The Eyes of My Mother (2016), reż. Nicolas Pesce.
The Eyes of My Mother (2016), reż. Nicolas Pesce.

The Eyes of My Mother. Recenzja… no na pewno filmu

Są takie filmy, które bardzo ciężko polubić. W zasadzie jest to zupełnie niemożliwe. Wloką się, są dziwne, mają w dupie prowadzenie narracji w sposób, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. A mimo to mają coś w sobie, wobec czego trudno przejść obojętnie. Ich reżyser dobrze wie, że widzowie będą mówić, że się wloką i są dziwne, ale ma to w nosie i skupia się na swojej wizji. Dokładnie takim filmem jest The Eyes of My Mother i to chyba już wystarczyłoby za całą recenzję. Recenzja filmu The Eyes of My Mother.

O czym jest film The Eyes of My Mother

Trudne pytanie, bo fabuła nie jest w The Eyes of My Mother najważniejsza. A właściwie to nie tyle trudne, co można by ten akapit zostawić bez szczegółów i na jedno by wyszło. No ale dobrze. Francisca (Kika Magalhaes, a wcześniej Olivia Bond) mieszka razem z rodzicami na położonej na odludziu farmie. Pochodząca z Portugalii matka Franciski jest chirurgiem od oczu i w wolnych chwilach uczy córkę swojego fachu. Przydatne w tym celu są krowy, które hodują. Pewnego dnia na farmie pojawia się tajemniczy Charlie, który od słowa do słowa i od uśmiechu do uśmiechu zaczyna wywijać rewolwerem. Psychopata zaciąga matkę Franciski do łazienki, gdzie jakiś czas potem znajduje ich ojciec dziewczynki. Chyba nie będzie wielkim spoilerem, gdy zdradzę, że Charlie zabija matkę dziewczyny, ale nie udaje mu się zbiec bezkarnie, bo pozostali przy życiu członkowie rodziny zakuwają go w stodole w łańcuchy.

Recenzja filmu The Eyes of My Mother

Wszystko, co potrzebujecie wiedzieć o filmie The Eyes of My Mother zawarłem już we wstępie i teraz mogę się jedynie powtarzać. The Eyes of My Mother to kino specyficzne. Kino czarno-białe. Kino melancholijne i kino, które mimo tylko siedemdziesięciu kilku minut trwania nigdzie się nie spieszy. Kino przypominające Santa Sangre Jodorowsky’ego, ale pozbawione tego santasangrowego szaleństwa, jeszcze większego dziwactwa i ważnej tam barwy. Niby więc zupełnie inne, bo wyważone, przemyślane, dopieszczone, ale finalnie podobne.

Tam gdzie ze swoim smutkiem i traumatycznym dzieciństwem zmagać się musiał chłopiec Fenix, tutaj z tym samym zmaga się dziewczynka Francisca. Niewiele o niej wiadomo, prawdopodobnie od najmłodszych lat jej życie toczy się wokół rodzinnego gospodarstwa, gdzie matka raczy ją urokami domowego nauczania. Co za tym idzie Francisca nie ma przyjaciół, ma tylko rodziców. Nie czuje się z tym samotna, ale jak to w życiu, przychodzi taki czas, że jednego z rodziców zaczyna brakować i w idealnie ułożonym świecie pojawiają się pęknięcia. Pęknięcia, które przy „normalnym” wychowaniu można by próbować zalepić u boku przyjaciół czy znajomych, w sytuacji Franciski tylko się pogłębiają. Można sobie wyobrazić jak, wspominając lekcje anatomii na odciętej krowiej głowie i wyłupionych oczach zwierzaka. The Eyes of My Mother to studium samotności i popadania w obłęd. Ale bardziej samotności i braku przystosowania do zwyczajnego życia, którego mimo podejmowanych prób już za późno, żeby się nauczyć. Jest w losach bohaterki coś bardzo smutnego, co nie każdy zdaje się zauważać patrząc na The Eyes of My Mother powierzchownie.

The Eyes of My Mother nie spodoba Wam się w takim klasycznym zrozumieniu tego słowa. A może i w ogóle Wam się nie spodoba, cholera, przecież nawet mnie się nie podoba, bo takie ślamazarne, czarno-białe tempo to nie dla mnie. Mimo to jest coś w tym filmie, co nie pozwala zostawić go z jakąś nędzną Czwórką i zawyrokować: omijajcie szerokim łukiem takie pseudoartystyczne gnioty.

(2206)

Są takie filmy, które bardzo ciężko polubić. W zasadzie jest to zupełnie niemożliwe. Wloką się, są dziwne, mają w dupie prowadzenie narracji w sposób, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. A mimo to mają coś w sobie, wobec czego trudno przejść obojętnie. Ich reżyser dobrze wie, że widzowie będą mówić, że się wloką i są dziwne, ale ma to w nosie i skupia się na swojej wizji. Dokładnie takim filmem jest The Eyes of My Mother i to chyba już wystarczyłoby za całą recenzję. Recenzja filmu The Eyes of My Mother. O czym jest film The Eyes of My Mother Trudne pytanie,…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Francesca dorasta na leżącej na odludziu farmie. Jej towarzystwem są rodzice, krowy i nic więcej. Studium samotności i popadania w obłęd. Rodzaj filmu, który bardzo ciężko polubić.

Odpowiedź

  1. A mnie tam się nawet podobało. Świetne zdjęcia i Kika M. przyciągają uwagę. :]

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl