Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Baskin recenzja tureckiego horroru.
Bohaterowie filmu Baskin z niepokojem spoglądają w kierunku Q-recenzji.

Baskin, czyli turecka krwawa łaźnia. No tak troszeczkę

Święta za nami, powitajmy więc na Q-Blogu kolejną recenzję filmu, o którym słyszało być może ze dwoje z Was, a kolejne maks pięć kiedyś go obejrzy. Sorry, ale to źle świadczy o was, a nie o filmie. Kino to nie tylko Igrzyska śmierci! ;P. No dobra, ale czy w ogóle warto poświęcać 90 minut na turecki Baskin? Recenzja filmu Baskin.

Baskin (2015)
Reżyseria: Can Evrenol
Scenariusz: Can Evrenol, Ogulcan Eren Akay, Cem Ozuduru, Ercin Sadikoglu
Obsada: Gorkem Kasal, Muharrem Bayrak, Mehmet Cerrahoglu, Sevket Suha Tezel, Ergun Kuyucu
Muzyka: Ulas Pakkan
Zdjęcia: Alp Korfali
Kraj produkcji: Turcja

Turcja, czyli nie tylko Wspaniałe stulecie

Jasne, ale Wspaniałe stulecie to już wszyscy znacie, nie? :P. Serial fenomen, który nawet moją mamę zmusił do tego, żeby przykleić sobie na lodówce plakat Sulejmana (przepraszam w tym momencie ojca, że mu ostatnio nie przywiozłem plakatu z gołą babą, którą chciał sobie przykleić pod Sulejmanem) i rozpoczął ekspansję tureckich telenowel na polską telewizję, w której leci ich już gdzieś tak trzy albo i cztery. Ale Turcja to nie tylko seriale telewizyjne dla gospodyń domowych, ale też coraz prężniej rozwijające się kino popularne pukające do festiwalowych sal kinowych na całym świecie palcami kina gatunkowego (nie mówiąc o kinie poważnym pokroju Zimowego snu). Komiksowy Panzehir, wesoło-przewrotno-detektywistyczny Chodźmy pogrzeszyć, czy nakręcony przez absolwenta łódzkiej Filmówki film Konsekwencje. Teraz do tej listy filmów, o których zwykło się mówić per a czemu w Polsce nie ma nikogo, kto potrafiłby takie nakręcić? można dodać obwąchany już tu i ówdzie na festiwalach filmów grozy Baskin. Obwąchany i orzeknięty wartym obejrzenia. No to sprawdziłem, czy rzeczywiście warto.

O czym jest turecki film Baskin

Fabułę Baskin można z powodzeniem streścić jednym zdaniem, ale byłoby to bez sensu, bo musiałbym dopchać reckę jakimiś wywodami, które nikogo nie obchodzą i które nie są nawet do końca związane z filmem. Z tego powodu nie będę ograniczał się do jednego zdania, a razem z początkiem filmu przeniosę się do knajpki na uboczu, w której spędza wieczór pięciu kumpli policjantów. Siedząc przy grillu i obstawiając wyniki hiszpańskiej La Ligi opowiadają sobie różne historyjki, by potem wsiąść wspólnie do vana i wrócić do domu. Ale nie będzie im to dane. W trakcie drogi powrotnej otrzymują zgłoszenie z miejsca cieszącego się ogólną złą sławą – koledzy policjanci potrzebują wsparcia będących w pobliżu jednostek. Nasi bohaterowie nie zastanawiają się długo, ruszają na miejsce, gdzie stawiają się przed opuszczonym i cieszącym się równie złą sławą gmachem, który dawno temu był komisariatem policji. W środku nie znajdą zwyczajnych przestępców, choć na pewno bardzo by tego chcieli.

Recenzja filmu Baskin

Zacznijmy (hue hue) od mojego ulubionego chyba zdania: jest z Baskin jeden podstawowy problem. Film za bardzo stara się być horrorem, co wybitnie mu przeszkadza. Nie przeszkadza na tyle, żeby go skreślać, bo to jednak zawsze miło błysnąć w towarzystwie znajomością niezłego tureckiego horroru, gdy wszyscy polecają sobie Conjuringi, a w najlepszym wypadku Ringu, ale na tyle, żebym poczuł się zawiedziony. Bo nie oczekiwałem aż takiego horroru-horroru, a czegoś trochę bardziej lekkiego, utrzymanego w bajkowej stylistyce Big Bad Wolves i podlanego dużą ilością krwi. Kiedy zaś okazało się, że dostaję horror to, cóż, nie ma co ukrywać, że Baskin nie ma do zaoferowania w tej kwestii czegoś nowego. A aż tak krwawej rozrywki, jaką zapowiada ww. jednozdaniowe streszczenie fabuły: Oddział policjantów podczas interwencji nie spodziewa się wizyty w przedsionku piekła w samym centrum czarnej mszy – nie daje.

