Cicha noc (2017), reż. Piotr Domalewski.
Cicha noc (2017), reż. Piotr Domalewski.

Cicha noc. Recenzja filmu Piotra Domalewskiego

Twórcy polskiego kina lubią przesadę. Podkręcić, przejaskrawić, wyolbrzymić, przedstawić w krzywym zwierciadle. Do znudzenia. Metodą na to rosnące szaleństwo okazało się nakręcenie zwyczajnego filmu. Recenzja filmu Cicha noc.

O czym jest film Cicha noc

Adam (Dawid Ogrodnik) wraca na święta Bożego Narodzenia do domu. Na co dzień haruje w Holandii, a przez ostatnie miesiące harował podwójnie. Wszystko za sprawą młodszego brata Pawła (Tomasz Ziętek), któremu załatwił w Holandii pracę, ale nic dobrego z tego nie wyszło. Pawłowi się nie spodobało i wrócił do kraju, a Adam musiał pracować za niego. Teraz będą mieli okazję się rozmówić, ale nie to spędza Adamowi sen z powiek. Wraca do kraju z misją o wiele ważniejszą, która całkowicie zmieni jego życie. Jeśli się powiedzie. Oto Adam ma zamiar sprzedać stary dom po dziadku, który to dom położony jest w malowniczej okolicy tuż przy jeziorze. Ma już kupca, a pieniądze uzyskane ze sprzedaży zamierza zainwestować we własną firmę, którą chce otworzyć w Holandii. Aby tego dokonać będzie musiał przekonać do swojego pomysłu ojca (Arkadiusz Jakubik) oraz rodzeństwo – Pawła i Jolkę (Maria Dębska). Nie będzie to łatwe. Ojciec, który całe życie pracował za granicą, nie chce, by syn wyjeżdżał na stałe z kraju. Z bratem Adam ma na pieńku, a Jolka ma swoje problemy na głowie. No i jest jeszcze Aśka (Milena Staszuk), dziewczyna Adama, z którą chłopak spodziewa się dziecka. Z nią jednak rozmówi się później. Na razie trwają przygotowania do Wigilii, a wkrótce rozbłyśnie pierwsza gwiazdka. W telewizji leci Kevin i śpiewa Beata Kozidrak, a Adam zbiera się w sobie, by odbyć serię trudnych rozmów.

Recenzja filmu Cicha noc

Przepisem na sukces filmu Cicha noc w reżyserii debiutującego Piotra Domalewskiego okazała się prostota. W przeciwieństwie do filmów Wojciecha Smarzowskiego, reżyser powstrzymał się przed pokusą przejaskrawienia i tak już wystarczająco jaskrawej Polski B i wyszedł ze słusznego założenia, że nie ma co za bardzo przeszkadzać. Zastana rzeczywistość ociekająca w błocie i nieotynkowanych ścianach jest wystarczająco dobra dla zrobienia dobrego filmu i za duża ingerencja w świat przedstawiony mogłaby mieć zgubne efekty. Być może nie, bo jednak Smarzowskiemu udaje się opowiedzieć o tej samej Polsce w ten specyficzny, wyolbrzymiony sposób, ale to już było. A takiego do bólu zwyczajnego filmu jak Cicha noc dawno już nie.

Najłatwiej byłoby spojrzeć na film Cicha noc przez pryzmat tzw. polskiej patologii. Chlania wódy, kopania psów, bicia żon i udawania raz do roku w niedzielnych koszulach, że wszystko jest w porządku. Byłoby to błędne spojrzenie i o wiele zbyt powierzchowne. Być może to tylko moje wrażenia, ale w filmie Cicha noc nie zobaczyłem za wiele patologii. Zobaczyłem życie na prowincji takie, jakim jest. Nawet, jeśli nie zawsze jest to życie miłe i przyjemne dla oka. A właściwie to prawie zawsze takie nie jest. Poprzez wielopokoleniową rodzinę Iksów, Domalewski rysuje prawdziwy obraz Polaków i nie uważam, aby było się tu czego wyjątkowo wstydzić. Życie z jego codziennymi problemami, brakiem pracy, rozłąką, szukaniem sposobów na utrzymanie rodziny i harowaniem na kasie w Biedronce daje bohaterom Cichej nocy (z którymi mniej lub bardziej chyba każdy mógłby się utożsamić; a przynajmniej częściowo – chciałoby się samego siebie oszukać) wystarczająco dużo kopów w dupę, by dawno się załamać. A jednak jakoś się kręci i na bogatą Wigilię wystarczy. Adam ma w sobie tyle siły, by spróbować wyrwać się z tego zaklętego kręgu. Tyle tylko, że żadnej złotej rybki nie złapał i dobre chęci mogą nie wystarczyć. A 12 godzin na rodzinne katharsis też może okazać się niewystarczające, gdy wszyscy mają jakieś problemy i rysy. No i są typowymi Polakami z ich typowymi wadami i przywarami. Nawet jeśli wadą jest przywiązanie do domu i odgórnie zakodowana niechęć do zmian, gorszych od trzymania się kurczowo swojego kawałka świata z nadzieją na to, że jakoś to będzie.

