Making a Murderer Netflix
Making a Murderer (2015)

Making a Murderer, czyli nowy The Jinx

Pisałem już wczoraj na dobranoc na Q-Fejsie o tym nowym serialu dokumentalnym Netfliksa, ale przecież nie wszyscy zaglądacie na Q-Fejsa, więc i dwa słowa tutaj. W zasadzie powtórzenie tego, co już napisałem, więc kto czytał, może sobie odpuścić. A kto nie – zachęta do obejrzenia Making a Murderer.

Making a Murderer (2015)
Reżyseria: Moira Demos, Laura Ricciardi
Scenariusz: Moira Demos, Laura Ricciardi
Muzyka: Gustavo Santaolalla, Kevin Kiner
Kraj produkcji: USA

Serial dokumentalny, czyli nowa/stara jakość w telewizji

Dokument to nic nowego dla telewizji. Filmy dokumentalne (te najlepsze tylko od HBO – dajcie znać, że ich chwalę, może odpalą jakiś suwenir), scripted-docu, telenowele dokumentalne czy choćby reportaże – pełno tego na każdym telewizyjnym kanale. A jednak jest coś trochę nowego w tej formie, którą nie tak dawno temu zaprezentowało HBO swoim The Jinx [Przeklęty: Życie i śmierci Roberta Dursta, The Jinx: The Life and Deaths of Robert Durst]. Oto zostało udowodnione, że dokument sprawdza się również w formie regularnego serialu, który bez kompleksów może konkurować z wszystkimi Grami o tron, Fargo i innymi Narcos. Wciąga tak, że po zakończeniu odcinka nie wypada zrobić nic innego, jak tylko włączyć następny. A już w szczególności kogoś, kto tak jak ja lubi filmy dokumentalne. Serial dokumentalny (ale nie taka fabularyzowana pierdoła jak The Making of the Mob tylko regularny dokument podzielony na odcinki)? Biorę!

Potencjał w tej nowej/starej formie został zauważony nie tylko przez widzów, czego dowód w najnowszej produkcji Netfliksa – Making a Murderer. Pierwsze wrażenia z seansu? Na bieżąco można je było sledzić na Q-Fejsie, brzmiały: Dobra nasza! Po trzech odcinkach Making a Murderer można śmiało napisać, że The Jinx ma godnego następcę. Pierwszy odcinek dupy nie urwał i pozostawił jedynie z myślą: „Co oni z tego wyciągną, że starczy na 10 odcinków?!”, ale dwie następne godziny to już zleciały pach, pach. Trochę żal iść spać.

Making od a Murderer – ale o co chodzi?

To może tak w dwóch słowach zarysowanie sytuacji wyjściowej, choć – jak uczulałem wczoraj – lepiej się nie wczytywać w szczegóły tylko od razu wziąć byka za rogi. Aktualnie jestem po czwartym odcinku i choć kilka rzeczy kusi mnie, żeby sprawdzić, dzielnie omijam wszelkie informacje, które mogłyby mi zepsuć seans. Niżej wkleję zwiastun, ale nie wiem co w nim jest, dlatego nie gwarantuję, że nie zobaczycie czegoś, co nie trzeba. Ale jak ktoś ciekawy.

Zaczyna się od próby gwałtu. Na podstawie portretu pamięciowego szybko zostaje zatrzymany podejrzany – Stephen Avery, syn właściciela złomowiska. Jeszcze szybciej trafia do więzienia, by przesiedzieć w nim… osiemnaście lat. Dopiero rozwój techniki umożliwiający dokładną analizę DNA zebranego w trakcie śledztwa pomaga bez wątpliwości udowodnić, że Stephen Avery jest niewinny zarzucanych mu czynów. Zostaje zwolniony i wkrótce jest twarzą każdej kampanii na rzecz praw niewinnie skazanych więźniów. Senatorowie ściskają mu dłonie, fotografowie robią zdjęcia, ofiara cieszy się, że nie ma jej za złe, że poniekąd przez nią trafił za kratki. Wkrótce Stephen postanawia walczyć ze swoim hrabstwem o odszkodowanie za zmarnowanych 18 lat życia, a – wiem, że to wszystko brzmi jak cały film od początku do końca, ale zapewniam, że to tylko początek tej historii – kiedy nad urzędnikami wisi widmo wypłaty 36 milionów dolarów, nagle Avery wpada w kolejne kłopoty z prawem.

