Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Nieistnienie, Erased (2018), reż. Karyn Kusama.
Nieistnienie, Erased (2018), reż. Karyn Kusama.

Nieistnienie. Recenzja filmu Erased. Prima Aprilis

To prawda, że w kinie było już wszystko, a kolejne filmy są jedynie w mniejszym lub większym stopniu powtórzeniem przerobionych w każdą stronę pomysłów. Czasem taki recykling się sprawdza, częściej nie. Pomimo dobrego punktu wyjścia, Nieistnienie w reżyserii Karyn Kusamy (świetne Zaproszenie, The Invitation) trzeba chyba zaliczyć do tej drugiej kategorii. Recenzja filmu Nieistnienie.

O czym jest film Nieistnienie

Laboratorium fizyczne na jednym z uniwersytetów w Karolinie Północnej to królestwo Johna Parisha (George MacKay). Uznawany za nastoletniego geniusza chłopak jest zaprzeczeniem stereotypu pryszczatego geeka w okularach. Wygadany i towarzyski ma wielu przyjaciół i dziewczynę, której w najbliższym czasie zamierza się oświadczyć. Zupełnie jednak nie spodziewa się tego, że Amy (Hailee Steinfeld) ma całkiem inny plan na życie. Dziewczyna z zaskoczenia informuje Johna, że z nim zrywa i wyjeżdża do San Francisco razem Markiem (Nicholas Hoult). Dla Parisha to podwójny cios. Mark to jego najlepszy przyjaciel, z którym znają się od dzieciństwa. Wygląda jednak na to, że nic nie da się w tej sprawie zrobić, a zanim John w ogóle coś postanowi, Amy i Mark machają mu na pożegnanie i wyruszają przed siebie. Mija kilka miesięcy. John wciąż nie podniósł się po ciosie, jaki zadali mu Amy i Mark. Spędzając całe dni w laboratorium, całkiem odciął się od świata i zerwał wszelkie znajomości. Owładnięty obsesją stworzenia wehikułu czasu jest coraz bliższy powodzenia. Wkrótce nadchodzi czas wypróbowania swojego wynalazku. John zamierza cofnąć się w czasie o pięć lat. Właśnie wtedy w rodzinnym Durham poznał Amy z Markiem. Zamierza nie doprowadzić do tego spotkania i w ten sposób pozbyć się z drogi przyszłej przeszkody. Wierzy w to, że bez Marka, Amy będzie już tylko jego. Eksperyment się udaje, a John przenosi się w czasie o pięć lat.

[disclaimer: W dalszej części tej recenzji będą nieuniknione SPOILERY! To tego typu kino, o którym niestety ciężko pisać bez nich. Niżej wyjaśnię dlaczego. Skoro więc Nieistnienie lepiej oglądać nic o nim nie wiedząc, to dla wszystkich, którzy teraz opuszczą tę reckę ocena filmu: 6/10.]

Ku swojemu zdumieniu John całkowicie nie poznaje miejsca, jakim jest teraz jego rodzinne miasto. Postapokaliptyczny krajobraz przecinany deszczem i wiatrem nie sprawia przyjaznego wrażenia. Niechętni do rozmowy ludzie ukrywający się w obskurnych szkieletach budynków potwierdzają, że jest dokładnie tam, dokąd zmierzał. To bez wątpienia Durham 2012 roku. Jednak to nie koniec niespodzianek. Wkrótce okazuje się, że w 2012 roku nie istniał zarówno żaden John Parish, jak i Amy, Mark czy inni ich znajomi.

Recenzja filmu Nieistnienie

Połączenie stylistyki Powrotu do przyszłości i Matriksa wydawało się karkołomnym przedsięwzięciem, ale trzeba przyznać, że pod tym względem Nieistnienie zagrało całkiem fajnie. Szczególnie w sytuacji, w której żaden ze zwiastunów nie zdradzał, o czym tak naprawdę będzie film Kusamy. W tym przypadku mamy sytuację podobną do tej znanej z Od zmierzchu do świtu. Do połowy Nieistnienie jest utrzymanym w lekkim i dowcipnym klimacie młodzieżowym filmem o sympatycznym bohaterze, który niespodziewanie musi stawić czoła miłosnemu problemowi. I wtedy nagle BUCH a wszystko zmienia się o 180 stopni. Chyba mało kto mógłby się spodziewać tego, że nagle trafimy wprost w postapokaliptyczne kino, a z kolorowego i ciepłego lata przeniesiemy się w niemal czarno-białe i zimne bezkresy pełne ruin.

