Zakon Świętej Agaty (2018), reż. Darren Lynn Bousman.
Zakon Świętej Agaty (2018), reż. Darren Lynn Bousman.

Zakon Świętej Agaty. Recenzja filmu St. Agatha

Wiem, że mamy wolny rynek, ale wydaje mi się, że powinna powstać jakaś komisja oceniająca jakość filmów przed udzieleniem im zezwolenia na wyświetlanie ich w kinie. I nie chodzi nawet o to, że Zakon Świętej Agaty jest jakimś okropnie złym filmem. Jest jedynie stratą czasu, która zupełnie nie pasuje do tego, żeby puszczać ją w kinie. Wrzućcie ją na jakiegoś Filmboxa Premium i złego słowa nie powiem. Recenzja filmu Zakon Świętej Agaty.

O czym jest film Zakon Świętej Agaty

Mary (Sabrina Kern) jest w ciąży. Chłopak Mary musi wyjechać na jakiś czas, żeby zarobić na utrzymanie rodziny i dziewczyna staje przed koniecznością znalezienia sobie jakiegoś miejsca na przeczekanie. Na nadużywającego przemocy ojca liczyć nie może, a oprócz niego nie ma nikogo. Zbawieniem zdaje się być propozycja sympatycznej zakonnicy, która oferuje Mary miejsce w jednym z zakonów. Przyjdź do nas, zaopiekujemy się tobą – obiecuje. I Mary korzysta z propozycji. Trafia do położonego na odludziu zakonu działającego, zgodnie z tym, co mówi sama matka przełożona (Carolyn Hennesy), bez wsparcia Watykanu. Mają swoje metody i rygorystyczne regulaminy i lubią się ich trzymać. Mary od początku coś się w tym wszystkim nie podoba, ale nie ma się gdzie podziać. Zostaje więc wśród sióstr zakonnych wiodących skromne i rozmodlone życie. Wkrótce niepokojących sygnałów na temat tego, co dzieje się w zakonie jest więcej.

Zwiastun filmu Zakon Świętej Agaty

Recenzja filmu Zakon Świętej Agaty

Z filmem Zakon Świętej Agaty jest jak z tymi starcami co to chcieli wystraszyć Zuzannę w kąpieli, ale nie mieli czym. Darren Lynn Bousman, który już chyba do końca życia będzie kręcił filmy jako „reżyser Piły II, III i IV”, nie ma odpowiednich środków – głównie finansowych – żeby tę opowieść osadzoną w roku 1957 pokazać choćby trochę efektownie. W związku z tym pokazuje ją w sposób przypominający telewizyjne produkcje Hallmarku. Mieszając przy okazji z chronologią opowiadanej historii, żeby było choć trochę bardziej tajemniczo. Tytułowy zakon mieści się w zwykłym domu zapełnionym przez zakonnice z możliwie wyraźnymi defektami twarzy, żeby było straszniej, a lata 50. wyglądają jak każde inne lata tylko nałożono na nie jakiś retro filtr do kamery.

Sama historia również nie jest specjalnie odkrywcza. Oto zagubione dziewczę trafia do miejsca, które pod fasadą pobożności kryje trochę tajemnic. Wszystko tam stara się ostrzegać bohaterkę przed tym, co wydarzy się później, no ale jest połowa lat 50. i ciężarna dziewczyna bez faceta wyjścia nie ma, zostać musi. Tajemniczość miejsca podkreślają gołe sufity, przez które widać zbrojenia, drapiące pazurkami szczury czy psychodeliczne tapety na ścianach. Gdy Bousman podkręca tempo, do grona straszydeł bez większego sensu, poza wizualnym, dołączają sakralne postaci bez twarzy, zainspirowane, jak sądzę, słynnym kadrem z netfliksowego The Keepers.

Zakon Świętej Agaty nie ma kasy na makabrę, więc unika jej, ile się tylko da. W zamian za tortury fizyczne stawia na tortury psychiczne i robi to w sposób przyzwoity. Sytuacja, w jakiej znajduje się Mary, jest coraz bardziej dramatyczna, a sposobów wyjścia z tej matni nie ma za dużo. Stawką w grze w kotka i myszkę z zakonnicami jest również życie jej nienarodzonego dziecka, więc dziewczyna postara się zrobić wszystko, żeby jakoś przetrwać. Przydałoby się przyładować jednak jakimś dużo mocniejszym finałem i wtedy może dałoby się podnieść finalną ocenę ciut wyżej. A tak to Zakon Świętej Agaty pozostaje filmem do obejrzenia jedynie ze względu na scenę z obcinanym językiem.

(2256)

Wiem, że mamy wolny rynek, ale wydaje mi się, że powinna powstać jakaś komisja oceniająca jakość filmów przed udzieleniem im zezwolenia na wyświetlanie ich w kinie. I nie chodzi nawet o to, że Zakon Świętej Agaty jest jakimś okropnie złym filmem. Jest jedynie stratą czasu, która zupełnie nie pasuje do tego, żeby puszczać ją w kinie. Wrzućcie ją na jakiegoś Filmboxa Premium i złego słowa nie powiem. Recenzja filmu Zakon Świętej Agaty. O czym jest film Zakon Świętej Agaty Mary (Sabrina Kern) jest w ciąży. Chłopak Mary musi wyjechać na jakiś czas, żeby zarobić na utrzymanie rodziny i dziewczyna staje…

Czas na ocenę:

Ocena: 4

4

wg Q-skali

Podsumowanie: Ciężarna dziewczyna trafia do zakonu, w którym nic nie jest takie, jakim jej obiecano. Sztampowy, niskobudżetowy horror stawiający na psychiczny terror kosztem makabry. Telewizyjne straszydło.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.