Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Rampage: Dzika furia, Rampage (2018), reż. Brad Peyton.
Rampage: Dzika furia, Rampage (2018), reż. Brad Peyton.

Rampage: Dzika furia. Recenzja filmu Rampage. Dwayne Johnson

Jeżeli po filmie o wielkiej małpie naparzającej się z wielkim wilkiem i jeszcze większym aligatorem spodziewacie się jakiejś głębi czy innego moralnego niepokoju to sorry. Nie z filmem jest coś nie tak tylko z Wami. Recenzja filmu Rampage: Dzika furia.

O czym jest film Rampage: Dzika furia

Naukowcy w tajnym kosmicznym laboratorium pracują nad serum będącym w stanie wzbogacić DNA zwierząt o wszystko to, co u innych gatunków jest najlepsze. Swoje badania prowadzą w kosmosie, bo a). nikt tam nie usłyszy twojego krzyku; b). na Ziemi zakazano zabawy z genami, uznając modyfikacje genetyczne za broń masowego rażenia. A właściwie to prowadzili te badania, bo potężny szczur się wkurzył i rozwalił w pizdu kosmiczne laboratorium. Ale nie zniszczył serum, które w zbiornikach będących w stanie bez przeszkód wejść w atmosferę ziemską, spada w kilku częściach Stanów Zjednoczonych. Między innymi w parku przyrody w San Diego, gdzie przy gorylach pracuje Davis Okoye (Dwayne Johnson). Jednym z jego ulubieńców jest goryl-albinos George, który wystawiony na działanie „kosmicznego” serum przybiera na wymiarach i agresji. Davisowi na jakiś czas udaje się go uspokoić, ale nie trwa to długo. Wkrótce po George’a przyjeżdża Negan, wróć agent Russell (Jeffrey Dean Morgan) i zabiera George’a na pokład samolotu, by przewieźć go gdzieś tam, gdzie rząd w spokoju będzie w stanie prowadzić stosowne badania. Badania chce też kontynuować korporacja, do której należało kosmiczne laboratorium. Diaboliczne rodzeństwo Wydenów (Malin Akerman, Jake Lacy) wysyła tropem fiolek z serum agenta Burke’a (Joe Manganiello). Tymczasem do gry wchodzą ogromny wilk i ogromny aligator, które również nawdychały się toksycznego świństwa.

Recenzja filmu Rampage: Dzika furia

Trwa moda na filmy o wielkich stworzeniach. Godzilla, Kong: Wyspa czaszki, dwa Pacific Rimy, za chwilę znowu Godzilla, potem Godzilla kontra King Kong – nic nie wskazuje na to, żeby wielki trend miał się znacząco zmienić. Obok ww stworzeń, swojego miejsca w bestiarium od 11 maja poszuka goryl George i jego przyjaciele z filmu Rampage: Dzika furia opartego na motywach arkadowej gry komputerowej, której zupełnie nie znam.

I od razu powiem, że ze wszystkich filmów o wielkoludach, właśnie Rampage: Dzika furia podobał mi się najbardziej. Nie wiem czy jest najlepszy, nie wiem czy ma najlepsze efekty specjalne (raczej teraźniejszy wysoki standard) i nie wiem jak wypada na tle innych pod względem logiki i sensowności przedstawionych tu wydarzeń (pamiętajmy: film o wielkich małpie, wilku i aligatorze). Wiem, że jest dokładnie taki jak chciałem: rozrywkowy, luźny i bez przynudzania. Co jak co, ale Dwayne Johnson raczej do tej pory unika filmowych koszmarów (szczególnie jeśli nie nastawia się na komedię) i Rampage: Dzika furia to kolejny z filmów, którym udowadnia, że mógłby być godnym następcą Arnolda Schwarzeneggera. Mógłby, gdyby tylko trochę więcej zabijał, a nie próbował przypodobać się dzieciom.

Szczególnie satysfakcjonujący jest początek filmu Rampage: Dzika furia, który momentami przypomina rasowy horror. Już w pierwszej scenie filmu w stanie nieważkości latają odgryzione kończyny, a za chwilę szczur gigant próbuje nas zjeść piszcząc od przypalania. Potem wydaje się, że wszystko wraca do bardziej komediowej normy – wprowadzenia postaci w San Diego można było sobie darować, szczególnie że reszta postaci poza Okoye i gorylem nie ma już potem żadnego znaczenia – ale za chwilę grupa twardzieli wyrusza na polowanie i można delektować się naprawdę świetną sceną w lesie, która w mniej familijnych filmach zwiastowałaby krwawą rozpierduchę.

Trochę szkoda, że ta krwawa rozpierducha jednak nie następuje. Choć Rampage: Dzika furia otrzymał klasyfikację PG-13 to w kilku scenach zastanawiałem się czy czasem coś się nie zmieniło w tej kwestii. Niewybrzmiały motherfucker rozwiał moje wątpliwości, ale tak czy siak to PG-13 z filmu Rampage: Dzika furia jest na granicy tego, na co można sobie pozwolić. Wiadomo, kategoria R zrobiłaby tutaj robotę, ale myślę, że nie ma co narzekać na to nieszczęsne PG-13 akurat w tym filmie.

Akcja w filmie Rampage: Dzika furia żwawo gna do przodu zatrzymując się tylko na niezbędne minimum. Można żałować, że autorzy filmu nie poszli na całość i po ww. scenie w lesie film wrócił już do bardziej familijnego podejścia do sprawy. Gdy monstra dotarły do Chicago rozpoczęło się efektowne niszczenie ewakuowanego miasta skupione głównie na niszczeniu amerykańskiego sprzętu wojskowego. Ale i tak film w reżyserii Brada Peytona zapewnia solidną porcję odmóżdżającej rozrywki z gatunku guilty pleasure. Na uwagę zasługuje też fakt, że autorzy filmu za bardzo nie przywiązują się do swoich postaci, a Malin Akerman jest udanym badguyem.

(2404)

Jeżeli po filmie o wielkiej małpie naparzającej się z wielkim wilkiem i jeszcze większym aligatorem spodziewacie się jakiejś głębi czy innego moralnego niepokoju to sorry. Nie z filmem jest coś nie tak tylko z Wami. Recenzja filmu Rampage: Dzika furia. O czym jest film Rampage: Dzika furia Naukowcy w tajnym kosmicznym laboratorium pracują nad serum będącym w stanie wzbogacić DNA zwierząt o wszystko to, co u innych gatunków jest najlepsze. Swoje badania prowadzą w kosmosie, bo a). nikt tam nie usłyszy twojego krzyku; b). na Ziemi zakazano zabawy z genami, uznając modyfikacje genetyczne za broń masowego rażenia. A właściwie to…

Czas na ocenę:

Ocena: 8

8

wg Q-skali

Podsumowanie: Do walki z potężnym wilkiem i aligatorem stają potężna małpa i Dwayne Johnson w standardowych wymiarach. Dokładnie to, czego można spodziewać się po filmie z taką fabułą. Świetny początek, potem chyba zabrakło trochę odwagi w zrobieniu czegoś nieszablonowego.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.