Druga część filmu Nieistnienie wyraźnie zainspirowana została Matriksem, choć akcenty rozłożone są tu zupełnie inaczej. Zabrakło efektownej formy dzieła XXI wieku – próżno szukać bullet time’ów i innych filmowo-technicznych ekstrawagancji – zamiast tego Kusama za bardzo polega na ironii filmowego pomysłu. Podobnie do filmu braci sióstr Wachowskich ludzkość została pokonana przez sztuczną inteligencję i zaorana wedle jej zero-jedynkowego widzenia świata. Tyle, że sztuczna inteligencja nie przewidziała jednego. Wyławiając ostatnie niedobitki ludzkości, umieszczając je w zaprojektowanych do swoich celów niezliczonych i różniących się od siebie tzw. Jednostkach, przenosząc do całkowicie wirtualnej rzeczywistości i dając zaprojektowane od podstaw nowe tożsamości nie ubezpieczyła się na wypadek sytuacji, w której tak stworzona Istota 2.0 skonstruuje wehikuł czasu. Trudno się dziwić, wszak to dość abstrakcyjny scenariusz, który mógł umknąć inteligencji sztucznej inteligencji. Tym jednak sposobem mistyfikacja została odkryta.

Co z tym odkryciem zrobi John Parish? Po odpowiedź na to pytanie odsyłam do filmu Nieistnienie. Niestety nie mogę napisać, ze potencjał, który posiadał został w pełni wykorzystany. Wydaje się, że choć reżyserka zgrabnie i wiarygodnie połączyła dwa zupełnie różniące się filmowe gatunki, to zabrakło jej umiejętności, by wyjść poza przyzwoitą solidność. Dodać należy fakt, że Kusama lepiej czuje się w bardziej kameralnych historiach i przeskok do dużo większego rozmachu nie przebiegł w jej przypadku bezboleśnie.

(44632)

To prawda, że w kinie było już wszystko, a kolejne filmy są jedynie w mniejszym lub większym stopniu powtórzeniem przerobionych w każdą stronę pomysłów. Czasem taki recykling się sprawdza, częściej nie. Pomimo dobrego punktu wyjścia, Nieistnienie w reżyserii Karyn Kusamy (świetne Zaproszenie, The Invitation) trzeba chyba zaliczyć do tej drugiej kategorii. Recenzja filmu Nieistnienie. O czym jest film Nieistnienie Laboratorium fizyczne na jednym z uniwersytetów w Karolinie Północnej to królestwo Johna Parisha (George MacKay). Uznawany za nastoletniego geniusza chłopak jest zaprzeczeniem stereotypu pryszczatego geeka w okularach. Wygadany i towarzyski ma wielu przyjaciół i dziewczynę, której w najbliższym czasie zamierza się…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: John cofa się w czasie o 5 lat, by odzyskać utraconą miłość. Na miejscu odkrywa, że pięć lat wcześniej w ogóle nie istniał. Połączenie Matriksa i Powrotu do przyszłości zapowiadało się na dobrą zabawę, ale rozwinięcie świetnego pomysłu całkowicie go rozmyło.

4 odpowiedzi

  1. Pisz śmiało jak się to potoczyło czy też raczej zakręciło bo przecież nikt nie będzie tego oglądać!

    pozdrawiam
    Arek

  2. Jakbyś dał 9 lub 10 to temat jest na tyle ciekawy, że bym pewnie postarał się obejrzeć, ale za 6 to możesz pisać już do końca jak się skończyło zakończenie filmu :-)

    pozdrawiam
    mocny

  3. Quentin

    A nie wiem jak się kończy, to primaaprilisowa recka była ;).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.