Ci, którzy życzą mi śmierci, Those Who Wish Me Dead (2021), reż. Taylor Sheridan.
Ci, którzy życzą mi śmierci, Those Who Wish Me Dead (2021), reż. Taylor Sheridan.

Ci, którzy życzą mi śmierci. Recenzja filmu Those Who Wish Me Dead. HBO Max

Kina w Polsce wracają do życia, więc i repertuar na najbliższe miesiące coraz pełniejszy. Wśród tytułów zaplanowanych na czerwiec, a konkretnie na 18 czerwca, znaleźć można m.in. najnowszy film z Angeliną Jolie zatytułowany Ci, którzy życzą mi śmierci. Czy tęsknota widzów za kinem będzie na tyle mocna, że pozwoli tej produkcji zarobić? Bo ona sama nie robi zupełnie nic, żeby zachęcić widzów do seansu. I myślę, że 18 czerwca będą ciekawsze rzeczy do roboty niż oglądanie w kinie nowego filmu z Angie. Recenzja filmu Ci, którzy życzą mi śmierci. HBO Max.

O czym jest film Ci, którzy życzą mi śmierci

Hannah Faber (Angelina Jolie) to nieustraszona strażaczka, która ze spadochronem rzuca się w największy nawet ogień. A przynajmniej tak było do tej pory. Jakiś czas temu wydarzyło się coś, co sprawiło, że na chwilę Hannah potrzebować będzie odpoczynku. Spędzi ten czas samotnie w wieży obserwacyjnej, gdzie wypatrywać będzie dymów, a oprócz tego samotnie będzie mogła zmierzyć się ze swoimi demonami, bo twardzielki takie jak Hannah nie potrzebują innych specjalistów. Nie spodziewa się jednak, że wkrótce pod jej skrzydła trafi chłopiec (Finn Little), który wie coś. Nie wiadomo co, ale o to, żeby nie przekazał tej wiedzy dalej, zadbają płatni zabójcy (Aidan Gillen, Nicholas Hoult), którzy już zabili jego ojca, a teraz będą się gonić po lesie z chłopczyną i smoke-jumperką.

Zwiastun filmu Ci, którzy życzą mi śmierci

Recenzja filmu Ci, którzy życzą mi śmierci

Może sobie pluć w brodę Angelina Jolie, że Oscary nie mają jeszcze takiej kategorii, w której w tym roku byłaby muzą pewniaka do tej nagrody. Ta kategoria to „najgorszy casting”, and the Oscar goes to tego kogoś, kto wymyślił, że Angelina Jolie będzie wiarygodna jako strażak, tzw. smoke-jumper. Wystarczy spojrzeć raz na jej nieskalaną zmarszczką twarz i chude (jakie chude? beztłuszczowe!) ciało, by przeżegnać się tylko za duszę jej postaci po pierwszym wyskoczeniu z paki pick-upa ze spadochronem. Połamałam się, nie żyję, koniec filmu.

Przez jakiś czas wydawało się, że oto w Hollywood pojawiło się nazwisko, przed którym należy paść na kolana i chłonąć z zachwytem kolejne wytwory jego wyobraźni. Taylor Sheridan, bo o nim mowa, porzucił karierę aktorską kosztem ślęczenia nad edytorem tekstu i pisania scenariuszy. Z tego ślęczenia wyszło Sicario, Aż do piekła czy Wind River. Na przeklętej ziemi. A potem pisanie przełożyło się na reżyserowanie, a efekt tego mariażu z filmu na film był coraz gorszy. Tak dotarliśmy do filmu Ci, którzy życzą mi śmierci, który w filmografii Sheridana jest zdecydowanie najsłabszy.

W przypadku filmu Ci, którzy życzą mi śmierci Sheridan powtarza swój wypracowany przez lata schemat opowieści o amerykańskiej krainie filmowanej szerokim obiektywem, który w pełni oddaje piękno amerykańskich krajobrazów przetykanych górami, równinami, lasami, zimami i spalonymi słońcem piaskami pustyni. Zamieszkują je twardziele, którzy żyją według własnego kodeksu honorowego i których lepiej nie wkurzyć w żaden sposób, bo zawsze noszą przy sobie broń, której potrafią używać. W świecie tychże twardzieli pojawiają się bezwzględni przestępcy, którzy nie cofną się przed niczym, żeby postawić na swoim. I tak film po filmie, film po filmie, film po filmie.

Podstawą scenariusza filmu Ci, którzy życzą mi śmierci była książka autorstwa Michaela Koryty, więc można by przypuszczać, że opowieść będzie to literacka i wielowątkowa, a nie że zabili go i uciekł. Książki nie czytałem, nie wiem, ale jeśli chodzi jej ekranizację, to można by przypuszczać, że książka miała maks pięćdziesiąt stron, ewentualne przez dwieście stron biegali w te i we w te po lesie. Można więc włożyć między bajki nadzieję na to, że Sheridan przełożył na język filmu wielką, amerykańską powieść, a Angelina Jolie pięknie zagrała pooraną życiem twardzielkę z Montany. Coś tam przez chwilę dzwoni w tym kościele, ale potem to już tylko zostaje ganianie się w ciemności po lesie.

