×
Misja: Pizza (2026). Disney+

Misja: Pizza. Recenzja filmu Pizza Movie

Dobra wiadomość dla wszystkich sierot po prostu śmiesznych, prostych komediach, które ani nie chcą być zbyt inteligentne, ani nie boją się przegiąć tu czy tam. Oto i ona, prawdziwa rzadkość w ostatnich czasach. Komedia. Recenzja filmu Misja: Pizza. Disney+.

O czym jest film Misja: Pizza

Montgomery (Sean Giambrone) ma tylko jednego przyjaciela w akademiku. Pech chce, że to Jack (Gaten Matarazzo), którego nienawidzą właściwie wszyscy za to, co zrobił uniwersyteckiej drużynie futbolowej. Kiedyś przyjaciół była trójka, bo do grona miłośników erpegów należała jeszcze Lizzy (Lulu Wilson), ale ta wybrała bardziej modne towarzystwo i obecnie chłopakami gardzi. Za nimi kolejny ciężki dzień pełen upokorzeń i niedostatków, jeśli idzie o pomysł na spędzenie wieczoru. Taki pojawia się sam wraz z pakunkiem małych piguł, który przypadkiem wypada ze szpary w suficie. Gdy po ich spróbowaniu chłopaki zaczynają czuć się dziwnie, szybko znajdują w Internecie, w czym problem. Wyrób szalonej chemiczki ma kilka faz ubocznych, w tym jedną najpoważniejszą, od której może uchronić ich zjedzenie pizzy. Pizza zostaje zamówiona, wystarczy tylko zejść po nią piętro niżej.

Zwiastun filmu Pizza Movie

Recenzja filmu Misja: Pizza

Kiedyś śledziłem repertuary tych wszystkich dziwnych festiwali, gdzie pokazywano najciekawsze kino gatunkowe i z grubsza wiedziałem, czego się spodziewać, na co czekać. Teraz jakoś nie śledzę (czasu może i nie mam, ale bardziej nie mam chyba ochoty śledzić), więc z jednej strony jestem średnio poinformowany, a z drugiej łatwiej mnie zaskoczyć czymś fajnym. Co za tym idzie o Misji: Pizza nic nie wiedziałem. Nagle na początku weekendu/świąt zaczęły pojawiać mi się jakieś dziwne tweety, że taki właśnie film zarobił 800 milionów dolarów w pierwszym weekendzie wyświetlania. Był to jakiś skomplikowany żart, bo filmu nie było w kinach tylko po festiwalach od razu wylądował na Disney+, ale wskazywał na hype związany z tym tytułem. Bo podobnych reakcji zauważyłem więcej. Zaintrygowany postanowiłem go więc sprawdzić i zobaczyć, o co z tym wszystkim chodzi.

Spodobał mi się od pierwszej sceny jak kiedyś Supersamiec (porównanie nieprzypadkowe, choć film z Jonah Hillem to jednak komediowy wyższy poziom). Jeszcze nie pojawiła się karta tytułowa, a ja już wiedziałem, że jestem w domu. Oto niewyszukana komedyjka o ziomkach w akademiku, którzy  odurzyli się pigułami i w takim stanie muszą podjąć się misji niemożliwej: zejść na dół po pizzę. Wszystko po drodze nie ułatwi im tej wędrówki, bo najpopularniejsze ziomki w szkole pierdzą im w twarz, reszta mieszkańców akademika nie zapomina upokorzenia ich ukochanej drużyny futbolowej, kolejne fazy odurzenia wjeżdżają w najmniej spodziewanych momentach, a nad wszystkim wisi północny deadline złożenia podania o przyjęcie do akademika na przyszły rok. Jeśli tego nie ogarną, trafią do mitycznego akademika leżącego tak daleko od uczelni i cieszącego się tak złą sławą, że lepiej już zrezygnować z nauki i wrócić do rodziców z podkulonym ogonem. Nie mówiąc o tym, że jeśli zaraz nie zjedzą pizzy, to ich najgorszy strach wydupczy ich piłą spalinową. Nie jest to metafora, to bardzo śmieszna wskazówka tego, z jakim humorem mamy do czynienia w filmie panów Briana McElhaneya i Nicka Kochera.