Recenzja serialu Making a Murderer

Przypominam, jestem zaledwie po czwartym odcinku z dziesięciu i taka to recenzyjka – po czterech odcinkach. Realizacyjnie bliżej Making a Murderer do pierwszych Paradise Lost (w końcu też zagłębiamy się w redneckową Amerykę) niż do nowoczesnego dokumentu, jakim jest The Jinx, ale obydwa łączy jedno – naprawdę nieprawdopodobna sprawa, którą zgłębiają filmowcy. Mignęło mi właśnie, że realizacja Making a Murderer zajęła aż dziesięć lat i już samo to świadczy, że mamy do czynienia z czymś bezprecedensowym, a nie zwykłą historią z gatunku zrobił to czy nie? Rzeczywiście tak jest, a mnogość wątków zapewnia to, że jak na razie nie sposób się nudzić. Co trochę wychodzą na światło dzienne jakieś nowe fragmenty informacji i wkrótce składają się na niewiarygodną opowieść, której raczej nikt nie zdołałby wymyślić. Pełną bohaterów, którym cholernie daleko od miana papierowych – w zasadzie każdy wzbudza jakieś uczucia widza i nie pozostawia go obojętnym; czy to główni bohaterowie, czy pojawiający się na krótką chwilę prawnicy, policjanci et cetera. Nie czytałem nic o filmie/sprawie więc trudno mi powiedzieć jak bardzo i czy w ogóle stronnicze są reżyserki tego filmu, ale są w filmie takie momenty, że poziom nieprawdopodobności rośnie do poziomu: nie no, jak sędzia się o tym dowie, to na pewno będzie koniec. Ale nie, po czterech odcinkach kopanie się z prawnym koniem trwa w najlepsze i nie wiadomo do końca czy wszystko zostało przedstawione rzetelnie czy może tu i tam podrasowane z góry założonego punktu widzenia. Wierzę, że nie.

Jestem niezmiennie pod wrażeniem historii, które zaczynają się tak banalnie, a potem rozrastają do niewiarygodnej opowieści pełnej twistów i wątków. Nie sztuka wymyślić taką historię zaczynając od znalezienia masowego grobu stu osób, czy polowania na seryjnego mordercę, który zabija tylko w marcu odgryzając ofiarom penisy. Sztuka w rozpoczęciu historii od nieudanej próby gwałtu. I nie ma znaczenia, że Making a Murderer opowiada prawdziwą historię – moje bycie pod wrażeniem działa tak samo w przypadku fikcji jak i rzeczywistości.

Bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na jakość Making a Murderer jest mnogość materiałów dotyczących całej sprawy. W zasadzie nie ma potrzeby opierania się na fabularyzowaniu czy animowaniu pewnych wydarzeń. Film pełen jest urywków z telewizyjnych wiadomości, reportaży, wideo z przesłuchań, nagrań rozmów telefonicznych, a od pewnego czasu ekipa telewizyjna towarzyszy na bieżąco głównym postaciom tego dramatu. Innymi słowy: nic tylko oglądać i łapać się za głowę WTF?!

28 odpowiedzi

  1. Polecałem Ci a raczej przypomniałem że serial już jest a „najlepsze” że sam nie obejrzę, bo nikt nie ma zamiaru napisów zrobić, a na tyle dobrze jezyka nie znam. Nawet tłumacze co przełożyli na polski Jnxa. Gdyby to był serial hbo to byłaby szansa na emisje w polskim hbo.
    .

  2. Obejrzałem całość jednego dnia. Trudno się oderwać. Przypomniało mi się „The Central Park Five” po którym byłem w szoku, jak można zmanipulować ludzi i wmówić im wszystko tak, żeby sami w to uwierzyli. Tam była tylko o tym mowa, tutaj jest to pokazane krok po kroku. Co do „Jinxa” to myślę, że tamta historia była jednak mniej przerażająca, bo opierała się na różnego rodzaju kruczkach prawnych i szczęściu, którego Durst miał więcej, niż rozumu. Tutaj bardziej chodzi o brak szczęścia w przypadku podejrzanych i fakt bezsilności w sytuacji, w jakiej zostali postawieni. Swoją drogą bardzo podobali mi się prawnicy Stevena i to, co mówili o całej sprawie. Tak jak napisałeś Q, rodzi się nowy gatunek i póki co można tylko oglądać i robić WTF.

