Premiery kinowe weekendu 6-8.05.2016, #WSZYSTKO GRA Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów.
Premiery kinowe weekendu 6-8.05.2016

Poszedłbym, odc. 122

Dwaj poważniejsi gracze i cała masa szrotu – oto jak w skrócie można określić nadchodzący premierowy weekend kinowy.

Premiery kinowe weekendu 6-8.05.2016

 

Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów [Captain America: Civil War] (2016) Poszedłbym 

Zewsząd widzę pochlebstwa i górnolotne epitety pod adresem najnowszej odsłony przygód Kapitana Ameryki… wróć, to już nie Kapitan Ameryka, ale w zasadzie pełnoprawni Avengersi. Tylu ich się tam przewija, dochodzą nowi, że nie wiem, dlaczego się to nie nazywa Avengers: Civil War. No ale w sumie – cóż to za problem? Żaden.

Choć nie da się ukryć, że w tej pogoni za pokazaniem czegoś nowego, czegoś na co widz przyszedłby do kina i nie miał wrażenia, że ogląda to samo, najnowsze filmy komiksowe podążają w stronę przesady, a dokładniej rzecz ujmując – przesytu. Nowi starzy bohaterowie (Spiderman), postaci z pojedynczych filmów (Ant-Man), postaci, które dopiero mają dostać swój pojedynczy film (Black Panther), no wariactwo!

Ale póki ogląda się to dobrze to co począć?

#WSZYSTKOGRA (2016) Poszedłbym 

Nie jest to pierwszy w historii kina film z hashtagiem w tytule, ale i tak odważnie jak na polskie kino. Nie jest to też pierwszy polski musical, choć tu bardziej chyba chodzi o musical z polskimi przebojami, wtedy by się z grubsza zgadzało. Z grubsza, bo jednak musical powinien być w całości śpiewany. A #WSZYSTKOGRA nie jest – piosenek tu cała masa, ale i normalne dialogi się przewijają, więc bliżej filmowi do takiego Moulin Rouge!, który też postawił na przetykanie fabuły na nowo zaaranżowanymi hitami.

I to największa siła #WSZYSTKOGRA – owe na nowo zaaranżowane hity polskiej muzyki rozrywkowej. Hity i fajne, letnie zdjęcia Warszawy. Już tylko to sprawia, że film zobaczyć warto w kategorii niezobowiązującej muzycznej rozrywki. Nie wszystkie aranżacje są trafione w punkt, ale pewnie po seansie pogwizdacie Tych lat nie odda nikt czy Radość o poranku mając w nosie, że fabuły to w tym filmie za dużo nie było. Generalnie klasyka – podoba Wam się zwiastun, to i film Wam się spodoba.

Z daleka [Desde allá] (2015) Nie poszedłbym 

Ale obejrzałbym w domu. Bądź co bądź ciężko stawiać czerwoną krechę na filmie laureacie Złotego Lwa na 72. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji. Musi być w nim coś więcej niż tylko przeciętność.

Aczkolwiek nie spodziewam się cudów. Ze zwiastuna wyraźnie wynika właśnie takie kino, które dostaje nagrody na festiwalach filmowych. Ulubione przez fachowców, ale niekoniecznie przez prostych widzów, którzy miejsce dla takich seansów jak Z daleka bardziej widzą w TVP Kultura niż w kinie. I w sumie to trochę przekleństwo – dobry film, który jednak nie trafi na listę ulubionych filmów praktycznie nikogo. Można się spierać, po co takie kręcić.

Młody Mesjasz [The Young Messiah] (2016) Nie poszedłbym 

Nic w przyrodzie nie ginie – był film LGBT (Z daleka), musi więc też być w repertuarze film prochrześcijański. Zachęcający do odwiedzenia kina wyjątkowo perfidnym tagline’em – Film, który powinien obejrzeć każdy wierzący. To jak z naganianiem dzieciaków do kina na ekranizacje lektur. Kochani, dobry film obroni się bez tego typu demagogii. Ani bez tego typu żałosnych prób jak tutaj: „muzyka zdobywcy Oscara za film „Pasja”. Nawet nazwiska nie podali, co kogo jakieś tam nazwisko jakiegoś tam kompozytora. Całkiem nie po chrześcijańsku jak na taki film.

No i cóż, chyba nie tędy droga w filmowej walce z laicyzacją. Bez dwóch zdań trzeba wymyślić co nowszego niż zwietrzała propaganda.

Niebo na ziemi [Sa ock pa jorden] (2015) Poszedłbym 

O, chwila, może się trochę pospieszyłem z tym szrotem zapowiadanym na początku. Nie zauważyłem Nieba na ziemi, a konkretniej faktu, że to kontynuacja Jak w niebie. Bardzo lubię Jak w niebie, nie wiedziałem nawet, że się Kay Pollak (reżyser) wziął za kontynuację! Obejrzałbym!

Choć mam pewnie obawy. Zwiastun zapowiada bardziej zwariowaną komedię niż obyczajowe kino, jakim była pierwsza część. A taka zwariowana komedia jakoś słabiej do mnie przemawia, bo zbyt łatwo może przerodzić się w farsę. No i bez Michaela Nyqvista (uśmiercili biedaka; a w sumie to nie pamiętam czy przeżył część pierwszą 😉 ) to też może już nie być to samo (bo pewnie jakąś nową Helen Sjöholm to znajdą).

No ale może to jest ta inna droga do ww. walki z laicyzacją, w końcu film opowiada o wokalistce country, która próbuje reaktywować kościelny chór i oczywiście za chwilę pewnie wszyscy z radością śpiewają psalmy.

Pycha [La vanité] (2015) Nie poszedłbym 

Nic nie wiem o filmie – zerkam na plakat i widzę na nim faceta w czerwonym kondomie na głowie. Kątem oka zauważam czas trwania – 75 minut. Wiem już wszystko, co chcę wiedzieć.

Sędziwy architekt David Miller nie zamierza dać się zaskoczyć śmierci. Sam postanowił zdecydować, kiedy umrze. Jego decyzja jest ostateczna i nieodwołalna. Wszystko dokładnie zaplanował. Niestety, zgodnie z teorią chaosu, jeśli coś może się popsuć, to się popsuje. (Opis dystr.)

PS. Chyba zgodnie z prawem Murphy’ego?

PS2. Gratulacje za wciśnięcie do materiałów promocyjnych nazwiska Pedro Almodovara.

Dzielny kogut Maniek [Un gallo con muchos huevos] (2015) Nie poszedłbym 

Najgorszy sort animków, czyli animowane w Paint’cie.

Karlsson z dachu [Karlsson pa taket] (2002) Nie poszedłbym 

Rok produkcji 2002? Litości.

PS. Nie mogę znaleźć zwiastuna, ale też jakoś mega wnikliwie nie szukałem. Nie lubę animków ©Quentin

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.