Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Nienawiść, którą dajesz, The Hate U Give (2018), reż. George Tillman Jr.
Nienawiść, którą dajesz, The Hate U Give (2018), reż. George Tillman Jr.

The Hate U Give. Recenzja filmu Nienawiść, którą dajesz

Można bezmyślnie i na odczep się upychać w kolejnych filmowych produkcjach etnicznie różnych aktorów, bo tak dzisiaj wypada, bo chce się mieć święty spokój i żeby ludzie nie gadali. A można też spróbować zamiast tego naprawdę przyłożyć się do kwestii walki z rasizmem i spróbować nakręcić film, który wnosi do tego tematu coś ważnego. Próbuje otworzyć oczy i rzeczywiście coś zmienić. Recenzja filmu The Hate U Give, Nienawiść, którą dajesz.

O czym jest film The Hate U Give

Starr Carter (Amandla Stenberg) to mądra szesnastolatka mieszkająca w czarnej dzielnicy amerykańskiego miasta. Rodzice zadbali o to, by miała szansę na wyrwanie się z tego miejsca, w którym brakuje perspektyw na dalszy rozwój. Dlatego codziennie odwożą ją do dobrej szkoły mieszczącej się w białych dzielnicach miasta. Starr świetnie odnajduje się zarazem w świecie getta, jak i wśród białych znajomych. Zakładając na twarz odpowiednią maskę w zależności od okoliczności. Wychowana przez ojca, nawróconego gangstera (Russell Hornsby), na dumną swoich korzeni Afroamerykankę, jest otwarta na świat. Jej chłopakiem jest biały Chris (K.J. Apa), ale znajomość z nim trzyma w tajemnicy przed ojcem. Obawia się, że nie zrozumiałby jej wyboru. Życie Starr zmieni się o 180 stopni, gdy w trakcie jednej z imprez w getcie wybucha strzelanina. Stary przyjaciel Starr, Khalil (Algee Smith) bezpiecznie wywozi ją z dala od niebezpieczeństwa, ale w trakcie drogi do domu dochodzi do tragedii. Starr jest jedynym świadkiem, który może opowiedzieć światu o tym, co wydarzyło się tej feralnej nocy.

Recenzja filmu The Hate U Give

Przechodząc od razu do rzeczy napiszę, że The Hate U Give (Nienawiść, którą dajesz) to totalnie moje kino, które przyjąłem z otwartymi ramionami. Lubię historie pokroju Menace 2 Society czy Boyz n the Hood i nie sądziłem, że jeszcze kręcone jest tego typu kino. Choć nie wiem nawet dlaczego mieliby go nie kręcić, być może tylko mnie omija. Z tego też względu oceniam film George’a Tillmana Jra bardzo wysoko, przez chwilę myślałem nawet o Dyszce na dobrą wróżbę na resztę roku. Bo The Hate U Give być może nie jest lepszy od innych filmów, które oceniłem niżej lub dużo niżej, ale o wiele bardziej szanuję takie filmy, co do których nie mam żadnych oczekiwań, a okazują się świetnym kinem. Kinem, o którym nie rozmawia się tyle, co o innych filmach, które może i też są dobre, ale od początku takie miały być. Bo mają miliony dolarów, znane nazwiska i uznanych twórców. The Hate U Give może nie ma tego za dużo, ale za to ma serducho i mówi o tym, co ważne.

Razem z wyjątkowo sympatyczną Starr ruszamy więc w krainę dwóch światów, w których pozornie wszystko jest w porządku i pomiędzy którymi panuje niepisana sztama. Obracająca się w białym towarzystwie dziewczyna jest tam akceptowalna, choć wynika to bardziej z tego, że sama potrafi się wpasować w biały świat. W drugą stronę działa to średnio. Bogata, biała młodzież nie zapuszcza się w rejony getta, w których rządzą handlarze narkotyków (słaby Anthony Mackie) i nadużywająca siły policja. Wszyscy się już do tego jednak przyzwyczaili i jakoś starają się z tym żyć.

Wszystko zmienia policyjna interwencja, w trakcie której z ręki gliniarza ginie przyjaciel dziewczyny. Starr zmuszona jest do szybkiej lekcji dorastania, odnalezienia swojego prawdziwego ja i podjęcia decyzji, które diametralnie mogą zmienić życie jej i rodziny. Wydawać by się mogło, że sprawa powinna zostać szybko rozwiązana, ale jeszcze szybciej z szaf zaczyna wyłazić wszystko to, czego nie da zamazać się maskując problem wspomnianymi we wstępie rozwiązaniami. Gruba krecha zostaje wymalowana nie tylko pomiędzy nami Czarnymi i nimi Białymi, ale źródło tytułowej nienawiści budzi się także w innych miejscach. Reżyserowi udała się sztuka pokazania współczesnego świata nie tylko z jednej, oczywistej strony. Wiadomo, że tarcia pojawią się np. pomiędzy Starr, a jej białymi chłopakiem i koleżankami, ale ogólna nienawiść zaczyna pojawiać się wszędzie. Nienawidzę cię, bo jesteś kapusiem. Nienawidzę, bo pracujesz w policji. Nienawidzę, bo patrzysz na świat przez pryzmat swojego widzimisię. Nienawidzę, bo zdradziłeś swoich braci. Nienawidzę, bo to, nienawidzę, bo siamto. Nienawidzę cię nie tylko ze względu na rasę. W świecie filmu The Hate U Give nic nie jest czarne, ani białe, a kolejnych tragedii być może nie uda się uniknąć. Niesprawiedliwości dziejowej nie rozwiąże się w dwugodzinnym filmie. Można ją jednak celnie wskazać.

The Hate U Give to porządne kino, w które się angażujesz. Dobrze napisane – no może na końcówkę warto byłoby pokręcić nosem – zabawne tam, gdzie trzeba i poważne tam, gdzie skończyło się śmieszkowanie. Zilustrowane fajną ścieżką dźwiękową. Oto Boyz n the Hood XXI wieku.

(2243)

Można bezmyślnie i na odczep się upychać w kolejnych filmowych produkcjach etnicznie różnych aktorów, bo tak dzisiaj wypada, bo chce się mieć święty spokój i żeby ludzie nie gadali. A można też spróbować zamiast tego naprawdę przyłożyć się do kwestii walki z rasizmem i spróbować nakręcić film, który wnosi do tego tematu coś ważnego. Próbuje otworzyć oczy i rzeczywiście coś zmienić. Recenzja filmu The Hate U Give, Nienawiść, którą dajesz. O czym jest film The Hate U Give Starr Carter (Amandla Stenberg) to mądra szesnastolatka mieszkająca w czarnej dzielnicy amerykańskiego miasta. Rodzice zadbali o to, by miała szansę na wyrwanie…

Czas na ocenę:

Ocena: 9

9

wg Q-skali

Podsumowanie: Kiedy z rąk policjanta ginie czarnoskóry nastolatek, budzą się uśpione demony rasizmu i nienawiści. Boyz n the Hood XXI wieku.

Odpowiedź

  1. Właśnie skończyłem oglądać. Dzięki za polecankę (wiele polecanek Ci zawdzięczam, rzadko chce mi się skomentować, ale teraz jest wyjątkowa okazja). Bez Twojej recenzji bym go nie wyhaczył. Bardzo warto.
    „It f*… my world”, jak powiedziała bohaterka.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.