dzieci żołnierze maszerują przez kolumbijską dżunglę - recenzja filmu Alias Maria
Alias Maria (2015), reż. José Luis Rugeles

Recenzja filmu Alias Maria, obejrzane na 31. Warszawskim Festiwalu Filmowym

W Kolumbii od lat 60. ubiegłego wieku trwa konflikt zbrojny. Jaki? Kuknijcie do Wikipedii, bo z filmu José Luisa Rugelesa się tego nie dowiecie. Zapraszam do recenzji filmu Alias Maria.

Alias Maria, czyli ich oczom ukazał się las

Gdy po skończonych seansach pierwszego dnia festiwalowego Asiek usłyszała ode mnie, że Alias Maria nie był dobrym filmem, zapytała: To dlaczego go wybrałeś? Dobre pytanie, ale odpowiedź wcale nie taka trudna. Wybrałem go, bo lubię dowiadywać się czegoś o świecie, szczególnie gdy wiadomości te pochodzą z pierwszej ręki. Wiadomo, nie da ci hollywoodzki film o Kolumbii tego, co da ci kolumbijski film o Kolumbii. To jak z Internetem, niby wszystko w nim jest, ale jak chcesz dokładniejszych informacji to musisz poszukać gdzie indziej. Możesz poczytać na Gazeta.pl o wewnętrznych problemach Kolumbii, ale więcej o nich dowiesz się z kolumbijskich portali. Tylko język musisz znać, a tu często jest problem, więc przetłumaczony na potrzeby festiwalu film nagle wydaje się najlepszym możliwym wyborem do pogłębienia wiedzy. Dlatego wybrałem Alias Maria.

Kolumbijscy partyzanci z dzieckiem - recenzja filmu Alias Maria

Więcej dzieje się na tym zdjęciu niż w całym Alias Maria.

I udałem się razem z jego bohaterami do lasu. Podobnego do tego predatorskiego lasu, ale mniej nasyconego kolorami. W tym lesie spotkałem partyzantów walczących o… nie wiem, nie wyjaśniono mi. Walczących z… nie wiem, nie wyjaśniono mi. I choć zdaję sobie sprawę, że to nie był film o tym, to jednak spodziewałbym się przynajmniej jakiegoś wstępu dla widzów niezaznajomionych z sytuacją. Kontekst też jest ważny.

No to o czym jest Alias Maria?

Bohaterką Alias Maria jest… Maria. 13-letnia dziewczyna (wiedza wyniesiona z festiwalowego streszczenia filmu, bo znów z samego filmu trudno się tego domyślić – indiańskie rysy dziewczyny wskazują, że może mieć równie dobrze 13 jak i 33 lata) walcząca w oddziałach partyzanckich. Maria ukrywa tajemnicę – jest w trzecim bądź czwartym miesiącu ciąży. Ukrywa ją, bo w partyzantce los kobiet w ciąży jest jednoznaczny – regularnie w obozie partyzantów pojawia się lekarz, który dokonuje aborcji. Dzieci w partyzantce to zło.

Chyba, że jest się dzieckiem dowódcy oddziału. Jego kobieta niedawno urodziła, a sytuacja zmusza dowódcę do odesłania noworodka w bezpieczne miejsce. Do tej misji wybiera właśnie Marię oraz trzech żołnierzy. Dwóch małolatów i ojca dziecka Marii. Powiecie: dowódca sam się prosi o kłopoty. I będziecie mieli rację.

Alias Maria nie powinno się oglądać jak normalne filmy dla zwykłych ludzi

Ale nic nie poradzę na to, że gdy na początku filmu się znudzę i uprzedzę do niego, to nie potrafię nie oglądać go jak jakiegoś pierwszego lepszego amerykańskiego thrillera. Co za tym idzie uważam, że Alias Maria pełne jest kretynów zachowujących się irracjonalnie. Począwszy od ww. dowódcy, który wysyła swój największy skarb (teoretycznie) w obstawie 10-latka, 13-latki w ciąży (nie wiedział, wiem), jej fagasa, typowego macho z gatunku tych co to kobieta w kuchni i łańcuchem oraz jeszcze jednego kolesia, też podobno małoletniego (streszczenie filmu; z twarzy…). A dookoła pełno dorosłych chłopa, którzy w partyzantce walczą już od trzydziestu lat. Ta Fantastyczna Czwórka bierze ze sobą pełne umundurowanie i ekwipunek dźwigając ze sobą dwa razy większe od nich plecaki właściwie nie wiadomo po co, bo nigdy z ich zawartości nie korzystają. I potem z uporem maniaka paradują w tych mundurach, choć kilka sytuacji prosi się o cywilne ciuchy i święty spokój. Nie, lepiej mieć na sobie mundur, który krzyczy: hej, jestem partyzantem, strzelajcie do mnie!

Karen Torres w filmie Alias Maria

Karen Torres alias Maria.

Kretynami w ogóle też są sami partyzanci, bo głównie zajęci są aborcjami i zabijaniem sami siebie.

O czym tak naprawdę jest Alias Maria

Ano o ciężkim żywocie małoletnich żołnierzy, dzieci i kobiet, wmieszanych w ten niewiadomy z filmu konflikt zbrojny z brutalną Samoobroną. Owi przeciwnicy w końcu pokazują swoją bardzo brutalną twarz i w Alias Maria zaczyna się na chwilę coś dziać. Ale tylko na chwilę. Potem film wraca do swojego tempa tak nudnego jak nudny jest żywot w partyzantce. Nie potrafię tego jednak docenić, bo po filmie oczekuję czegoś więcej niż przebitek z mrówek noszących listki i wijących się grubych larw. Owszem, Alias Maria uświadamia naocznie co to za „życie” i jaką ma wartość, ale dla mnie kino to coś więcej niż okrojone do niezbędnego minimum dialogi i wlekące się w nieskończoność ujęcia żołnierzy idących przez las.

Alias Maria to typowe kino festiwalowe, ale ja nie jestem typowym festiwalowym widzem, więc sorry memory.

PS. Festiwalowe recki nie mogą być takie długie, bo nie wyrobię!

(1988)

W Kolumbii od lat 60. ubiegłego wieku trwa konflikt zbrojny. Jaki? Kuknijcie do Wikipedii, bo z filmu José Luisa Rugelesa się tego nie dowiecie. Zapraszam do recenzji filmu Alias Maria. Alias Maria, czyli ich oczom ukazał się las Gdy po skończonych seansach pierwszego dnia festiwalowego Asiek usłyszała ode mnie, że Alias Maria nie był dobrym filmem, zapytała: To dlaczego go wybrałeś? Dobre pytanie, ale odpowiedź wcale nie taka trudna. Wybrałem go, bo lubię dowiadywać się czegoś o świecie, szczególnie gdy wiadomości te pochodzą z pierwszej ręki. Wiadomo, nie da ci hollywoodzki film o Kolumbii tego, co da ci kolumbijski film…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Trzynastolatka w ciąży dołącza do oddziału partyzantów mającego wynieść z lasu dziecko dowódcy oddziału. Ciężkie jest życie dzieci w wojsku i widzów przysypiających w trakcie seansu.

Odpowiedź

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.