The Ice Road (2021), reż. Jonathan Hensleigh.
The Ice Road (2021), reż. Jonathan Hensleigh.

The Ice Road. Recenzja filmu z Liamem Neesonem

Skoro recenzją pierwszej części Ulicy Strachu ustawiłem się niejako w pozycji adwokata diabła, to kontynuując tę pozycję – dwa słowa o kolejnym filmie, który nie jest taki zły, jak opinie o nim. Recenzja filmu The Ice Road.

O czym jest film The Ice Road

Mike (Liam Neeson) to twardy kierowca ciężarówki, który z niejednej trasy chleb jadł. Kłopotów mu nie brakuje. Większość za sprawą opieki nad cierpiącym na PTSD bratem Gurtym (Marcus Thomas), który wymaga uwagi, a swoim zachowaniem często sprawia, że wylatują z Mike’m z roboty. Wybawieniem w tej sytuacji mogłaby być własna ciężarówka, ale skąd wziąć na nią pieniądze? Odpowiedź przynosi wybuch metanu w leżącej na zadupiu Kanady kopalni diamentów. W jej wyniku pod ziemią uwięzionych zostaje kilku górników. Nijak nie sposób do nich dotrzeć, a dodatkowym problemem jest kończący się pod ziemią tlen. Aby ich uratować, konieczne będzie wydrążenie specjalnych tuneli. Aby można to było zrobić, trzeba dowieźć na miejsce specjalne wiertła. Można to zrobić tylko drogą lądową, poprzez zamarznięte jeziora. Jazda z pokaźnym ładunkiem w obliczu kwietniowych roztopów może być ciężka, dlatego do zadania wyselekcjonowanych zostaje troje zdolnych i odważnych kierowców: Mike, Tantoo (Amber Midthunder) oraz Goldenrod (Laurence Fishburne). Wyruszają oni trzema ciężarówkami z identycznym ładunkiem. Aby uratować górników, wystarczy, żeby do celu dotarła choć jedna z ciężarówek.

Zwiastun filmu The Ice Road

Recenzja filmu The Ice Road

Liam Neeson to koleżka, któremu żaden COVID-19 nie jest straszny. Podczas gdy cały filmowy świat stanął w miejscu i się nie ruszył, Neeson wypuścił do kin i zagrał w trzech filmach. W Uczciwym złodzieju, The Marksmanie i właśnie w The Ice Road. A żeby się nie nudzić, kręci już także film o zabójcy z Alzheimerem i jeszcze coś tam, o co autorzy scenariusza poprztykali się w sądzie.

Nie na darmo termin „film z Liamem Neesonem” awansował do miana osobnego gatunku filmowego. Mnogość ról zagranych właściwie na jedną nutę nie mogło pozostawić rynku filmowego bez reakcji. Zbliżający się pod siedemdziesiątkę aktor co roku od dziesięciu lat zapowiada, ze kończy z filmami akcji, ale jak na razie nawet koronawirus nie sprawił, że dotrzymał słowa. A że dostaje kolejne propozycje udziału w filmach, w których w pojedynkę stawia czoła kartelom, jakuzom, albańskim gangom i innym triadom – to w nich gra. The Ice Road to kolejny film, którego jest twardym bohaterem, choć do końca nie jest to typowy film z Neesonem zabijaką. Tym razem jego bohater chce tylko jeździć ciężarówką, a że życie rzuca mu pod nogi kłody, no to je pokonuje.

Nie jest The Ice Road choć w ułamku nowymi Cenami strachu, ale ogląda się go zaskakująco dobrze. Jeśli tylko weźmie się poprawkę na to, że oto typowy film akcji, który na kasetach VHS zrobiłby karierę, a które przestano robić, bo Speed – Niebezpieczna prędkość ustanowił w takim kinie nowe standardy. Na kasecie VHS odnalazłby się bardzo dobrze obok jakiegoś Wykidajły na 240-tce, to na pewno. Zadbał o to scenarzysta i reżyser Jonathan Hensleigh, na którego koncie scenariuszowym są takie produkcje jak Szklana pułapka 3, Armageddon czy zaskakująco fajny Punisher z Thomasem Jane’m. The Ice Road to film, którym pokazuje, że jest dobrym rzemieślnikiem i wciąż ma „to coś”, choć nie ma już takich budżetów, aktorów i reżyserów do przeniesienia na ekran swoich scenariuszy.

