Game Over, Man (2018), reż. Kyle Newacheck. Netflix.
Game Over, Man (2018), reż. Kyle Newacheck. Netflix.

Game Over, Man! Recenzja debilnej komedii z Netfliksa

Nic mnie tak nie wkurza w kinie jak zmarnowany pomysł na film. W filmie Game Over, Man, o którym dzisiaj stuknę w przerwie między krojeniem sałatki, a gotowaniem jajek w cebuli, pomysł był. Niestety żenujące rozegranie tego pomysłu sprawiło, że tę netfliksową produkcję oryginalną należy omijać szerokim łukiem. Recenzja filmu Game Over, Man! Netflix.

O czym jest film Game Over, Man!

Trzech jaraczy szałwii pracuje w hotelu jako sprzątacze czy inni gosposiowie (nie będę szukał nazwisk aktorów, bo nie warto ich zapamiętywać; jednym z nich jest amerykański Jerzy Petersburski Jr – Adam DeVine, który chyba podpisał z Netfliksem jakąś umowę na kilka filmów i je trzepie; pierwszy: Gdy spotkaliśmy się pierwszy raz miał przynajmniej trochę uroku i Aleksandrę Daddario). Kiedy w hotelu pojawia się gwiazdor Instagrama, który sypia na forsie, postanawiają sprzedać mu swój pitch. Pomysł na komputerową zabawkę nowej generacji, która zrewolucjonizuje gry wideo. Wszystko idzie dobrze, aż tu nagle znikąd pojawiają się terroryści i biorą gości imprezy instagramera na zakładników. Chcą pieniędzy czy czegoś tam, jak to terroryści. Przypadkowym zrządzeniem losu nasza trójka jaraczy wymyka się zakapiorom niczym John McClane. Chcąc wydostać się z zaminowanego hotelu, następnym przypadkiem zaczynają likwidować kolejnych bandytów. Wkrótce pokrzyżują im plany na tyle, że staną się najbardziej poszukiwanym celem w całym hotelu.

Recenzja filmu Game Over Man!

No więc pomysł na film był. Terroryści, Nakatomi Plaza, trzech Johnów McClane’ów. Z tą różnicą, że cała trójka to totalne pierdoły, które jedyne co do tej pory zabiły to czas. Był z tego potencjał. A do potencjału można tu jeszcze dodać pozytyw wielu współczesnych komedii sensacyjnych, czyli jazdę bez trzymanki w sekwencjach akcji. Podczas gdy poważne filmy sensacyjne balansują na krawędzi PG-13 nie chcąc nikogo zbyt poważnie zranić, często to właśnie w komediach można pooglądać najlepszą akcję rodem z filmów z lat 80. Piszę o tym od czasu McGrubera i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Game Over, Man! też ma dużo krwawej akcji, która przy eksplodujących głowach wygląda może tak sobie, ale już np. przy krojeniu twarzy maszynką do krojenia wędliny złego słowa powiedzieć nie można.

Komu więc przeszkadzało zrobienie komedii sensacyjnej z pomysłowymi scenami śmierci i litrami krwi rozlewanymi na lewo i prawo? Przeszkadzało twórcom filmu, którzy – jak najwyraźniej wielu w Hollywood – uznali, że widzowie oczekują jak najwięcej najmniej śmiesznego człowieka na całej planecie: Adama DeVine’a i jego koleżków starających się dotrzymać mu kroku w rzucaniu pełnymi nasienia kondomami. No boki zrywać. Wobec powyższego, DeVine przejął kontrolę nad całym filmem robiąc te głupie miny, rzucając te nieśmieszne dialogi i z całych sił starając się być śmiesznym, choć śmiesznym nie jest.

A jeśli do DeVine’a dodać żenujący humor poziomu ofajdanego dna, którego film Game Over, Man! jest pełen – z filmu wychodzi kloaka obleśnych dowcipów z obciętymi fiutami latającymi na lewo i prawo (żal się robi biednego Daniela Sterna, że musi tu robić z siebie idiotę) oraz obowiązkowo (nie)śmiesznym indyjskim aktorem, którego zainteresowania dowcipotwórcze obracają się w całości wokół wypiętego tłustego zada. Ach, są jeszcze prześmieszne dowcipy o zabijaniu psa, które na pewno rozczulą każdego miłośnika zwierząt. Nie wiem o co chodzi Netfliksowi z tymi psami, ale dopiero co wrzucili inny love letter do męczenia psów: Bullet Head z Malkovichem, Brodym i Banderasem, a teraz to. Dobra, mój pies też mnie często wkurwia, ale bez przesady.

Podsumowując: Wesołych Świąt z dala od tego nieporozumienia.

(2388)

Nic mnie tak nie wkurza w kinie jak zmarnowany pomysł na film. W filmie Game Over, Man, o którym dzisiaj stuknę w przerwie między krojeniem sałatki, a gotowaniem jajek w cebuli, pomysł był. Niestety żenujące rozegranie tego pomysłu sprawiło, że tę netfliksową produkcję oryginalną należy omijać szerokim łukiem. Recenzja filmu Game Over, Man! Netflix. O czym jest film Game Over, Man! Trzech jaraczy szałwii pracuje w hotelu jako sprzątacze czy inni gosposiowie (nie będę szukał nazwisk aktorów, bo nie warto ich zapamiętywać; jednym z nich jest amerykański Jerzy Petersburski Jr - Adam DeVine, który chyba podpisał z Netfliksem jakąś umowę na…

Czas na ocenę:

Ocena: 2

2

wg Q-skali

Podsumowanie: Trzech podrzędnych pracowników hotelu walczy o życie przeciwko terrorystom, którzy wzięli na zakładników hotelowych gości. Żenujący wytwór komediopodobny pełen obleśnych "żartów", o których myślałem, że już wyginęły z pięć lat temu.

3 odpowiedzi

  1. Polarbear_pl

    Też niestety straciłem czas na tym gównie. Szkoda kasy na to, nagrali by kolejna serię timeless albo czegoś podobnego;)

    Ten z dadario oglądało się spoko (takie w porywach 5-6/10 bo cyckow brakowało;) no i motyw dnia swistaka jest zawsze ok.

    Swoją drogą to popularność devina jest wielka zagadka ludzkości. Musi mieć na kogoś nieźle kwity. Przy nim ekipa Sandlera w najgorszych filmach to wielcy artyści. Co gorsze jak nie robi tych swoich debilnych min srajacego kota na puszczy to jeszcze jako tako (vide Pitch perfect 1), ale nie może się powstrzymać i wygląda jak po wylewie cały czas.

  2. Teraz męczę Tytana z Worthingtonem. Również nie polecam.

    Ano, z Daddario było wporzo, choć ani to pomysłowe jak Dzień świataka, ani zabawne jak Bedazzled. Ale może być.

    No dają Ci drugi sezon Timeless to nie narzekaj :)

  3. Polarbear_pl

    No dają ino strasznie wolno im to idzie. Kto to słyszał żeby jeden odcinek na tydzień wrzucać.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.