    PS. Michax ktoś na FilmWebie pisał o chęci robienia napisów.

  3. Quentin

    Tych dwóch prawników to już swój fanclub ma, ludzie im miłość wyznają na Twitterze :). W przeciwieństwie do wąsatego prokuratora, któremu zaspamowali od góry do dołu profile internetowe. Trudno się zresztą dziwić, jak on mnie wkurwiał! Od pierwszego odezwania się na rozprawie. „Proszę mówić głośniej, żeby wszyscy pana słyszeli” do świadka. A sam ma głosik jak panna na wydaniu.

    Co do serialu to choć uważam, że jest świetny, to jednak gdzieś tak o dwa odcinki za długi. Brakło mi w drugiej połowie tego tempa, który miał w pierwszej.

    Co zaś się tyczy całej sprawy to zaczynają pojawiać się pierwsze wątpliwości pod adresem reżyserek, że to i tamto zataiły, ale nie będę się wdawał w szczegóły.

  4. Czytałem o wątpliwościach, sam nie wiem co myśleć. Zobaczymy, czy emisja tego serialu coś ruszy.
    A co do naszego wąsatego prawnika, to jak tylko zobaczyłem jego imię i nazwisko to wiedziałem, że nic dobrego z tego nie będzie 😉 A tak w ogóle nie wiem czy to tylko moje wrażenie, ale mnóstwo w serialu polsko brzmiących nazwisk. Wśród prawników, dziennikarzy, policjantów, wszystkich…?

  5. Quentin

    A właśnie, zapomniałem napisać o tych polskich nazwiskach :). Zauważyłem to samo, ale raczej nie było ciężko na to zwrócić uwagi szczególnie że zawsze szukam polskich akcentów choćby w nazwiskach na napisach końcowych (teraz to już mimowolnie – przyzwyczajenie drugą naturą :) ). A tu co chwila jakiś polski red flag. Ciekawe swoją drogą skąd się tam wzięli. Jakaś kolonia dla polskich emigrantów czy co. I raczej to już któreś pokolenie, bo OIDP był tam np. ktoś, kto nie potrafił wymówić po polsku swojego nazwiska.

  6. S
    P
    O
    I
    L
    E
    R

    Kurcze dałem 10/10 ale wraz z upływem czasu po seansie te wątpliwości coraz bardziej mnie martwią. Bo o ile po serialu miałem 100% pewności, że oni są niewinni, tak po przeczytaniu tych przemilczanych faktów dopuszczam do siebie malutki procent szansy na to, że Steven jednak zabił. W innym miejscu, w innych okolicznościach i w innym czasie (a uprzedzona do niego policja zaaranżowała morderstwo tak jak to widzieliśmy), ale jednak…

  7. Quentin

    Ciąg dalszy SPOILERA.

    Z The Jinx było podobnie, też się potem można wczytać w wiele niejasności i nie można 1:1 traktować tego co zobaczyliśmy w filmie, a co się wydarzyło naprawdę (tak naprawdę tylko przeleciałem wzrokiem te niejasności, żeby sobie ewentualnie nie psuć filmu). Z wątpliwościami odnośnie MaM, choć są, to chyba nie zmieniają aż tak odbioru filmu, jeśli traktuje się go jako opowieść o tym, jak możesz pół życia przesiedzieć w pierdlu choć nikt nie potrafi ci udowodnić winy ponad wszelką wątpliwość. Zabił/nie zabił – zdecydowanie za dużo tropów zostało olanych, zbagatelizowanych itp. I wygląda na to, że dalej brną w zaparte.

    A co do wątpliwości to już podczas oglądania trochę się lampek zapala w temacie tego, jak do sprawy podchodzą reżyserki (Steven jest niewinny i my to udowodnimy). Takie np. oskrżenie naszego wąsatego ulubieńca o nieprzyzwoite sms-y. Niewiele wnosi do sprawy (właściwie nic) poza jeszcze większym obrzydzeniem wąsacza.