The Ice Road to bez wątpienia kino klasy B, które jednak nie ma żadnych większych przestojów i które opowiada historię w sposób znany i lubiany. Jest problem, jest niebezpieczne rozwiązanie, jest grupa śmiałków, która podejmuje się śmiertelnie groźnego zadania – wsiadamy w ciężarówy i jedziemy. Pewnie wyszłoby jeszcze lepiej, gdyby nie trzeba było tego kręcić w pandemię, ale efekt końcowy i tak nadaje się na luźny, niezobowiązujący seans. I dałbym pewnie nawet Siódemkę, ale ciężko przejść obojętnie obok kilku bzdur, które mogłyby zawstydzić serię Szybcy i wściekli.

(2486)

Skoro recenzją pierwszej części Ulicy Strachu ustawiłem się niejako w pozycji adwokata diabła, to kontynuując tę pozycję – dwa słowa o kolejnym filmie, który nie jest taki zły, jak opinie o nim. Recenzja filmu The Ice Road. O czym jest film The Ice Road Mike (Liam Neeson) to twardy kierowca ciężarówki, który z niejednej trasy chleb jadł. Kłopotów mu nie brakuje. Większość za sprawą opieki nad cierpiącym na PTSD bratem Gurtym (Marcus Thomas), który wymaga uwagi, a swoim zachowaniem często sprawia, że wylatują z Mike’m z roboty. Wybawieniem w tej sytuacji mogłaby być własna ciężarówka, ale skąd wziąć na nią…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Grupa śmiałków wyrusza ciężarówkami na ratunek zasypanym górnikom, próbując dostarczyć poprzez zamarznięte jeziora ciężkie materiały do odwiertu. Klasyczne kino klasy B prosto na kasety VHS, które po przymknięciu oka na bzdury ogląda się po prostu fajnie.

3 odpowiedzi

  1. Dla mnie to jeden z najsłabszych akcyjniaków Neesona. Choć doceniam to, że Liam Neeson przestał udawać młodzieniaszka (podobnie było w Marksmanie), nawet jak się bije to jest wolny i słaby, więcej siedzi w tirze jak walczy. Nie przeszkadzają mi klisze, np. to jeden z tych filmów, w którym czarnoskóry ginie pierwszy, co wyśmiano już nie raz w różnych komediach parodiujących gatunki filmowe (myślałem że w latach 90 minęła moda na takie zagrania) i absurdy, ale film po prostu nie trzyma w napięciu, a czym więcej mijało minut to zaczął mnie po prostu nudzić.

    Oczywiście największym zagrożeniem, nie jest wcale przyroda, ale człowiek z korporacji. No i muszę przyznać że dawno nie widziałem tak upierdliwego antagonisty, jak w tym filmie. Gość dla swojego szefa zrobi dosłownie wszystko, żeby dowiezienie rury na czas się NIE udało, to się nazywa oddanie swojej pracy. Ciekawe ile mu płacą? :)

    To już lepiej obejrzeć właśnie The Marksmana albo Uczciwego złodzieja, to są lepsze filmy w swej kategorii.

  2. Quentin

    To w sumie fajnie, że warto rzucić okiem na TM i złodzieja, bo oceny, głównie ten drugi, mają marne. I szukałem pretekstu, żeby je zobaczyć. Choć znając życie, nie będą mi się podobały :)

    Antagonista to pikuś przy szybko schnących ubraniach :)

  3. ale trailer taki, że prawie bilet kupiłem po obejrzeniu!!

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.