Sheridan stawia tu również na Wielką Tajemnicę. Co też wie chłopiec, kim jest Tyler Perry, gdzie jest Bursztynowa Komnata? Takie założenie jest z grubsza oczywiste: ma zaintrygować widza, zaostrzyć apetyt, zaskoczyć. Nie bez powodu ludzie 25 lat później zastanawiają się przecież, co było w aktówce Marsellusa Wallace’a! Tyle tylko, że ubranie tej tajemnicy w tak nijaki filmowy pierd i finalny brak odpowiedzi na wszystkie te pytania, jedynie podsyci wkurzenie widzów czasem poświęconym na seans.

Trudno wyczuć, dlaczego tak zdolny twórca jak Sheridan z filmu na film ląduje coraz bliżej dna. Czemu kręci te pełne absurdów filmy, które powinny się skończyć w 10 minucie, gdy luzacka Angie wyskakuje z pickupa, a najpóźniej w 20 minucie, gdy dwóch bezwzględnych, świetnie wyszkolonych zabójców z karabinami maszynowymi, z kilku metrów nie trafia seriami w jadących prosto na nich samochodem ojca i syna.

(2480)

Kina w Polsce wracają do życia, więc i repertuar na najbliższe miesiące coraz pełniejszy. Wśród tytułów zaplanowanych na czerwiec, a konkretnie na 18 czerwca, znaleźć można m.in. najnowszy film z Angeliną Jolie zatytułowany Ci, którzy życzą mi śmierci. Czy tęsknota widzów za kinem będzie na tyle mocna, że pozwoli tej produkcji zarobić? Bo ona sama nie robi zupełnie nic, żeby zachęcić widzów do seansu. I myślę, że 18 czerwca będą ciekawsze rzeczy do roboty niż oglądanie w kinie nowego filmu z Angie. Recenzja filmu Ci, którzy życzą mi śmierci. HBO Max. O czym jest film Ci, którzy życzą mi śmierci…

Czas na ocenę:

Ocena: 3

3

wg Q-skali

Podsumowanie: Nieustępliwa strażaczka chroni będącego w posiadaniu sensacyjnych informacji chłopca przed nasłanymi na niego zabójcami. Pełen absurdów i ganiania się w nocy po lesie kiepski thriller akcji z zupełnie niewiarygodnym castingiem.

Odpowiedź

  1. Dla mnie jednak poprzedni film do którego napisał scenariusz, czyli inspirowany powieścią Toma Clancy’ego, to najsłabszy Sheridan. A ta produkcja jest ok, takie 6/10, czyli typowy neo-western Sheridana. Zgadzam się, że trudno kupić taką chudzinę jak Jolie w roli strażaka – skoczka. Aktorka gra tyle na ile pozwala jej scenariusz, podobnie jak reszta obsady. A pojawiają się fajni aktorzy, bo występują też Nicolas Hoult i Aidan Gillen oraz Jon Bernthal. Więc całkiem nieźle się bawiłem.

    Choć to w sumie feministyczny film jest, bo ostatecznie to laski pokonały wyszkolonych killeró, i miejscami absurdalne kino, np. jednego załatwiła czarnoskóra kobieta w 6 miesiącu ciąży. Ostatecznie to każdy facet w tym filmie na nic się nie przydał, też po dobrej stronie.

    W ogóle w scenie jak kobieta wybiera motor czy koń i wybrała konia, to zaśmiałem się, bo pomyślałem, że na koniu bardziej trzęsie i niebezpiecznie jak na motorku, zwłaszcza dla kobiety w ciąży, ale znajomy, który jeździł na motorze i na koniu powiedział mi, że na koniu bezpieczniej i mniej trzęsie, ale jednak, kobieta w ciąży na koniu.

    Wind River to film Sheridana – reżysera, więc wyreżyserował coś dobrego. To był jego drugi film jako reżysera, bo wcześniej popełnił jako reżyser horror Vile z 2011, którego nie widziałem.

    Ale zgadzam się, że coś Sheridan się popsuł ostatnio, chyba wina leży w serialu Yellowstone jaki sukces serial odniósł, choć to słaba produkcja jak pisałem nie raz. Niby filmów nie odpuścił, bo kręci co rok, dwa lata kolejne filmy, ale rozdrabnia się Sheridan. No i dalej będzie się rozdrabniał, bo przecież Yellowstone cały czas jest kręcone, ale też będzie miał z milion spinoffów (w tym jeden z akcja w XIX wieku), przy każdym z nich pracuje Sheridan.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.