Joey Starr, Ymanol Perset oraz Gérard Lanvin w filmie Colt 45
Colt 45, reż. Fabrice Du Welz

Strzał w siódemkę – recenzja filmu Colt 45

Jest kilka takich gatunków filmowych, które sam sobie wymyśliłem dla własnej wygody. Oczywiście teraz sobie ich nie przypomnę, bo po co – na pewno jest wśród nich „film, w którym wszystko się pieprzy” – ale naprawdę są. Używam ich z braku lepszej terminologii przy opisywaniu wrażeń z seansu. A tak to pyk i od razu wiadomo, gdzie dany film przynależy. W przypadku Colta 45 też wypadałoby wsadzić go w taką szufladkę z napisem „po co fabuła, powinni się cały film strzelać”.

W filmie z gatunku „po co fabuła, powinni się cały film strzelać” chodzi o to, że naprawdę super ogląda się w nim wszelakie akcje, strzelaniny, zabawy z bronią itepe (odmianą takiego filmu jest np. „po co fabuła, powinni się cały film bić” w przypadku produkcji o napieprzaniu się kończynami). Natomiast gorzej robi się wtedy, gdy między te strzelaniny wepchana jest jakaś fabuła, która tak naprawdę wiele do filmu nie wnosi i spokojnie obyłoby się o niej. To jak w modzie (oglądałem parę odcinków programu Goka :P) – jak masz ładny dekolt to go eksponuj, a nie staraj się ukryć w falbany. Jak fajnie wychodzą ci strzelaniny to nie staraj się ich ukrywać. Proste.

A w tej francusko-belgijskiej koprodukcji strzelaniny i w ogóle wszystkie sceny, w których pojawia się broń wyglądają naprawdę kozacko. Oceniam okiem laika, ale sądzę, że aktorzy przeszli przed zdjęciami solidną szkołę posługiwania się bronią, by potem wypadło to przed kamerami jak najlepiej. W połączeniu z nowoczesnym montażem i przejrzystymi zdjęciami wyszło to znakomicie. Nie będzie w tym przesady, jeśli napiszę, że Colt 45 został zrealizowany podobnie do drugiej części Raidu – obydwa filmy wyglądają jakby zostały wypuszczone z tej samej taśmy produkcyjnej. Pod każdym względem filmowej produkcji.

No ale oprócz kozacko wyglądającej broni i aktorów się nią posługujących jest tu też niestety fabuła. Troszeczkę przesadzam z tym „niestety”, bo wolałbym, gdyby ją olali, ale oceniając chłodnym okiem nie jest aż tak strasznie jak mogłoby się wydawać. Colt 45 to policyjne kino akcji, którego bohaterem jest młody Vincent, policyjny instruktor strzelectwa oraz snajper nad snajpery, mistrz strzelecki spośród oddziałów specjalnych i jednostek policji z całego świata. Vincent o broni wie wszystko, ale tak poza tym nie jest zbyt rozgarnięty. Szybko wplątuje się w intrygę, w której każdego ruchu, jaki wykona będzie za chwilę gorzko żałował. Tak, to też film z gatunku „wszystko się pieprzy”.

Reżyserem Colta 45 jest Fabrice Du Welz i trzeba przyznać, że jest to jeden z jego bardziej normalnych filmów. Koleżka ma na swoim koncie doceniane na festiwalach i wśród bardziej ąę widzówKalwarię (nie mylić z tą irlandzką z zeszłego roku) oraz równie pokręconą Alléluię, która skonsternowała mnie na zeszłorocznym Black Bear Festival na tyle, że aż nie odważyłem się napisać recenzji :). Colt 45 to przy nich proste kino, ale nie zmienia to faktu, że zrealizowane na światowym poziomie.

Jest kilka takich gatunków filmowych, które sam sobie wymyśliłem dla własnej wygody. Oczywiście teraz sobie ich nie przypomnę, bo po co - na pewno jest wśród nich "film, w którym wszystko się pieprzy" - ale naprawdę są. Używam ich z braku lepszej terminologii przy opisywaniu wrażeń z seansu. A tak to pyk i od razu wiadomo, gdzie dany film przynależy. W przypadku Colta 45 też wypadałoby wsadzić go w taką szufladkę z napisem "po co fabuła, powinni się cały film strzelać". W filmie z gatunku "po co fabuła, powinni się cały film strzelać" chodzi o to, że naprawdę super ogląda…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Policyjny instruktor strzelectwa wplątuje się w intrygę, z której coraz trudniej znaleźć mu wyjście. Świetna akcja poprzeplatana nieco nużącą resztą.

Odpowiedź

  1. ‚Colt 47’ pozytywnie mnie zaskoczył, liczyłem na typowy film sensacyjny, a tu naprawdę miłe zakoczenie. Francuskie kino jest ciekawą alternatywą dla amerykańskiego, nieco innaczej postrzegane jak dla mnie jest dobrą konkurencją dla amerykańskiej kinematografii, w końcu ile można oglądać filmy z Liamem Neesonem i Denzelem Washingtonem.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.