Wildling (2018), reż. Fritz Böhm.
Wildling (2018), reż. Fritz Böhm.

Wildling. Recenzja horroru z Liv Tyler

Kontynuujemy dzisiaj serię recenzji słabych filmów i bez dłuższych wstępów oznajmiamy, że film Wildling to strata czasu. Recenzja filmu Wildling.

O czym jest film Wildling

Troskliwy Tata (Brad Dourif) dba o to, by jego córeczka Anna miała bezpieczne dzieciństwo. A o to nie jest łatwo, bo według jego opowieści, na małe dzieci poluje tytułowy Wildling, czyli coś dzikiego, cholera wie co. Dzieci są jego największym przysmakiem i pożera je ze smakiem, gdy tylko je dopadnie. Dlatego trzeba je trzymać w zamknięciu. Wildling dopadł już prawie wszystkie dzieci na świecie z wyjątkiem Anny. Lata lecą, Anna (Bel Powley) dorasta i wciąż spędza swój żywot w czterech ścianach pokoju, którego drzwi podłączone są do prądu, by Wildling jej nie dopadł. Tata zadbał o wszystko, by była bezpieczna. Tyle tylko, że pewnego dnia mężczyzna strzela sobie w łeb. Strzał słyszą w okolicy i wkrótce do jego leżącego w samym środku lasu domu dociera policjantka Ellen (Liv Tyler). Zabiera ze sobą Annę, a pierwsze badania wskazują na to, że tata wcale nie był jej tatą. W oczekiwaniu na dalsze efekty tajemniczego śledztwa, Ellen zabiera Annę do siebie. Wysyła do szkoły i robi wszystko, żeby dziewczyna zapomniała o koszmarze dzieciństwa. Tyle tylko, ze wkrótce w Annie zaczynają budzić się dzikie instynkty, które niekoniecznie są li tylko pokłosiem dojrzewania.

Recenzja filmu Wildling

Określany na Filmwebach i innych IMDB-ach mianem dramatu fantasy Wildling zaczyna się świetnie. Od pierwszej sceny wrzuceni zostajemy w sam środek niepokojącej sytuacji, która szybko zaczyna budzić wiele skojarzeń. Mała dziewczynka, stary cap, Room, Josef Fritzl, WTF? A może nie należy oceniać książki po okładce i wcale nie jest tak, jak myślimy, że jest? Przesłanek w obu tych kierunkach jest dużo i momentalnie jesteśmy zaintrygowani tym, jak ta babadookowa opowieść potoczy się dalej. Pierwsze dziesięć minut filmu Wildling jest naprawdę fajnym kinem dającym nadzieję na dużo więcej.

Potem niestety starszy pan strzela sobie w łeb i w tym momencie możecie przestać oglądać film Wildling, bo nic dobrego już w nim nie zobaczycie.

Coś, co zaczęło się niczym najlepsze baśnie braci Grimm, zamienia się w przewidywalną alegorię dorastania z historią przypominającą filmy typu Srebrna kula według Stephena Kinga. Może to ciut za dużo informacji, jakie trzeba znać przed seansem, ale z drugiej strony naprawdę, Wildling nie zaskoczy nikogo. A poza niezłymi zdjęciami, nie ma tu nic więcej godnego uwagi. Podobne historie wałkowane były tysiące razy, a i Bel Powley na golasa też już mieliśmy okazję oglądać wcześniej. Choć akurat jej występ trzeba zaliczyć po stronie pozytywów, bo świetnie nadaje się do takich ról jak nieokrzesana i odważna Anna. Nie psuje tego nawet śmiechowa charakteryzacja.

Po przeciwległej stronie umieścić zaś trzeba występ Liv Tyler, która przez cały film popyla w gliniarskim wdzianku z miną wskazującą na to, że nie ma pojęcia, co robi w tym filmie. Mimo całej sympatii do niej, kino nie potrafiło znaleźć dla Liv Tyler odpowiedniej przegródki i Wildling jest tego potwierdzeniem.

(2401)

Kontynuujemy dzisiaj serię recenzji słabych filmów i bez dłuższych wstępów oznajmiamy, że film Wildling to strata czasu. Recenzja filmu Wildling. O czym jest film Wildling Troskliwy Tata (Brad Dourif) dba o to, by jego córeczka Anna miała bezpieczne dzieciństwo. A o to nie jest łatwo, bo według jego opowieści, na małe dzieci poluje tytułowy Wildling, czyli coś dzikiego, cholera wie co. Dzieci są jego największym przysmakiem i pożera je ze smakiem, gdy tylko je dopadnie. Dlatego trzeba je trzymać w zamknięciu. Wildling dopadł już prawie wszystkie dzieci na świecie z wyjątkiem Anny. Lata lecą, Anna (Bel Powley) dorasta i wciąż…

Czas na ocenę:

Ocena: 4

4

wg Q-skali

Podsumowanie: Wychowywana w odosobnieniu młoda dziewczyna zostaje uratowana przez panią policjant, która wkrótce jest świadkiem jej coraz dziwniejszego zachowania. Mało interesujący fantasy horror, który można wyłączyć po obejrzeniu naprawdę fajnych pierwszych dziesięciu minut.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.