnych Pitbuli.

Jedno trzeba przyznać Vedze. Jest mistrzem marketingu i zajawiania swoich filmów jako kulturalnych fenomenów łączących w sobie insiderską wiedzę o świecie z atrakcyjną formą filmu sensacyjnego. Zanim trafią do kin, wiesz już o nich, że zaszokują cię swoją odkrywczością i rozerwą występami polskich Leonardów DiCaprio, jak Królikowskiego nazwał Vega. Niby wiesz, że nie ma co temu ufać, bo widziałeś poprzednie jego dzieła, ale Vega tak roztoczy swoją magię, że może ci przemknąć przez myśl, że tym razem zrobił film, a nie dzieło filmopodobne. Nie inaczej było w przypadku Pętli, którą promował prawdziwymi sutenerami oraz najbliższymi Dawida Kosteckiego, którego potem wykorzystał dla swoich korzyści udając, że chce odkryć prawdę o jego śmierci. W roli pięściarza oskarżanego o sutenerstwo wystąpił tu Piotr Stramowski i trzeba powiedzieć, że w zwiastunie wyglądał na lepszego Kosteckiego niż w całym filmie go stworzył.

Pętla oparta została na faktach i tzw. aferze podkarpackiej. A przynajmniej tak przekonują materiały promocyjne tego finalnego koszmarka sensacyjnego. Jak można by się tego było spodziewać, gdyby zaufać rozsądkowi i nie słuchać marketingowego bełkotu, faktów w tymże dziele jest niewiele. A nawet jeśli są, to udramatyzowane przez Vegę, podobnie jak Kostecki, służąc jego własnym zarobkowym celom, a nie chęci pokazania jak było naprawdę. Vega ma to w dupie i afera podkarpacka jest dla niego tylko pretekstem do kolejnych ekranowych fantazji o glinach, seksie, makabrze, która nikogo już tu nie poruszy, oraz o głupiutkich kafaropolicjantach, których graniem znudził się Tomasz Oświeciński i wcale na dobre mu to nie wyszło, bo przepadł. Faktem osobistego poznania bohaterów przedstawionych w filmie wydarzeń, Vega usprawiedliwia te swoje filmowe fantazje, które tak naprawdę się nie wydarzyły, bo przecież nikt nie słyszał o kilku przypadkowych ofiarach strzelaniny w centrum Rzeszowa. A te, które się wydarzyły, zostały odpowiednio ubarwione. Głównie scenami Antka Królikowskiego uprawiającego seks. W trakcie 100 minut filmu przeleciał tu chyba wszystkich i sceny jego erotycznych popisów stanowią sporą część całości.

Nie dziwi fakt, że do czasu premiery na Netfliksie, Pętla doczekała się już serialowej wersji. Nie widziałem jej, ale oglądając Pętlę nie sposób nie domyślić się, że przygotowana została również z myślą o serialu. Serialu, którego film jest streszczeniem. Teledyskowo zmontowanym, które nie daje widzowi wytchnienia ani na minutę. Całość wygląda tak, jak gdyby gotowy scenariusz (ufam, że jakiś był) miał przed każdą sceną jej streszczenie. I zamiast całej sceny, nakręcono tylko jej streszczenie. I tak streszczenie sceny za streszczeniem sceny w drodze do kuriozalnie wykorzystanej przypowieści biblijnej kończącej ten vegopierd.

(2462)

I kiedy wydawało się, że Patryk Vega w końcu zacznie kręcić dobre filmy, płodny reżyser powrócił do formy znanej z najgorszych shitów w jego karierze. Pętla z przytupem dołączyła do ich grona. Recenzja filmu Pętla. Netflix. O czym jest film Pętla Daniel Śnieżek (Antoni Królikowski) to ambitny policjant z policyjnej rodziny, który marzy o tym, by być czymś więcej niż zwykłym krawężnikiem. Jego ojciec, inspektor policji (Henryk Talar) chce, by syn przed zrobieniem kariery najpierw przeszedł całą mozolną ścieżkę, która ukształtuje go jako glinę. Początkowo Daniel nie zamierza mu się sprzeciwiać, ale wkrótce ma dosyć patrolowania ulic. Przypadek sprawia, że…

Czas na ocenę:

Ocena: 2

2

wg Q-skali

Podsumowanie: Ambitny policjant ubiegający się o pracę w CBŚ kontroluje ekskluzywny podkarpacki burdel dla VIP-ów. Po kilku niezłych filmach (oceniając pod kątem przynależności do Uniwersum Patryka Vegi), kontrowersyjny reżyser wraca do swojej najgorszej formy w tym ścieku teledyskowo zmontowanego streszczenia prawdziwych wydarzeń uzupełnionych o własne fantazje.

3 odpowiedzi

  1. Niby Królikowski uprawia cały czas seks, a nazwisk aktorek nie ma. A przelatywałem kursorem nad tekstem parę razy szukając odnośników do jpgów :(

  2. Quentin

    Wiem, to było zaplanowane i perfidne z mojej strony 😉

  3. „I kiedy wydawało się, że Patryk Vega w końcu zacznie kręcić dobre filmy” – kiedy????? 😀

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.