Premiery kinowe weekendu 03-05.02.2017. Jackie, McImperium, Rings.
Premiery kinowe weekendu 03-05.02.2017. Jackie, McImperium, Rings.

Poszedłbym, odc. 161

W końcu w kinach rozsądna ilość filmów, o wiele przyjemniej pisać Poszedłbyma. Apel do dystrybutorów: tak 5-6 filmów tygodniowo, tyle w zupełności wystarczy!

Premiery kinowe weekendu 03-05.02.2017

 

Jackie (2016) 7/10 

Zamiast standardowego Po/Nieposzedłbyma tym razem ocena, bo zdecydować się nie mogę, który z werdyktów byłby w tej sytuacji bardziej odpowiedni. Świecę tę Siódemkę na pomarańczowo, bo jednak jest to ocena, która zaczyna filmy, jakie wg mnie warto zobaczyć, ale odsyłam do RECENZJI po szczegóły. Może ona podpowie Wam, co zrobić z tym filmem z Natalie Portman.

Mnie jest bliżej Nieposzedłbyma, bo jednak jest Jackie filmem stosunkowo nudnym, z którego wiele o Jackie się nie dowiecie. Nie jest to jednak film z gatunku tych, które się nie udały, a tych, na które reżyser miał swój pomysł i zrobił jak uważał, mając w poważaniu oczekiwania innych.

McImperium [The Founder] (2016) Poszedłbym 

Każda seria kiedyś musi się skończyć. Michael Keaton po kilku latach bycia w czarnej aktorskiej dupie powrócił na białym koniu w dwóch z rzędu oscarowych filmach – Birdman, Spotlight – i wiele wskazywało na to, że o to samo miano powalczy też McImperium. Nic z tego, Akademia nie zareagowała nawet jedną, skromniutką nominacją za jakiś montaż dźwięku czy coś.

Ale to nie powód, żeby nie wybrać się do kina na McImperium, bo dla kogoś, kto lubi filmy oparte na faktach ta propozycja to standardowy nobrainer. Dobry aktor, dobra historia, dobrze dobrana tematyka – kto by nie chciał poznać historii jednej z największych obecnie globalnych marek na świecie? Chyba tylko fani KFC.

Rings (2017) Nie poszedłbym 

Absolutnie ciekawa sprawa. Hiszpański reżyser F. Javier Gutiérrez, który na swoim koncie ma dwie krótkometrażówki i jeden fabularny film nakręcony dziewięć lat temu dostaje w swoje reżyserskie łapy trzecią odsłonę serii Rings, jak by nie było serii znanej, niezależnie od tego, że nikogo już dzisiaj nie obchodzącej. Jakim cudem? Jakieś teorie? Ej, Hollywood, mogę sieknąć jakieś Dark Waters czy inne Grudges!

I to w zasadzie interesuje mnie w Rings najbardziej. Do poprzednich części filmu nic nie mam, tzn. nic nie mam do jedynki, bo była w porządku, ale chyba skończy się tak jak z ożywieniem po latach Blair Witch Project. Poza tym wygląda na to, że to propozycja dla młodzieży, która nie ma pojęcia o istnieniu poprzednich części.

Boy 7 (2015) Nie poszedłbym 

Chwila, sięgnę do archiwum, bo już chyba poszedłbymowałem o tym filmie… Tak jest. Przymierzali go do kina już we wrześniu ubiegłego roku.

Jakby światu było mało amerykańskich młodzieżowych trylogii sf opartych na bestsellerowych powieściach, to teraz za ten gatunek wzięli się Holendrzy. Czyli mamy totalitarny świat przyszłości i manipulowane na lewo i prawo społeczeństwo, którego jedynym ratunkiem są małolaty. Lepiej odpuścić i poczekać na jakieś takie polskie dzieło z Antkiem Królikowskim, Patrykiem Pniewskim i Saszan.

Fukushima, moja miłość [Grüße aus Fukushima] (2016) Nie poszedłbym 

Kino artystyczne, jakie jest – każdy widzi. Jakkolwiek film Fukushima, moja miłość nie wygląda źle i raczej będzie ciekawy ze względu na miejsce, w jakim dzieje się akcja, to zachodzę w głowę, dlaczego dystrybutorzy sprowadzają dużo tego typu filmów, zupełnie olewając np. dobre azjatyckie kino, którego w kinach szukać próżno. Nie wierzę, że więcej ludzi pójdzie do kina na Fukushima, moja miłość niż poszłoby np. na nowy film Jee-woona Kima itp.

A jak nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze. No nic, zostawmy kino artystyczne fanom kina artystycznego i niech się cieszą, że mają w kinach to, co lubią.

Skazana [La taularde] (2015) Nie poszedłbym… 

…ale obejrzałbym w domu.

Sophie Marceau w filmie z gatunku woman women :) in cages. W latach 70.-80. wiedzieliby jak dalej poprowadzić taką akcję…;). Ale i tak zwiastun wygląda interesująco, a wśród jego atutów są np. #cycki.

Warto zapamiętać i kiedyś sprawdzić w warunkach domowych.

Odpowiedź

  1. „Sophie Marceau w filmie z gatunku woman in cages. W latach 70.-80. wiedzieliby jak dalej poprowadzić taką akcję…;)” W latach 80. to Sophie była tak młoda i ładna, że z tego okresu to nawet jakieś przeciętne francuskie kom-romy oglądałem (i to bez napisów), jeżeli pokazała tam to i owo. 😉

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.