Poszedłbym, odc. 40

Jutro rusza Warszawski Festiwal Filmowy i może nie być czasu na tradycyjnego Poszedłbyma. Zatem znów witam w choć wieczorem do żadnego kina nie idę, jak to drzewiej bywało w takich czwartkowych przypadkach.
 

Zaginiona dziewczyna – Poszedłbym

Byłem, widziałem, na pewno nie będę zniechęcał do seansu. O moich wrażeniach można sobie poczytać w recenzji i od razu mówię, że sporo w niej narzekam. Ale nie zmienia to faktu, że na nowy film Finchera na pewno warto się wybrać o wiele bardziej niż na poprzednie filmy Finchera. Za którym to reżyserem nie przepadam – na wypadek, gdyby nie było widać.

I tylko nie wiem, czy skoro mnie się przez większość czasu trwania film podobał (a momentami nawet bardzo), bo był taki mało fincherowaty, to czy osobom, które lubią Finchera też się spodoba. Na razie znam opinię dwóch takich osób i są zdecydowanie różne. Wiem więc, że nic nie wiem.
 

Bogowie – Poszedłbym

Naprawdę wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z filmem ponadprzeciętnym. Opinie osób, które już film widziały, nagrody, jakie otrzymał, zwiastuny – nie mam nawet żadnych złych przeczuć odnośnie „Bogów”. Zdaje się, że musi być dobrze.

To mój zdecydowanie najmocniejszy kandydat na hit tego kinowego weekendu. Wygląda na to, że i u nas w końcu udało się zrobić hollywoodzki biopic, który na szczęście w niczym nie przypomina podobnych produkcji straight-to-tvn.

Dla gimbusów opis dystrybutora: Oparta na faktach, filmowa opowieść o życiu profesora Zbigniewa Religi, który w latach 80. dokonał pierwszego w Polsce, udanego przeszczepu serca.
 

La Strada

Nie mam sumienia pisać przy takim tytule „Nie poszedłbym”, dlatego tego nie zrobię.

Są takie dni kiedy nawet Fellini przegrywa. To jeden z tych dni. Oczywiście, że obejrzeć warto, ale chyba gorszego weekendu na taki seans nie mogli wymyślić. Z drugiej strony osobom, którym na widok tego tytułu w kinie zaczyna mocniej bić serce – na pewno nic na przeszkodzie nie stanie.
 

Pudłaki – Nie poszedłbym

Bo nie lubię animków i jeszcze tytuł mi się nie podoba. Nie mówiąc o tym, że łatwo można go źle przeczytać i potem się zdziwić w kinie.
 

Rozważnie i romantycznie – Nie poszedłbym

Mówcie co chcecie, romantyczne kino mi się z Belgami nie kojarzy. Oni to w ogóle jakoś inaczej romantyzm postrzegają, jeśli wierzyć doniesieniom prasowym.

Pascaline wraz ze swoim bratem prowadzi niewielką restaurację. W walentynkowy wieczór przyjdą do nich goście z całym wachlarzem problemów. (Opis dystr.) 

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl