×
Pomocy (2026), reż. Sam Raimi.

Pomocy. Recenzja filmu Send Help

45 lat temu Sam Raimi wszedł do lasu i zmienił historię kina. Teraz ponownie wchodzi do lasu (no częściowo) i jest spoko, ale myślę, że młody Sam sprzed pół wieku nie byłby pod wrażeniem Pomocy. Recenzja filmu Pomocy.

O czym jest film Pomocy

Linda (Rachel McAdams) ma ze sobą wiele problemów począwszy od starych trepów na nogach. Przy wybitnym, analitycznym umyśle, brak jej asertywności, wobec czego ciągle rozstawiana jest po kątach. Tak jak teraz po tym jak Bradley (Dylan O’Brien) przejął firmę po ojcu i zamiast dać jej obiecany awans, awansował swojego kolegę z bractwa i pola golfowego. Linda przełyka ślinę i skarży się jedynie papudze. Wkrótce, podczas firmowego wylotu do Azji, samolot z Lindą i Bradleyem ulega katastrofie, którą przeżywają tylko oni. Po trafieniu na bezludną wyspę role się odwracają. Okazuje się, że Linda ma stosowny zestaw umiejętności umożliwiający jej przetrwanie w dziczy, podczas gdy Bradley nie przetrwałby tutaj dwóch dni.

Zwiastun filmu Send Help

Recenzja filmu Pomocy

Bez większego wysiłku udało mi się wybrać do kina bez jakiejkolwiek wiedzy na temat nowego filmu Sama Raimiego. Nie chowałem się po kątach ani nic, tylko tak po prostu przegapiłem zwiastun (ostatnio wiele zwiastunów przegapiam), a koło marketingowe nie zakręciło się koło mnie, ani chyba nigdzie indziej. Ot trafił sobie do kin nowy film Sama Raimiego i… kurczę! Dlaczego nikt mi nie powiedział, że główna bohaterka, tak jak ja, jest fanką Survivora? Toż to z miejsca nagły boost sympatii do całej reszty! Swoją drogą, cóż to za dobry czas dla Survivora. Świetny 48. sezon (w filmie są do tyłu, Linda ogląda sezon 47), Australia vs. Reszta Świata (słaby niestety), a za chwilę jubileuszowy, 50. sezon. Do tego taki homage w Pomocy. Jeff Probst stworzył potwora.

Zwykło się mawiać, że Sam Raimi w przerwach pomiędzy wysokobudżetowymi widowiskami (Spider-Man) tworzy sobie dalej te swoje firmowe horrory za grosze. Nie do końca tak za grosze, bo Wrota do piekieł kosztowały 30 milionów, a teraz Pomocy 40 milionów dolarów. Na hollywoodzkie standardy jest to kwota na waciki, ale wystarczająco duża, by przekonać się, jak by wyglądały niskobudżetowe horrory klasy B, gdyby nakręcić je za miliony dolarów. Wrota do piekieł były pozytywną odpowiedzią na to pytanie, bo Raimi kasę wziął, a nakręcił film jawnie B-klasowy wykorzystując do tego środki, o których mógłby pomarzyć rozpoczynając zdjęcia do Martwego zła. Szkoda, że thrillerem Pomocy nie podążył tą samą ścieżką i stworzył dzieło zbyt bezpieczne i zachowawcze, by pokazać młodym filmowcom, jak się to robi, smarkacze.

Starego Raimiego jest tutaj niedużo i pojawia się rzadko (charakterystyczne ujęcia czy szersze sekwencje jak świetna scena polowania na dziką świnię). Jak gdyby z równania wyszło na ile dziwactw może sobie pozwolić, a całą resztę już zróbmy, żeby statystyczny widz kinowy nie poczuł się zbyt niekomfortowo. I to chyba główny problem Pomocy, który jest spoko filmem, ale młody Raimi zrobiłby go inaczej. Bardziej kreatywnie, bardziej nieoczywiście, no po prostu bardziej. Niby ta metoda się opłaciła, bo Pomocy zatriumfowało w amerykańskim box-office, a do wyjścia na zero nie zostało filmowi aż tak wcale dużo. Jednocześnie tego samego dnia w kinach startował Iron Lung. Nakręcony głównie z własnej kieszeni przez Marka Fischbacha zarobił jakieś grosze mniej od filmu Raimiego, ale kosztował głupie 3 miliony. Trudno nie dostrzec pewnej paraleli.