  8. SPOILER

    Właśnie. Może lepiej pamiętać, że w USA nie można skazać jeśli nie ma żadnych „resonable doubts” i o tym jest serial, który pokazuje, że tych wątpliwości jest od groma, więc wyrok był zły. Nie miał za to udowodnić niewinności Stevena. Natomiast udowadnia niewinność Brandona ponad wszelką wątpliwość 😉 Tak jak pisałem, ciekawy jestem czy po serialu coś się zmieni, czy pomoże on w jakimś stopniu tym ludziom. Jestem też ciekawy czy może rodzina Theresy nabierze jakiś wątpliwości, chociażby do winy Brandona, no ale tego się raczej nigdy nie dowiemy.

  9. Moje zdanie jest takie: Fantastyczny serial ale jest to paradokument. Czyli genialnie udaje film dokumentalny. Zwróćcie uwagę, że wpisując do wyszukiwarki nazwiska bohaterów wszystkie zdjęcia jakie się pojawiają są zdjęciami z serialu. Staram się znaleźć jakieś oficjalne zdjęcia szeryfa czy prawnika i nie ma nic wszystko z serialu. Zdjęcie prawnika Brendana tylko z serialu: informacji Np. o praktyce adwokackiej, ukończonych szkołach brak. Poszukuję też innych bohaterów i jak narazie nic tylko serial.

  10. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jeszcze mam za mało danych aby twierdzić tak z całą pewnością. Obejrzałam 7 odcinków i chociaż już znam zakończenie to na pewno obejrzę pozostałe.
    Jeśli mam rację to jeszcze bardziej podziwiam geniusz serialu, który pozwolił mi wcielić się w opinię publiczną i poniekąd w ławę przysięgłych.

    W sprawie polskich nazwisk tak często występujących w serialu to cytuję za Wikipedią:
    „Polonia w tym stanie stanowi 9,6% ogółu ludności stanu i jest to według danych z 2001 roku około 505 358 osób, co jest największym udziałem ze wszystkich zjednoczonych stanów Ameryki. Jednak tylko niewielki procent tej grupy Amerykanów polskiego pochodzenia w Wisconsin mówi po polsku i ma głębsze związki z Polską.”

  11. Quentin

    Nie no, weź :). Wystarczy wpisać w gugla nazwisko Avery’ego i ustawić wyszukiwanie tak, żeby wyskoczyły newsy sprzed momentu nim ktokolwiek słyszał o dokumencie. Niby 10 lat to kręcili, więc z głupia frant wpisałem grudzień 2005 roku.
    http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2005/11/13/AR2005111300522_pf.html
    Chyba, że uważasz, że druga sprawa jest sfałszowana i nabrali wszystkie po kolei media łącznie z CNN-ami itd.?
    http://edition.cnn.com/2016/01/07/entertainment/making-a-murderer-things-to-know-feat/

  12. Powiem tak zabić się za moją teorię jeszcze nie dam. Pierwszy link słabo mnie przekonuje wygląda to jak notatka napisana w Wordzie.

    Co do drugiej informacji: nie koniecznie są zmanipulowani może to być część zaplanowanej kampanii promującej serial.

    Albo po prostu jest to tylko moja teoria spiskowa, która jeśli okazałaby się prawdą tym bardziej pokazałaby genialność pomysłu.

    Pomyśl – obejrzeć serial tak jakby samemu być członkiem ławy przysięgłych.

  13. Quentin

    Wiesz, wziąłem pierwszy link z brzegu, bardziej wskazywałem na to, w jaki sposób zweryfikować całą sprawę niż na zawartość tego konkretnego linka. Podobnie można przeszperać za wideo na Youtube, tu już mi się nie chciało klikać więc ustawiłem datę graniczną na rok 2010.
    https://www.youtube.com/watch?v=3sydtfs1px0
    Znowu pierwsze wideo z brzegu, jest więcej :).

    Wydaje się, że więcej by wydali na taką promocję niż zarobili na emisji. Każde duże medium opłacić, które niekoniecznie jest zainteresowane promocją Netfliksa, który jest zagrożeniem dla klasycznej telewizji?

