Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Player One, Ready Player One (2018), reż. Steven Spielberg.
Player One, Ready Player One (2018), reż. Steven Spielberg.

Player One. Recenzja filmu Ready Player One

Już na początku kwietnia, zaraz po Wielkanocy, wjeżdża do kin najnowszy film Stevena Spielberga oparty na motywach powieści Ernesta Cline’a. Player One, bo o nim mowa – a w oryginale Ready Player One – to bez wątpienia gratka dla wszystkich miłośników popkultury. Jeśli będziecie chcieli wyłapać wszystkie nawiązania, jakie można w nim odnaleźć, koniecznie zabierzcie ze sobą do kina notatnik (tylko nie szeleśćcie)! A jak wypadła cała reszta? Recenzja filmu Player One.

O czym jest film Player One

Świat w roku 2045 nie jest najpiękniejszym miejscem. Kolejne kataklizmy naznaczyły Ziemię wieloma bliznami i sprawiły, że… ludzkość zobojętniała na kolejne. Zamiast zająć się naprawianiem świata, jego mieszkańcy wolą uciekać w świat ułudy. Idealnym rozwiązaniem do takiej ucieczki jest świat wirtualny wykreowany przez Jamesa Hallidaya (Mark Rylance) i Ogdena Morrowa (Simon Pegg): OASIS. W OASIS każdy może być kim tylko zapragnie. Tancerką na rurze, golfiarką, wojownikiem, skurczysynem – co tylko podpowie wyobraźnia. Wystarczą specjalne gogle, kombinezon i multikierunkowa bieżnia. Reguły panujące w OASIS są proste. Wygrywając zgarniasz kasę, którą można przeznaczyć na apgrejdy, ginąc tracisz cały uciułany dorobek i musisz zaczynać od zera. Jednym z miliardów graczy jest Wade Watts (Tye Sheridan), dla którego OASIS jest całym życiem. Właśnie tam ma swoich przyjaciół i tam może zapomnieć o nędznym życiu w Stosie – składowisku przyczep kampingowych poukładanych jedna na drugiej. Wade ma jednak cel, jakim jest odnalezienie easter egga ukrytego w OASIS. To nie byle jaki easter egg. Halliday przed śmiercią ukrył go w niewiadomej lokacji, a do odnalezienia jajeczka potrzebne są trzy klucze ukryte równie skrzętnie. Podpowiedzi do ich odnalezienia ukryte są w muzeum wspomnień Hallidaya, a komu uda się odnaleźć easter egga ten zostanie nowym właścicielem OASIS. Nic więc dziwnego, że Wade każdego dnia startuje na nowo w wyścigu, którego finałem pierwszy ukryty klucz. Do tej pory nikomu nie udało się go ukończyć i Wade nie jest wyjątkiem. Podczas kolejnej próby chłopak na starcie poznaje legendarną Art3mis (Olivia Cooke). Gracza (graczkę?) wyjątkowego, którego w swoich szeregach chciałby mieć każdy klan. W wyścigu startują również ludzie Nolana Sorrento (Ben Mendelsohn), bezwzględnego właściciela firmy komputerowej, który chciałby przejąć władzę nad OASIS. Nolan ma nieograniczone środki, aby to osiągnąć, a mimo to wciąż jest w ciemnej wiadomo czym. Pora więc rozpocząć kolejny wyścig i polowanie, na mecie którego jest władza absolutna nad wirtualem, co w 2045 roku jest równoznaczne z władzą nad realem.

Recenzja filmu Player One

Widowisko w reżyserii Stevena Spielberga ma wszelkie zadatki do tego, by zostać pierwszym wielkim letnim blockbusterem 2018 roku. Jeśli po obejrzeniu zwiastuna: pomyśleliście: muszę to obejrzeć! – nie będziecie zawiedzeni też całym filmem. Przy czym ważne: nie znam książki, nie wiem jak wypadł film w porównaniu do niej.

Player One to przede wszystkim must-see dla wszystkich wychowanych na latach 80. XX wieku. Film Spielberga nie ogranicza się tylko do kina, a co za tym idzie sypane jak z rękawa nawiązania zahaczają o filmy, ale także o gry komputerowe, mangi i co tam jeszcze może przyjść do głowy. Wszystkiemu zaś towarzyszą muzyczne hity lat 80. i przemycane fragmenty partytur soundtracków znanych filmów. No a przynajmniej jeden :). Szczególnie w pierwszej części filmu jest tego całe mnóstwo i już mogą zacierać ręce ci, którzy lubią chodzić do kina na film dziesięć razy, a potem tworzyć teksty typu: pińcet rzeczy, których nie zauważyłeś w filmie. Znane postaci, wyskakują jak diabeł z pudełka zarówno na ułamek sekundy, jak i na dłuższą chwilę. Bezapelacyjnym królem tych nawiązań na dłuższą chwilę jest jedno ogromnie wielkie nawiązanie, które rozwala system i zryje banię każdego. Naturalnie słowem nie pisnę o co chodzi, ale czapki z głów przed Spielbergiem. Choć warto dodać, że dla mnie najfajniejszą rzeczą w Player One była Kostka Zemeckisa. Po szczegóły zapraszam od 6 kwietnia do kina.