Zatem myślę, że młody Raimi nakręciłby Pomocy lepiej i taniej. Starszy Raimi poszedł na łatwiznę, co przy jego talencie do czarnego humoru i makabry i tak wystarczyło na przyjemny film, który ogląda się z zainteresowaniem. Głównie dzięki dwóm głównym kreacjom. McAdams i O’Brien bawią się swoimi rolami, a scenariusz im na to pozwala. Rzadkimi momentami jest strasznie, częstszymi makabrycznie, a najczęstszymi przykładamy krzywe zwierciadło do klasycznej konwencji ludzi na bezludnej wyspie bądź jak kto woli komedii romantycznej. Taka wyspiarska Wojna państwa Rose chciałoby się zauważyć.

Jednocześnie chciałoby się czegoś trochę lepszego i bardziej zaskakującego. Zwrotem akcji zalatuje na długo przed tym, gdy zostaje odsłonięty, przez co nie ma tego napięcia, które pomimo budowania go nie może się w pełni rozwinąć, gdy wiesz, dokąd to wszystko zmierza. Z kolei forma czarnej komedii slash przewrotnego thrillera nie pozwala na właściwe wybrzmienie psychologicznego dramatu, jakim mogłaby skutkować sytuacja rozbitków. Nie ma tu czasu na zgłębianie ich psychiki, poza tym chyba nikt by czegoś takiego nie chciał w tego typu filmie. To czego by chciał? No ja bym chciał, żeby – podobnie zresztą jak niedawno w Łupie – zwrot akcji nie zakończył w zasadzie atrakcji przygotowanych przez Raimiego. Był tam potem taki jeden moment, w którym pomyślałem, że teraz się zacznie. No ale się nie zaczęło.

Czas i tak spędziłem miło (oczywiście, że fabuła jest naciągana, ale w tego typu kinie nie jest to wada), a gdyby pod Pomocy podpisał się ktoś inny, to na pewno skończyłby z Siódemką. Uważam, że młody Raimi samemu sobie za Pomocy nie dałby tak wysokiej oceny.

(2657)

45 lat temu Sam Raimi wszedł do lasu i zmienił historię kina. Teraz ponownie wchodzi do lasu (no częściowo) i jest spoko, ale myślę, że młody Sam sprzed pół wieku nie byłby pod wrażeniem Pomocy. Recenzja filmu Pomocy. O czym jest film Pomocy Linda (Rachel McAdams) ma ze sobą wiele problemów począwszy od starych trepów na nogach. Przy wybitnym, analitycznym umyśle, brak jej asertywności, wobec czego ciągle rozstawiana jest po kątach. Tak jak teraz po tym jak Bradley (Dylan O’Brien) przejął firmę po ojcu i zamiast dać jej obiecany awans, awansował swojego kolegę z bractwa i pola golfowego. Linda przełyka…

Ocena Końcowa

6

w skali 1-10

Podsumowanie : Wredny szef i potulna podwładna trafiają na bezludną wyspę, gdzie role niespodziewanie się zamieniają. Makabry, humoru, thrillera, zwrotów akcji jest tutaj tak w sam raz, czyli za mało jak na to, czego spodziewałbym się po filmie Sama Raimiego. Jest za to dużo dobrych Rachel McAdams i Dylana O’Briena.

Podziel się tym artykułem:

2 komentarze

  1. frank drebin

    Obejrzę wyłącznie dla Rachel, którą kocham od czasów „Notatnika”. Bo sam film mocno mi śmierdzi wokeowskim „strong woman” i słaby man 😄

  2. Wydaje mi się, że Sam Raimi ma w dupie woke 🙂

Skomentuj

Twó adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

Quentin 2023 - since 2004