    W Bollywoodzie tak próbowali zrobić. Nie pamiętam tytułu i w końcu nie wiem czy trafił do kin, ale zrobili film, w którym końcówkę uzależnili od głosów widzów. O, już pamiętam – „Kill the Rapist”:
    https://www.youtube.com/watch?v=-M28z7JefCA

  14. Ale zauważ, że to co znajdujesz to są fragmenty programów z różnych stacji telewizyjnych tak naprawdę nie masz pewności czy było to wyemitowane „na żywo”. Ja idę w takim kierunku wyszukiwania – bohaterowie: ale coś innego niż np. zdjęcia z serialu. Nie mogę namierzyć ulicy w Manitowoc Avery RD (jeśli wpisuję w plan miasta). Satelitarne zdjęcia są ale pamiętaj, że pojawiły się również w serialu. Chyba w odcinku 7 jest długie ujęcie pokazujące numer „domu” na kontenerze Steve’a więc jeszcze wrócę do tego i tak będę wyszukiwać. No i jeszcze muszę spisać parę nazwisk z serialu. Aaa przecież pokazują jak się nazywa firma ojca Avery (też można spróbować wyszukać) i mówią o firmie rodzinnej Penny (pierwszej ofiary napadu). Na tym etapie nie mówię, że moja teoria się potwierdza. Ale narazie nie mogę wyjść poza to co pojawiło się tylko w serialu.

  15. Firmę ojca „znalazłam” tutaj http://www.yelp.com/biz/averys-auto-salvage-two-rivers. Jest nawet telefon (nie skorzystam:)). Aż dwie oceny – i wszystkie dwie :) styczeń, luty 2016.

  16. Quentin

    Ale jakie znaczenie ma czy te programy zostały wyemitowane na żywo? Zostały wrzucone na Youtube’a w 2009 roku (znaczy ten konkretny zalinkowany tam wyżej), czyli stworzone/wyemitowane w ten czy inny sposób przed lipcem 2009 roku. Podążając za Twoją teorią oznaczałoby to, że autorzy filmu przygotowywali takie materiały (wideo, tekstowe) już przynajmniej siedem lat temu, a pewnie i dużo wcześniej. Trochę dużo zachodu, jak na jedną produkcję serialową nie mówiąc już o tym, że ktoś miałby kupę czasu, żeby wychwycić, że to jakaś ściema.

    Trudno się też dziwić, że większość opinii związanych z treścią serialu pochodzi akurat z okresu po emisji, bo dopiero wtedy na sprawę zrobił się boom i ludzie się nią zainteresowali. Ameryka jest wielka, procesów sadowych były tam już miliony, kto się zainteresuje jakimiś redneckami z Manitowoc dopóki nie pokażą ich w telewizji? :)

  17. A dlaczego aż tak bardzo podkreślane jest to że cały dokument był kręcony przez 10 lat?

  18. Quentin

    Bo to ładnie brzmi marketingowo :). Dlatego na szybko wynalazłem wycinki prasowe sprzed lat 11, żeby te 10 lat produkcji nie było argumentem. No ale też Ci się wydają podejrzane :) Teraz poklikałem w gugla, żeby ustawić wyszukiwanie materiałów sprzed grudnia 1999 roku. Wyskoczył m.in. taki:
    https://www.wicourts.gov/html/ca/96/96-3027.htm
    Wygląda na to, że:
    https://www.wicourts.gov/html/
    jest w ogóle dobrą stroną dla Twoich poszukiwań :).

  19. „Ameryka jest wielka, procesów sadowych były tam już miliony, kto się zainteresuje jakimiś redneckami z Manitowoc dopóki nie pokażą ich w telewizji? :)”

    Zacytowałam – ale też chciałam użyć tego argumentu :) Pozdrawiam.

  20. „Ameryka jest wielka, procesów sadowych były tam już miliony, kto się zainteresuje jakimiś redneckami z Manitowoc dopóki nie pokażą ich w telewizji? :)”

    Tego argumentu też chciałam użyć ale w takim kontekście, że jest to zbyt duży kraj żeby z powodu tak małej sprawy pisać rzekomą petycję do Baraka Obamy w sprawie uwolnienia Stvena.

    A teraz parę smaczków z mojej teorii spiskowej:)

    proszę spojrzeć pod ten adres http://imgur.com/a/4Eu95 i odnaleźć jak nazywa się siostra Stewena i jednocześnie matka Brandona – Barb Janda.

