Asylum Blackout aka The Incident (2011), reż. Alexandre Courtes.
Asylum Blackout aka The Incident (2011), reż. Alexandre Courtes.

Asylum Blackout aka The Incident. Recenzja filmu

Żeby zachować jakiś parytet pomiędzy dobrze ocenionymi filmami, a tymi ocenionymi gorzej, dzisiaj dosłownie dwa zdania o filmie Asylum Incident, znanym również pod tytułem The Incident. Ostatnie recenzje wskazywałyby bowiem na to, że na świecie są tylko dobre filmy. Recenzja filmu Asylum Blackout.

O czym jest film Asylum Blackout

Rok 1989. Koledzy z zespołu rockowego coraz częściej dochodzą do wniosku, że kariery w muzyce już nie zrobią. Żeby utrzymać się na powierzchni, zmuszeni są dorabiać. Nie każdego bowiem stać na to, by tak jak George (Rupert Evans) być utrzymywanym przez dziewczynę (Anna Skellern). Wszyscy razem pracują na stołówce zakładu dla obłąkanych groźnych przestępców i jest to całkiem przyzwoita i spokojna praca. Podopieczni psychiatryka niespecjalnie dają się im we znaki będąc naszprycowani po uszy lekami na uspokojenie. Nadchodzi jednak dzień, w którym wszystko idzie nie tak, a apogeum kłopotów przychodzi wraz z awarią prądu. W jej efekcie nie sposób otworzyć sterowanych elektronicznie drzwi wyjściowych i wszyscy zostają uwięzieni na noc w zakładzie. Nie byłoby problemu, gdyby więźniowie zdążyli wrócić do swoich cel. Kłopot w tym, że większość znajdowała się w stołówce i teraz trzeba ich odeskortować z powrotem. Tyle tylko, że niektórzy z obłąkanych więźniów za namową jednego z nich nie połknęli swojej porcji tabletek i zamierzają teraz skorzystać z niespodziewanej szansy na ucieczkę. Wcześniej będą jednak musieli pozabijać wszystkich, a muzycy-kucharze będą zmuszeni walczyć o życie, aby doczekać świtu.

Recenzja filmu Asylum Blackout

Co ciekawego jest w filmie Asylum Blackout poza niewątpliwie badassowym tytułem? Nazwisko scenarzysty Craiga S. Zahlera, który kilka lat później do pióra dołożył kamerę i wyreżyserował świetne Bone Tomahawk oraz Brawl in Cell Block 99. To właśnie on odpowiedzialny jest za scenariusz Asylum Blackout, co automatycznie sprawiło, że zechciałem spojrzeć na to, jak sobie radził wcześniej.

Jest w Asylum Blackout wiele wspólnego z tym, co Zahler pokazał w swoich późniejszych filmach. Przede wszystkim to fabuła nadająca się od razu do powieści gatunku pulp fiction. Grupa muzyków rockowych walczy o życie w zakładzie dla obłąkanych, którego podopieczni niespodziewanie wydostali się na wolność. Brzmi jak gotowy przepis na hardkorowe kino klasy B. Do tego należy dołożyć niewielkie dbanie o autentyzm miejsca, w którym odbywa się miejsce akcji. Ważne jest, że to „zakład do obłąkanych” i nie ma znaczenia, że w rzeczywistości i w takiej formie taka placówka nie miałaby prawa istnieć (jak więzienia z Brawl in Cell Block 99). Nie jest to kino dokumentalne, a film o tym jak muzycy walczą ze świrami.

Asylum Blackout to debiutancki scenariusz Zahlera przeniesiony na duży ekran. Po nim autor odczekał cztery lata na kolejny film, już wyreżyserowany własnoręcznie. Nie znam szczegółów i mogę się jedynie domyślać, ale mam wrażenie, że Zahler po zobaczeniu efektu finalnego pracy reżysera Asylum Blackout Alexandra Courtesa (reżyser m.in. kilku teledysków U2) postanowił, że nikt obcy mu już scenariusza więcej nie spieprzy. I nie chodzi o to, że Asylum Blackout jest złym filmem, bo nie jest. Nie gra jednak tak dobrze jak późniejsze filmy Zahlera przecież też oparte na pulpowych scenariuszach i sporej ilości gore. W Asylum Blackout mamy do pooglądania kilka bardziej krwawych scen, ale brakuje im wigoru i pomysłowości. Choć coś tam do kategorii „pomysłowa scena śmierci” by się wybrało.

Tak i całemu filmowi, który serwuje całkiem fajny klimat osaczenia w pogrążonych w mroku pomieszczeniach, w których z każdego rogu mogą wyskoczyć wariaty, a mimo to nie robi wrażenia i całkowicie spływa po widzu, który w trakcie zaczyna się nudzić. Nie ma więc wątpliwości, że z filmów z gatunku „muzycy rockowi kontra świry” lepiej sobie obejrzeć Green Room.

(2346)

Żeby zachować jakiś parytet pomiędzy dobrze ocenionymi filmami, a tymi ocenionymi gorzej, dzisiaj dosłownie dwa zdania o filmie Asylum Incident, znanym również pod tytułem The Incident. Ostatnie recenzje wskazywałyby bowiem na to, że na świecie są tylko dobre filmy. Recenzja filmu Asylum Blackout. O czym jest film Asylum Blackout Rok 1989. Koledzy z zespołu rockowego coraz częściej dochodzą do wniosku, że kariery w muzyce już nie zrobią. Żeby utrzymać się na powierzchni, zmuszeni są dorabiać. Nie każdego bowiem stać na to, by tak jak George (Rupert Evans) być utrzymywanym przez dziewczynę (Anna Skellern). Wszyscy razem pracują na stołówce zakładu dla…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Muzycy z kapeli rockowej, którzy dorabiają w zakładzie dla obłąkanych zostają zmuszeni do walki z pacjentami, którzy wydostali się na wolność. Film miał wszystko do tego, by zadowolić fana klimatycznej gore rozpierduchy. Coś jednak poszło nie tak i The Incident zapomina się zaraz po obejrzeniu.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.