Nie wiem tylko jak poczują się na filmie Player One ci, którzy nigdy nie widzieli Powrotu do przyszłości, filmów Johna Hughesa i wszelakich Akir, bo – choć trudno w to uwierzyć – są tacy. Zdaje się, że dla nich pozostaje ta cała otoczka gry komputerowej, która jest najważniejsza w filmowej fabule.

Player One to jedna wielka gra komputerowa na dużym ekranie. Avatary bohaterów zbierają kasę za questy, w inventory mają wszystkie zakupione gadżety, by kiedy przyjdzie czas mogli ich użyć. Czasem na mecie wyścigu czeka jakiś boss (swoją drogą znakomity to boss, który świetnie wypada na dużym ekranie), a jeśli jesteś bogaty to możesz sobie kupić najpotężniejsze artefakty. Nie rozwodząc się dłużej w tym temacie: pokolenie walktrough i gameplayów poczuje się na Player One jak u siebie w domu. Nawet jeśli nie załapią co to jest Sulaco z Aliena czy nie uśmiechną się na tematycznym pogrzebie Hallidaya.

Jest więc film Spielberga laurką dla popkultury i próbą ożywienia ducha Kina Nowej Przygody, które momentami urzeczywistnia się na oczach widza w najmniej spodziewanych momentach (mnie najbardziej tęsknota za latami 80. złapała w nic nie znaczącej scenie furgonetki wjeżdżającej gdzieś tam w deszczu). Jest jednak też widowiskowym kinem XXI wieku, co z kolei może trochę przeszkadzać. Jak dla mnie za dużo było tu wirtuala, za mało realu. 2/3 Player One to jedna wielka cut-scenka i jeśli ktoś wolałby prawdziwych aktorów, a nie ich animacje – będzie mógł pokręcić nosem. Widowisko, jak to się mówi, jest epickie, ale czy to jeszcze film fabularny, czy jednak już film animowany? Są momenty, że można mieć wątpliwości. Dzięki wartkiej akcji i tym wszystkim nawiązaniom nie ma jednak czasu, żeby się nad tym zastanawiać. I narzekać, że avatar Atr3mis jest brzydszy niż oryginalna i żywa Olivia Cooke vel Samatha Cook.

Nie jest też chyba Player One filmem rewolucyjnym. Nie przypominam sobie co prawda jakiegoś wcześniejszego filmu, w którym komputerowe efekty byłyby wykorzystane na tak imponującą skalę, ale do miana rewolucji potrzeba by chyba jeszcze wizjonerskiej fabuły. Wizja świata przyszłości nie robi jednak aż takiego wrażenia, głównie dlatego, że, cóż, nie różni się aż tak bardzo od świata, w którym żyjemy już teraz. No ale może to i plus filmu Player One, bo nietrudno sobie wyobrazić, że świat w 2045 może wyglądać właśnie tak jak u Spielberga.

No ale kogo to wszystko obchodzi, kiedy po ekranie biegają tyranozaur, gremliny, Goro i Stalowy Gigant, a nolajfy w blezerkach przegrzebują się przez całą bibliotekę gier na Atari? Steven Spielberg poukrywał w Player One trylion easter eggów, więc zamiast za dużo myśleć lepiej znajdźcie je wszystkie i przy okazji dobrze się bawcie. Lepszej rozrywki niż Player One na razie w kinach nie znajdziecie.

Czy jest scena po napisach w Player One

Nie ma sceny po napisach końcowych filmu Player One.

(2385)

Już na początku kwietnia, zaraz po Wielkanocy, wjeżdża do kin najnowszy film Stevena Spielberga oparty na motywach powieści Ernesta Cline'a. Player One, bo o nim mowa - a w oryginale Ready Player One - to bez wątpienia gratka dla wszystkich miłośników popkultury. Jeśli będziecie chcieli wyłapać wszystkie nawiązania, jakie można w nim odnaleźć, koniecznie zabierzcie ze sobą do kina notatnik (tylko nie szeleśćcie)! A jak wypadła cała reszta? Recenzja filmu Player One. O czym jest film Player One Świat w roku 2045 nie jest najpiękniejszym miejscem. Kolejne kataklizmy naznaczyły Ziemię wieloma bliznami i sprawiły, że... ludzkość zobojętniała na kolejne. Zamiast…

Czas na ocenę:

Ocena: 8

8

wg Q-skali

Podsumowanie: Twórca wirtualnego świata ukrywa w nim "easter egg", którego znalazca zostanie spadkobiercą jego fortuny. Nafaszerowana nawiązaniami do popkulturowej klasyki rozrywka najwyższej próby dla każdego geeka. Wizualne szaleństwo.

3 odpowiedzi

  1. Myśle ze film został tak zrobiony by większośc nawiązań każdy normalson zrozumiał, choć Spielberg postarał sie i o smaczki dla zapalonych nubów- które przyznam szczerzenie dla mnie nie wszystkie były znane.
    Myśle ze to trudne zadanie- by nawiązaniami do popkultury zadowolić wytrawnych graczy i znawców, ale też nie przesadzić by zwykły normiś też mógł coś wychwycić i sie cieszyć.
    Wizualnie może i fajny, spoko muzyka
    Ale głupiutka historyjka z kaszaniastym romansem i z mdłymi postaciami

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.