    Proszę obejrzeć końcówkę odcinka 8 matka Brendana to… Barb Tadych.

    Proszę obejrzeć napisy końcowe (do końca:)) – „Audio and visual material Barbara Tadych Green Bay Press Gazette”.

  21. Dalej napisy końcowe:
    zdjęcia i filmy dzięki uprzejmości: Charles Avery (brat Stevena), Barbara Tadych (przypuszczalnie siostra, która odcinek wcześniej nazywała się Janda) i Jerry Buting (adwokat Stevena).

    Rozumiem że brat i siostra (o zmiennym nazwisku) udostępnili zdjęcia i filmy z dzieciństwa. Matka i ojciec pewnie takich nie posiadali. Ale jakie zdjęcia i filmy udostępnił Jerry Buting?
    Drugi adwokat nic nie udostępniał? Oskarżyciel nic nie udostępniał? Policjanci nic nie nagrywali.

  22. Quentin

    A co dziwnego jest w „zmiennym nazwisku”? Nawet na stronie, którą linkujesz jest wyraźnie napisane, że zmieniła nazwisko po wyjściu za mąż za Scotta Tadycha.

    Drugi adwokat, oskarżyciel, policjanci, sąsiedzi, krewni znajomi królika – to, że nie ma ich materiałów w filmie (nie wiem czy nie ma :) wierzę Ci skoro piszesz, że nie ma) nie znaczy, że tych materiałów nie ma w ogóle. Autorzy filmu nie mają obowiązku korzystania z wszystkich dostępnych materiałów, wręcz jest to niewskazane, gdy zaprzeczają tezie filmu – co zresztą jawnie zarzuca się pod ich adresem, że pominęli parę faktów. Domyślam się, że wszystkich dostępnych materiałów są tony, serial musiałby mieć z pińcet odcinków.

    Dlaczego zakładasz, że Buting udostępnił zdjęcia i filmy? To ogólne podziękowanie dla wszystkich, mógł głupi wycinek z gazety udostępnić czy fotkę siebie jak myje zęby – to samo by wtedy w napisach było.

    A powiedz mi, bo nie jest to dla mnie do końca jasne, cały życiorys Avery’ego jest dla Ciebie spreparowany, czy tylko ta druga sprawa, czy w ogóle co dokładnie? :) Przeglądnęłaś tę stronę sądów stanu Wisconsin? Tam też podrzucili sprefabrykowane materiały, a sąd przymknął na to oko? :)

  23. Quentin

    A co się zaś tyczy Obamy to jestem pewien, że każdego dnia wysyłanych jest do niego miliony podobnych petycji, które lądują w uprzednio przygotowanym koszu. Takim bardziej rozbudowanym, żeby łatwiej było je znaleźć, gdy TVN Uwaga wyemituje program o tym, jak to ktoś niesprawiedliwie siedzi w pace i nawet Obama nie reaguje! :)

  24. Dla mnie cały ten serial tylko udaje dokument.
    Tak dla mnie cala sprawa Avry’ego jest spreparowana na potrzeby tego dokumentu.

    Potwierdził mi to bardzo odcinek 9 – szczególnie ponowna zmiana nazwiska matki Brendana:) i postaram się powiedzieć enigmatycznie podziwiam jej styl ubierania.
    Na razie nie będę nic więcej pisać.

    Powiem tylko o serialu Genialny! Polecam obejrzeć – koniecznie.

  25. Quentin

    OK-i :). Na pewno zgadzamy się, że warto go obejrzeć :).

  26. Wiem ze 10 mcy za pozno z tym komentarzem, ale przecież to widać na googlach… to tez netflix sfalszowal? 😂2571-2999 W Main St, Two Rivers, WI 54241, Stany Zjednoczone
    https://goo.gl/maps/KwwQCSWPJ8z

  27. Quentin

    Sama widzisz, minęło 10 miesięcy i nikt nie zdołał udowodnić, że najsłynniejszy dokument ostatnich miesięcy to ściema? :)

    A o co w ogóle kaman? Bo już nie pamiętam :). Myślałem, że o brak złomowiska, ale przesunąłem i jest.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.