Wdowy, Widows (2018), reż. Steve McQueen.
Wdowy, Widows (2018), reż. Steve McQueen.

Wdowy. Recenzja filmu Widows w reżyserii Steve’a McQueena

Wybierając się do kina na Wdowy zastanawiałem się, gdzie w tym wszystkim tkwi haczyk. Dlaczego reżyser takich filmów jak Głód, Wstyd i Zniewolony. 12 Years a Slave nakręcił film, który wygląda jak remake Desperatek. Okazało się, że nie ma haczyka, a ja dalej nie wiem, czemu McQueen to nakręcił. Recenzja filmu Wdowy, Widows (2018).

O czym jest film Wdowy

Swoją drogą, cóż za potężny spoiler w tytule…! 😉 Chłopy Veroniki (Viola Davis), Lindy (Michelle Rodriguez), Alicji (Elizabeth Debicki) i Amandy (Carrie Coon) giną w obławie po zuchwałej kradzieży dwóch milionów dolarów, pozostawiając żony w żałobie i długach. Pieniądze idą z dymem razem z naszymi złodziejami, a wdowy mają problem. 2 miliony dolarów należały do lokalnego gangstera, Jamala Manninga (Brian Tyree Henry), który chce je z powrotem. Jeśli ich nie dostanie, to wyśle swojego brata psychopatę (Daniel Kaluuya), który zrobi z kobietami co należy. Sam nie ma za wiele czasu, bo właśnie zbliżają się wybory, w których startuje. W końcu chciałby się ustatkować, bo ma dosyć gangsterki, która owszem, przynosi zyski, ale i ból głowy. Wygrać nie będzie mu łatwo, bo jego przeciwnikiem jest pochodzący z rodziny od dziesiątek lat trzęsącej okolicą: Jack Mulligan (Colin Farrell). Tymczasem Veronica szuka sposobu na szybkie zarobienie kaski winnej Manningowi. Rozwiązaniem problemów może być plan napadu, który zostawił jej w spadku mąż.

Recenzja filmu Wdowy

Lata lecą, a Gillian Flynn dalej pisze scenariusze, które niby są pełne twistów i fabularnych zaskoczeń, ale tak naprawdę te zwroty akcji tanie są strasznie i nie ma w nich finezji*. Do spółki z McQueenem stworzyła scenariusz filmu Wdowy, który do końca nie wiadomo czym ma być. Soczystym thrillerem sensacyjnym czy może dramatem obyczajowym albo spojrzeniem na społeczny przekrój Chicago i aktualny kosmopolityzm miasta (bohaterki to Afroamerykanki, Latynoska i Polka – w filmie można trochę posłuchać naszej mowy ojczystej; są też obowiązkowi w takim kinie Irlandczycy)? Wdowy są wszystkim po trochu, a gatunki filmowe oraz podejmowane tu tematy rzucane są na lewo i prawo z nadzieją, że któryś się przyklei.

Ci, którzy spodziewają się nowych Desperatek (świetne Set It Off) obejdą się ze smakiem. Choć początek na to nie wskazuje. Bo w ogóle początek filmu Wdowy to najlepsze, co ma do zaoferowania całość (pomijając ten WTF porno kiss z Liamem Neesonem z pierwszej sceny). Pomysłowo, choć krótko, pokazana ucieczka gangsterów daje nadzieję na twórczo i świeżo zaprezentowaną filmową akcję. Sytuacja szybko się zagęszcza, kobiety zostają brutalnie postawione pod ścianą i muszą zacząć kombinować. Kiedy decydują się iść na całość, napięcie i emocje zamiast rosnąć – dramatycznie spadają. A los bohaterek niewiele obchodzi. Coraz więcej jest jałowych dyskusji i skakania z tematu na temat. Z każdą minutą filmu Wdowy moja jego ocena spadała coraz bardziej, a mniejsze lub większe idiotyzmy raziły.

No dobra, może „idiotyzmy” to za duże słowo, ale mam wrażenie, że gdzieś na podłodze montażowni zostało jeszcze ze 40 minut filmu, które porządnie skleiłyby fabułę. McQueen i Flynn dorzucają do fabuły elementy, które im są aktualnie potrzebne (a to dwa razy wyskoczy Robert Duvall; a to mignie szlachetny kierowca, który przecież może zostać kierowcą za friko, a dorobi se w nocy na bramce; a to pojawi się szczęśliwie zbiegookolicznościowa postać Lucasa Haasa), nie panując nad tym, że np. taka Belle (Cynthia Erivo) jest postacią całkiem z tyłka. Fryzjerka i opiekunka do dzieci nagle okazuje się megawysportowaną laską, która w sumie bez powodu i wątpliwości zgadza się być getaway driverem (jest na to jakieś dobre polskie określenie?) i jeszcze ma swój prywatny pistolet. Śmiechowy jest też notes Liama Neesona ze szczegółowo rozpisanym planem skoku. Z 80 kartek drob-nym macz-kiem, których treść bardzo chciałbym poznać. Bo nic nie wskazuje na to, że jest tam naprawdę jakiś plan. Albo bohaterki go w ogóle nie czytają, albo po przeczytaniu uznają, że ważne są w nim tylko zdjęcia i blueprint, a cała reszta zapisków to… no właśnie, co? Sądząc po objętości powinien tam być raczej dokładnie opisany skok minuta po minucie.

Finałowa ocena filmu Wdowy jest być może zbyt surowa, bo jest tu parę fajnych rzeczy (Elizabeth Debicki nago) i realizacja na poziomie (choć momentami zbyt ĄĘ – rozmowa Farrella w samochodzie z filmowanymi z maski auta widoczkami Chicago). Ale po McQueenie trzeba spodziewać się kina niebanalnego, a Wdowy takim nie są. Są trzema filmami w jednym, z których żaden nie potrafi przykuć uwagi. W efekcie najfajniejszy z całego filmu jest pies.

*SPOILER Oznaczam spoiler, choć dla mnie to żaden spoiler. Mowa bowiem o tak wyświechtanym twiście, że serio… Kino naprawdę powinno wymyślić jakiś nowy twist, bo na „ciała są tak spalone, że nie da się ich zidentyfikować” chyba nikt się już nie nabiera?

(2221)

Wybierając się do kina na Wdowy zastanawiałem się, gdzie w tym wszystkim tkwi haczyk. Dlaczego reżyser takich filmów jak Głód, Wstyd i Zniewolony. 12 Years a Slave nakręcił film, który wygląda jak remake Desperatek. Okazało się, że nie ma haczyka, a ja dalej nie wiem, czemu McQueen to nakręcił. Recenzja filmu Wdowy, Widows (2018). O czym jest film Wdowy Swoją drogą, cóż za potężny spoiler w tytule...! ;) Chłopy Veroniki (Viola Davis), Lindy (Michelle Rodriguez), Alicji (Elizabeth Debicki) i Amandy (Carrie Coon) giną w obławie po zuchwałej kradzieży dwóch milionów dolarów, pozostawiając żony w żałobie i długach. Pieniądze idą z…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Trzy kobiety po śmierci swoich mężów organizują skok, dzięki któremu będą mogły spłacić ich długi. Pomieszanie z poplątaniem kilku gatunków w filmie, który powinien być li tylko trzymającym w napięciu thrillerem o zdesperowanych kobietach. A zdecydowanie nim nie jest.

2 odpowiedzi

  1. Zapowiada się ciekawy film!

  2. Quentin

    Zgadza się, zapowiadał się 😉

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.