Baskin leży na liście Do obejrzenia od dłuższego już czasu i trzeba jednak przyznać, że nie sprostał pokładanym w nim oczekiwaniom. A te dla filmów z Listy są ciut większe niż dla tych, których na niej nie ma. Nie ma wątpliwości, że reżyser filmu Can Evrenol uchylił sobie filmem Baskin drzwi do trochę większej kariery być może zahaczającej o Hollywood, ale też jego debiutanckiemu pełnometrażowemu debiutowi przydałoby się sporo doszlifowania. Dorzucenia ciekawszych opowieści niż ta z prostytutką z fiutem, bohaterów, których można by lubić ciut więcej niż obojętność, większego jaja zamiast śmiertelnej powagi. Śmiertelna powaga nie straszy nikogo już od ponad kilkunastu lat co najmniej.

Trochę szkoda, że tylko ponarzekałem, bo Baskin to bardzo przyzwoita produkcja z mrocznym klimatem, dobrą realizacją, sporą ilością makabry (choć nie zobaczycie tu niczego, czego nie widzielibyście wcześniej) i budząca w widzu nastrój oczekiwania na to, czym to wszystko w końcu wybuchnie. Kłopot w tym, że choć wybucha, to nie na tyle, żeby Baskin był filmem, którego nie można przegapić.

(2070)

Święta za nami, powitajmy więc na Q-Blogu kolejną recenzję filmu, o którym słyszało być może ze dwoje z Was, a kolejne maks pięć kiedyś go obejrzy. Sorry, ale to źle świadczy o was, a nie o filmie. Kino to nie tylko Igrzyska śmierci! ;P. No dobra, ale czy w ogóle warto poświęcać 90 minut na turecki Baskin? Recenzja filmu Baskin. Turcja,…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Oddział policjantów podczas interwencji nie spodziewa się wizyty w przedsionku piekła w samym centrum czarnej mszy. Tureckie kino gatunkowe, któremu zdecydowanie zabrakło luzu.

3 odpowiedzi

  1. Rozczarowanie. Niby ostrzegałeś, niby 3 gwiazdki, więc niejako nastawiałem się, że będzie średnio. Ale rozczarowanie dlatego, że wizualnie ten film jest kapitalny. Reżyser naprawdę umie budować ten aspekt dzieła i zdjęcia, czy samo oświetlenie przypomina mi momentami najlepsze dokonania mistrzów giallo (fantastyczne zestawienia czerwieni i niebieskiego, albo granatu i żółtego koloru), jest tu parę scen-perełek (wizualnie), muzyka eklektyczna, ale też niezła, tylko że… wszystko to służy przedstawieniu kompletnie prostackiej, bełkotliwej fabuły o niczym. Narracja pozostawia wiele do życzenia, a bohaterowie obchodzą widza tyle co zeszłoroczny śnieg, pomimo, że pierwsza połowa filmu, wprowadzenie, powinna teoretycznie dobrze z nimi zaznajomić i przekonać nas do nich (notabene jako gliniarze są chyba większymi patałachami niż mundurowi w koreańskich filmach typu „Morze Żółte”:P). Druga połowa filmu to w ogóle jakiś sabat w piwnicy służący tylko pokazaniu znęcania się nad naszymi nołnejmami i paru brutalnych mordów dokonanych przez jakiegoś lekko upośledzonego pana. A na koniec pseudo twist, który właściwie nie wiadomo czemu miałby służyć. Szkoda, szkoda, trochę to jak remake „Evil Dead”, który muzycznie i wizualnie był majstersztykiem w ostatnim kwadransie, ale ogólnie słabował. Tutaj elementy majstersztyku przewijają się od początku, ale film ogólnie jest równie słaby.
    Ale na reżysera, niezależnie czy trafi do Holiłudu, czy nie, trzeba mieć baczenie. Bo niewątpliwie ogarnia klimat. Tylko niech mu ktoś napisze przyzwoity scenariusz. 😛

  2. Czy ktokolwiek zna badz wie w jaki sposob znalezc piosenke, chyba turecki rap ktora leci w scenie gdy jada z baru polocyjna furgonetką i kierowca włącza muzyke potem wszyscy rapują ta nute ?
    bardzo mi sie spodobala ta piosenka, prosze o pomoc. 😉

  3. Quentin

    @mady
    Nie takie tureckie kawałki myśmy ze szwagrem znajdowali :) Mają psiajuchy parę wybitnych nutek w swoich filmach. Ale tę z Baskin akurat prosto znaleźć:
    https://www.youtube.com/watch?v=3G5VqjfirVk
    😉

    @Koper
    No cóż, zgadzam się :).
    No może z wyjątkiem Evil Dead, który zaskakująco podszedł mi lepiej niż „słabowanie”, choć kłócić to bym się o niego nie kłócił.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.