Richard Madden i Keeley Hawes w serialu BBC: Bodyguard. Również na Netfliksie.
Richard Madden i Keeley Hawes w serialu BBC: Bodyguard. Również na Netfliksie.

Bodyguard. Recenzja serialu z Richardem Maddenem. Netflix

Już 24 października na Netfliksie wyląduje brytyjski serial Bodyguard. To bardzo dobra wiadomość, bo to również bardzo dobry serial. Najchętniej oglądany serial BBC od 2008 roku, który pobił nawet świąteczny odcinek Doktora Who. Recenzja serialu Bodyguard. Netflix (już niedługo).

O czym jest serial Bodyguard

David Budd (Richard Madden) to były żołnierz, a obecnie gliniarz, który w trakcie podróży pociągiem staje przed nie lada wyzwaniem. Oto w ubikacji pociągu zadekowali się islamscy terroryści opatuleni w dynamit. A konkretniej działająca na polecenie męża islamska terrorystka Nadia (Anjli Mohindra). Gra idzie o wysoką stawkę, bo razem z Davidem pociągiem podróżują jego dzieci. Robi więc wszystko, by zażegnać zagrożeniu terrorystycznemu i znakomicie mu się to udaje. W nagrodę zostaje przydzielony do ochrony kontrowersyjnej pani minister Julii Montague (Keeley Hawes). Julia na dniach będzie lobbować za przygotowaną przez siebie ustawą zwiększającą możliwości inwigilacji obywateli przez rząd. Wszystko w zbożnym celu zapobiegania terroryzmowi. Nie dziwi więc fakt, że pani minister może znaleźć się na celowniku allahakbarów. David będzie miał pełne ręce roboty, gdy w Londynie zaczną wybuchać bomby, a przy okazji wciąż będzie musiał zmagać się z życiem rodzinnym, które na jego własne życzenie go nie rozpieszcza.

Recenzja serialu Bodyguard

Premiera serialu Bodyguard na Netfliksie to dobra wiadomość dla wszystkich tych, którzy odliczają kolejne kiepskie sezony 24 i tych, których Carrie Mathison irytuje tak bardzo, że nie są w stanie przełknąć kolejnych Homelandów. Oto odpowiedź na Wasze modły: Bodyguard od BBC.

Jak przystało na brytyjski serial, Bodyguard ma dokładnie tyle odcinków, ile powinien mieć. Nikt tam nie bawi się w rozdymanie serii do 24 odcinków i oglądanie się na konkurencję pod względem tego, ile odcinków powinien mieć sezon. Powinien mieć tyle, ile potrzeba. I Bodyguard tyle ma – sześć. Na upartego dwa z nich można nazwać zapychaczami, ale i tak wydarzy się w nich więcej niż w typowych serialowych zapychaczach. Nie ma więc co być aż tak upierdliwym. Fabuła serialu Bodyguard została dobrze rozbita w czasie pomiędzy kolejnymi odcinkami i gdy jeden będzie dłużył się ciut bardziej, godzina innego zleci w momencie.

Na pierwszy rzut oka Bodyguard to political thriller z fabułą typową dla powieści Toma Clancy’ego. Rozgrywki na wysokich szczeblach władzy przeplatają się z refleksjami na tematy współczesnych zagrożeń i bardzo dobrze nakręconymi scenami akcji z terrorystami w rolach głównych. I choć nie należy w nich szukać jakiś wybitnych choreografii a’la John Woo to mają coś lepszego – świetnie trzymają w napięciu, szczególnie gdy chodzi o rozbrajanie bomb. Te ze strzelaninami z kolei potrafią zaskoczyć i ożywić serial, gdy za dużo mówi się w nim o polityce, a służby specjalne drą koty z policją.

Tyle, że serial Bodyguard nie na darmo nazywa się Bodyguard. Silną stroną serialu jest właśnie ów tytułowy bodyguard, który jest postacią niejednoznaczną, przez co często nie wiadomo, po której stronie barykady stoi. Niestabilny psychicznie damski bokser, który mówi, że kocha swoje dzieci, ale nigdy nie wiadomo, co strzeli mu do głowy. Mówi, że ochroni panią minister, a z drugiej strony to po części jej i jej politycznym decyzjom „zawdzięcza” swój stan przedwybuchowy, w jakim wrócił z wojny na Bliskim Wschodzie. Czy w końcu wybuchnie na dobre? Oto pytanie, które będziecie sobie stawiać równie często jak pytanie o to, kto za tymi wszystkimi zamachami, które wstrząsną Londynem stoi.

Sześciogodzinny serial Bodyguard to dobry kandydat do obejrzenia go ciurkiem za jednym posiedzeniem, gdy już trafi na Netfliksa. Gdyby już koniecznie trzeba było poszukać w nim jakichś słabych stron, to wydaje mi się, że do tytułowej roli można by wybrać ciut lepszego aktora. No i często można odnieść wrażenie, że na Londynie i jego mieszkańcach seria poważnych zamachów bombowych nie zrobiła żadnego wrażenia. W tle poza główną akcją życie przeważnie toczy się normalnie i nie przeszkadza nikomu, że w pobliżu kręcą serial.

2 odpowiedzi

  1. Jeśli spodobał Ci się Bodyguard to powinien spodobać Ci się też inny serial sensacyjny Jeda Mercurio „Line of Duty”, którego kolejne sezony w Anglii też biją rekordy popularności. No i zięki temu serial awansował z emisji z BBC Two czy jak tam nazywają się te stacje do głównego kanału BBC. Do tej pory są 4 sezony, ale jak pewnie się domyślasz to są sezony angielskie czyli cztery serie razem mają 23 odcinki. Jest to serial o gliniarzach ścigających gliniarzy czyli taki angielski odpowiednik naszego Biura Spraw Wewnętrznych Policji:-)

    Co prawda mnie niezbyt podeszła 1 seria, ale to ze względu na Lennie Jamesa za którym nie przepadam zbytnio, ale nawet jak nie spodoba Ci się też 1 sezon to warto przetrwać 1 serię, bo każda następna seria jest jeszcze lepsza. A też warto obejrzeć po kolei, sezon za sezonem, bo co serię dostajemy inną sprawę związaną z innym gliniarzem podejrzanym o przestępstwo, ale jak się okaże to wszystkie dotychczasowe 4 sezony tworzą jedną zamkniętą całość. Wszystkie 4 sezony są na Netflixie.

    A co do Bodyguard to jeszcze nie widziałem, bo wolałem poczekać jak polecą wszystkie odcinki, a znając Line of Duty to wiem jakie seriale Mercurio kręci, czyli od razu chce się obejrzeć następny odcinek. Każdy epizod trzyma mocno w napięciu, nawet jak tylko gadają co jest fajnie pokazane zwłaszcza w scenach przesłuchań. Więc wolałem poczekać jak pojawi się na Netflixie i obejrzę całość za jednym razem.

  2. Quentin

    A tak, zapomniałem dodać o „Line od Duty”. Znaczy nie oglądałem, ale wiem, że seriale mają wspólny mianownik :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.