Jako komediodramat – choć chyba jednak bardziej dramatokomedia – Cicha noc sprawdza się bardzo dobrze, a w scenariuszu udało się Domalewskiemu wyważyć gorzkie ze słodkim. Obraz trafionego realizmu potęgują drobne i celne obyczajowe spostrzeżenia, nie tylko związane z polskim przeżywaniem Wigilii. Są tu matki, które narzekają, że same wszystko gotują, wujkowie od żenujących żarcików z podtekstem i odwracanie się do telewizora, bo przy Wigilii dostało się miejsce plecami do niego. Jednym z głównych bohaterów filmu Cicha noc jest obowiązkowa wódka, ale nie sposób oprzeć się wrażeniu, że tym razem „zagrała” pozytywną rolę. Nie jako źródło kłopotów, ale jako lek na zapomnienie, dzięki któremu można dalej żyć, jeśli nie ma się siły na to, by wszystko postawić na głowie. A zresztą. W świecie Cichej nocy nawet i to może nie wystarczyć, by coś zmienić. Życie, wiadomix.

Przed ogłoszeniem filmu Cicha noc wielkim kinem powstrzymuje więc jedynie to, że nie jest to film odkrywczy. Jest szczery, prawdziwy i trafiony, ale to kolejna produkcja, w której spęd rodzinny jest pretekstem do wyprania brudów, a dobre chęci co chwilę napotykają kłody rzucane pod nogi. No i nie ma w filmie Cicha noc żadnego większego zaskoczenia, które przykułoby do fotela niespodziewanym zwrotem akcji. Nie jest to oczywiście sensacyjny thriller i twistów nie potrzebuje, no ale nie zmienia to faktu, że jest Cicha noc filmem dość przewidywalnym.

(2327)

Twórcy polskiego kina lubią przesadę. Podkręcić, przejaskrawić, wyolbrzymić, przedstawić w krzywym zwierciadle. Do znudzenia. Metodą na to rosnące szaleństwo okazało się nakręcenie zwyczajnego filmu. Recenzja filmu Cicha noc. O czym jest film Cicha noc Adam (Dawid Ogrodnik) wraca na święta Bożego Narodzenia do domu. Na co dzień haruje w Holandii, a przez ostatnie miesiące harował podwójnie. Wszystko za sprawą młodszego brata Pawła (Tomasz Ziętek), któremu załatwił w Holandii pracę, ale nic dobrego z tego nie wyszło. Pawłowi się nie spodobało i wrócił do kraju, a Adam musiał pracować za niego. Teraz będą mieli okazję się rozmówić, ale nie to spędza…

Czas na ocenę:

Ocena: 9

9

wg Q-skali

Podsumowanie: Pracujący w Holandii Adam wraca na Boże Narodzenie do Polski. Nadchodząca Wigilia zmieni życie całej jego rodziny. Trafiony w punkt komediodramat o Polsce i Polakach, którego główną siłą jest szczerość, zwyczajność oraz dobry scenariusz i realizacja.

8 odpowiedzi

  1. frank drebin

    Ciekawy jestem która ocena była wcześniej – 8 z Filmwebu czy 9 z bloga?

  2. Quentin

    Tak naprawdę to 9 po seansie :). Potem było 8 na Filmwebie, a finalnie 9 tu, choć to takie 8,5.

    I dzięki, zapomniałem zmienić na FW :)

  3. frank drebin

    Też czasami moje oceny „na gorąco” zmieniają się po przemyśleniu w jedną albo drugą stronę. A na film narobiłeś mi apetytu.

  4. W ogóle nie dziwi mnie fakt, że film jest tak nagradzany. Złote Lwy w Gdyni to prawdziwy sukces i życzę Wam byście mieli okazję zobaczyć ten film. RAz, że docenia się wtedy bardziej co się ma (relacje też) a dwa, można podejrzeć jak mogą mieć.. a może faktycznie mają inni…

  5. Moja ocena – 9.5 po seansie :) Mimo że film porusza poważne tematy, nie pozostawia on nieprzyjemnego osadu, jednak wierzysz że wszystko będzie w porządku. W wielu recenzjach piszą że główną zaletą Cichej nocy jest jej prawdziwość i ja się z tym zgadzam w 100%. Każdy z aktorów zagrał znakomicie, każde pokolenie aktorów że się tak wyrażę :) I dziadek, i mała Kasia. Jestem pod bardzo pozytywnym wrażeniem.

  6. 9 – wszystko super, punkt mniej za to ze jest tak prawdziwy ze dotyczy w zasadzie kazdego widza. dla mnie minus bo lustro na wielkim ekranie sie odbiera tak a nie inaczej. dla innych to bedzie plus;)

  7. Śmiało stawiam 9.5 na 10 :)
    odejmuję połówkę tylko dlatego, że jestem wredna 😀

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.