W strefie wojny, Outside the Wire (2021), reż. Mikael Håfström. Netflix.
W strefie wojny, Outside the Wire (2021), reż. Mikael Håfström. Netflix.

W strefie wojny. Recenzja filmu Outside the Wire. Netflix

No więc jest tych dwóch czarnoskórych żołnierzy walczących na Ukrainie. Pierwszy, doświadczony, przed wyruszeniem na niebezpieczną misję mówi do drugiego, żółtodzioba, żeby zdjął mundur, bo będzie się za bardzo rzucał w oczy. Afroamerykanin. Na Ukrainie. Bez munduru. Recenzja filmu W strefie wojny. Netflix.

O czym jest film W strefie wojny

Harp (Damson Idris) to utalentowany pilot drona. Siedzi sobie w tym swoim baraku na pustyni w Newadzie i z odległości bombarduje na drugim końcu świata kolejne cele. Jest w tym dobry, ale też przy okazji niesubordynowany. Kiedy podczas jednej z kolejnych akcji sprzeciwia się rozkazowi i bez pozwolenia odpala rakietę, przełożeni wysyłają go na Ukrainę. Jest rok około 2040, a na Ukrainie toczy się wojna z Rosją. W stworzonej naprędce strefie zdemilitaryzowanej siedzą wojska amerykańskie i stamtąd, zza drutów, pilnują na miejscu porządku. A nie jest łatwo, bo na Ukrainie starcia pomiędzy rebeliantami i ruskimi to codzienność. Przełożonym Harpa zostaje Leo (Anthony Mackie). Na dzień dobry oznajmia mu, żeby się pakował, bo jadą za druty z misją dostarczenia leków cywilom. Ale tak naprawdę z misją zlikwidowania miejscowego watażki, który po przejęciu kodów nuklearnych może puścić z dymem cały świat.

Zwiastun filmu W strefie wojny

Recenzja filmu W strefie wojny

Nie wszystkie filmy Netfliksa wyglądające na pierwszy rzut oka jak Tyler Rake: Ocalenie są filmem Tyler Rake: Ocalenie. Dowodem na to najnowsza produkcja Netfliksa zatytułowana W strefie wojny. Dwóch kolesi jedzie za linię wroga, żeby tam zapobiec nuklearnemu końcowi świata. Cóż może pójść nie tak?

Ano może pójść nie tak filozofia Netfliksa. Lepiej mieć dziesięć przeciętnych filmów o wszystkim, niż jeden bardzo dobry film o czymś tam. Filozofię tę naginają tylko, jeśli chodzi o Oscary, bo otrzymać Oscara to rzecz prestiżowa. I wiedzą, jaki film zrobić (kupić), żeby miał szansę na tego Oscara. Z tego względu te kilka oscarowych produkcji wyróżnia się na tle reszty filmowej bandy Netfliksa. Reszty, która nie wyróżnia się niczym, oprócz przeciętności. Zwykle są archetypowo przeciętne.

Nie inaczej jest w przypadku filmu W strefie wojny, który czterdzieści lat temu zostałby nakręcony prosto na kasety VHS. Przyszłość, wojna, roboty w służbie w wojsku. Z tą różnicą, że ten film sprzed 40 lat byłby nieporównywalnie gorzej zrobiony technicznie. Ale też, wielce prawdopodobne, że byłby też nieporównywalnie bardziej cool i z serduchem. W strefie wojny nie jest cool. Jest niepotrzebnie poważny i udający, że ważny jest nie tylko ze względu mordobicia.

Ale też, żeby on był choć wart uwagi z powodu tego całego mordobicia. No ale nie jest. Ci, którzy rozsmakowali się w choreografii Tylera Rake’a, muszą znacznie obniżyć swoje oczekiwania. Strzelaninom i pojedynkom na pięści brakuje pomysłowości. Są takie, jakie powinny być. I jakie się w każdej innej strzelance z mordobiciem. Szybki montaż, pińć obrotów wokół własnej osi bohatera trzymającego żywą tarczę i celny pistolet, przeładować, jedziemy dalej.

Do tego dochodzi fakt, że twórcom filmu zachciało się podumać na tematy ważniejsze niż lanie się po mordach. Rozważania na temat sztucznej inteligencji, przyszłości świata, sytuacji geopolitycznej i tego, co by jej zrobiło dobrze – to wszystko zostało opowiedziane przez pryzmat chłopskiego rozumu wujka Janusza. Skupiliby się lepiej na robotach walczących w mieście niż na filozofowaniu. I na ogarnięciu jakiegoś magika od choreografii scen walki

Ale żeby zakończyć pozytywem, to pochwalę W strefie wojny za dialog: – Co ty, trzy lata masz?Nie, pięć.

(2451)

No więc jest tych dwóch czarnoskórych żołnierzy walczących na Ukrainie. Pierwszy, doświadczony, przed wyruszeniem na niebezpieczną misję mówi do drugiego, żółtodzioba, żeby zdjął mundur, bo będzie się za bardzo rzucał w oczy. Afroamerykanin. Na Ukrainie. Bez munduru. Recenzja filmu W strefie wojny. Netflix. O czym jest film W strefie wojny Harp (Damson Idris) to utalentowany pilot drona. Siedzi sobie w tym swoim baraku na pustyni w Newadzie i z odległości bombarduje na drugim końcu świata kolejne cele. Jest w tym dobry, ale też przy okazji niesubordynowany. Kiedy podczas jednej z kolejnych akcji sprzeciwia się rozkazowi i bez pozwolenia odpala rakietę,…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Przyszłość. Ogarnięta wojną z Rosją Ukraina. W rękach dwóch amerykańskich żołnierzy spoczywają losy świata. Męczące jest to‪ wyrachowane kino Netfliksa. Przeciętne na maksa, ale na tyle dobre technicznie, żeby zachować przyzwoitość. Netflix potrafi lepiej, ale mu się to nie opłaca. Za dużo roboty.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.