Kinowe premiery weekendu 01-03.01.2016
Kinowe premiery weekendu 01-03.01.2016

Poszedłbym, odc. 104

No to zaczynamy kolejny rok z Poszedłbymem. Kto się cieszy pisze komentarz. Kto nie skacze ten z policji!

Kinowe premiery weekendu 01-03.01.2016

 

Big Short [The Big Short] (2015) Nie poszedłbym 

Mistrzowie tworzenia polskich tytułów zaczynają rok z grubej rury. Wyrzucili z oryginalnego tytułu „The” i voila, mamy polski tytuł.

Patrząc tylko i wyłącznie po obsadzie – Christian Bale, Brad Pitt Ryan Gosling i inni – powinno być wow i ja pierdolę. Pozwolę sobie jednak być sceptycznym. Może to moja wada (a konkretniej mojej (nie)wiedzy), ale zawsze podejrzliwym okiem spoglądam na filmy o genezie finansowego krachu. Uważam, że makroekonomia to nie jest ciekawy temat dla filmu fabularnego i zbyt skomplikowany, by przybliżyć wszystkie jego aspekty w ciągu dwóch godzin. W związku z czym mało kto zakuma w pełni tę sensację, o której jest Big Short. Co innego książka (na jej podstawie powstał film), tam jest kupa miejsca na to, żeby wszystko dobrze opisać.

Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie napisze, że film z Pittem, Goslingiem i Bale’em z pewnością nie będzie wart żadnej uwagi, ale myślę, że szanse są małe na satysfakcjonujące kino dla każdego widza.

PS. Wiadomo, że są tacy, którym wystarczy, że Gosling wygląda dziwnie i już dzięki temu film to arcydzieło. Na to niestety nie ma lekarstwa.

Słaba płeć? (2015) Nie poszedłbym 

Uścisk dłoni prezesa dla tego, kto po niżej zaprezentowanym zwiastunie domyśli się, o czym w ogóle jest ten film. Osobiście podejrzewam, że jest o niczym, co choć w przybliżeniu można by nazwać fabułą. Ot standardowy polski romkom – zbieramy wszystkie głośne nazwiska, jakie się da, obsadzamy Piotra Głowackiego w roli Leo Di Caprio w Wilku z Wall Street, a reszta sama pójdzie. Żeby było śmiesznie pogryziemy Adamczyka pszczołą – boki zrywać!

To czemu na żółto? A dla scenarzystki Hanny Węsierskiej, która pracowała przy scenariuszu do Słabej płci? (nie wiem, w jakim stopniu, widzę trzy nazwiska w tym jedno autorki książki na podstawie której jest film), a która w serialu To nie koniec świata! udowodniła, że potrafi pisać fajne i przede wszystkim zabawne dialogi. Szkoda tylko, że nie ma na to żadnego przykładu w poniższym trailerze…

Zupełnie Nowy Testament [Le tout nouveau testament] (2015) Poszedłbym 

Miałem narzekać, że nie lubię francuskich komedii i z automatu patrzę na nie nieprzychylnym okiem, ale na szczęście okazało się, że to film belgijski i mogę zabrać się do niego bez uprzedzeń.

Cóż, po zwiastunie wygląda to na propozycję dużo ciekawszą niż powyżej oprzypuszczane dwa filmy. Przede wszystkim ma to, co lubię – pomysł. Gdyby tylko wykonanie było ciut mniej takie sobie – zdecydowanie zabrakło hollywoodzkiego rozmachu. Ale i tak dużo więcej przemawia za niż przeciw. #Obadałbym

A dobra, dam na zielono, choć planowałem pomarańcz. Wygląda mi Zupełnie Nowy Testament na najlepszą propozycję weekendu.

Sekret w ich oczach [Secret in Their Eyes] (2015) Poszedłbym 

Chyba najciekawszy remake ostatnich miesięcy, choć to wcale nie oznacza, że najlepszy. Najciekawszy, bo niespodziewany (jak dla mnie pojawił się jakiś czas temu zupełnie znikąd i bez zapowiedzi), no i z ciekawym wyborem oryginału do zremake’owania – argentyńskim zdobywcą Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego – Sekret jej oczu.

Wydaje się, że „lepiej sięgnąć po oryginał” jest w tej sytuacji stwierdzeniem na miejscu. Remake zapowiada się tylko na porządny kryminał, tymczasem oryginał był czymś więcej. Ważną rolę grał w nim polityczny background, który zdaje się w amerykańskiej wersji wykastrowano. Co dali w zamian? Większy dramat głównej bohaterki, która ściga mordercę swojej córki (Ricardo Darin w oryginale w ogóle nie miał takiego problemu – zresztą OIDP oryginał w remake’u zrobiono z jego postaci dwie – tę Kidman i Ejiofora).

A wiadomo jak to mówią – lepsze jest wrogiem dobrego.

Fistaszki – wersja kinowa [The Peanuts Movie] (2015) Nie poszedłbym 

Nigdy nie ogarniałem fenomenu Fistaszków, a sądząc po zaprezentowanej w zwiastunie animacji w 3D będzie się to prezentować jeszcze gorzej (jedno nie ma z drugim nic wspólnego :P), ale w sumie nie wygląda mi to na totalną kichę. I chyba można z dzieckiem do kina zajrzeć bez jakiegoś większego strachu o stracone pieniądze. Ale z naciskiem na chyba.

Ale futerko Snoopy’ego ładne :).

2 odpowiedzi

  1. Quentin

    Bangladesz? Nie bangla. Zawsze mi się z tym dowcipem ta scena kojarzy :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.