Tylko spokojnie, żarty takie jak ten wspomniany są tu dosadne, ale zaprezentowane w sposób, który nikogo nie powinien zniesmaczyć, a jedynie rozbawić. Opowiedziane zostały inteligentnie (w sposób adekwatny do młodzieńczej komedii o zjaraniu się), pomysłowo i wkomponowane w fabułę, która spójnie prowadzi od początku do końca. Z przyjemnością czeka się tu na kolejne fazy odurzenia narkotykowego, a one nie zawodzą wprowadzając do filmu sprytne, nazwijmy to, segmenty, w których można pozazdrościć autorom kreatywności. Łeb rozjebany, chciałbym napisać, choć nie wiem czy to nie za duży spoiler.

Ma Misja: Pizza sporo niespodzianek do samego końca seansu, który upływa w sposób przyjemny, a pewnie oglądany ze znajomymi w stanie upojenia substancjami wzniósłby się jeszcze o poziom wyżej. To wyświechtane, ale na kasetach VHS dziś byłby niewątpliwym kultem. Dobrze jednak, że powstał teraz, bo można było odnieść wrażenie, że takie niezobowiązujące komedie z prostym humorem już wyginęły. A tymczasem nie, oto są. I jest ich więcej, bo podobną frajdę miałem niedawno na polskim LARP-ie, który jest klimatycznym ziomkiem Misji: Pizza, choć prezentuje grzeczniejszy i bardziej ambitny poziom humoru.

Jest w Misji: Pizza wszystko, co powinno być. Film nie udaje, czwarta ściana jest tu burzona, pojawia się najciekawszy dorosło-nastoletni akcent od czasu mema ze Steve’m Buscemim, bohaterowie są sympatyczni (a nie było łatwo, bo nie lubię tej zgrai ze Stranger Things, która myśli, że skoro zagrała w znanym serialu, to są zbawcami kina rozrywkowego i będą teraz cool filmowcami; no dobra, to głównie Finna Wolfhardta się czepiam), a sposób zaprezentowania prostej fabuły jest pomysłowy i satysfakcjonujący. Film o schodzeniu po pizzę jeszcze nigdy nie był tak atrakcyjny, to na pewno. Z wielką przyjemnością wpisuję w tagi po prostu komedia bez konieczności dodawania jakichś niepotrzebnych światu metafizyczna czy komediodramatoobyczaj.

(2665)

Dobra wiadomość dla wszystkich sierot po prostu śmiesznych, prostych komediach, które ani nie chcą być zbyt inteligentne, ani nie boją się przegiąć tu czy tam. Oto i ona, prawdziwa rzadkość w ostatnich czasach. Komedia. Recenzja filmu Misja: Pizza. Disney+. O czym jest film Misja: Pizza Montgomery (Sean Giambrone) ma tylko jednego przyjaciela w akademiku. Pech chce, że to Jack (Gaten Matarazzo), którego nienawidzą właściwie wszyscy za to, co zrobił uniwersyteckiej drużynie futbolowej. Kiedyś przyjaciół była trójka, bo do grona miłośników erpegów należała jeszcze Lizzy (Lulu Wilson), ale ta wybrała bardziej modne towarzystwo i obecnie chłopakami gardzi. Za nimi kolejny ciężki…

Ocena Końcowa

8

w skali 1-10

Podsumowanie : Dwóch zjaranych studentów musi czym prędzej zejść po pizzę od czego zależy dobrostan ich dupy. Niezobowiązująca, prosta, koszarowa komedia o ziomkach z akademika, stworzona przez twórców, którzy mają pełną świadomość tego, co chcą osiągnąć i udaje im się to z właściwie kompletnym sukcesem. Pomysłowo, absurdalnie i po prostu śmiesznie. Gatunek komedii jeszcze nie umarł, choć Noah Baumbach i jego koledzy z za dużym IQ bardzo chcieliby ją pogrążyć.

Podziel się tym artykułem:

Skomentuj

Twó adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

Quentin 2023 - since 2004