Pomniejszenie, Downsizing (2017), reż. Alexander Payne.
Pomniejszenie, Downsizing (2017), reż. Alexander Payne.

Pomniejszenie. Recenzja filmu Downsizing, reż. Alexander Payne

Trochę trzeba się było na to naczekać, ale w końcu można napisać, że powstał jakiś hollywoodzki film, który jest amerykańską wersją filmu polskiego. (No trochę jest :P.) W 99% przypadków sytuacja jest odwrotna. Jak zatem wyszła Aleksandrowi Payne’owi amerykańska wersja Kingsajzu? Recenzja filmu Pomniejszenie.

O czym jest film Pomniejszenie

W związku ze stale rosnącą populacją Ziemi konieczne są drastyczne rozwiązania tego problemu. Nad jednym z nich pracuje norweski uczony dr Jorgen Asbjornsen (Rolf Lassgard). Trochę ku jego zdziwieniu udaje mu się opracować formułę na drastyczne zmniejszenie człowieka bez praktycznie żadnych skutków ubocznych. No chyba, że zapomni się mu wyjąć plomb z zębów… Jak przystało na szlachetnego uczonego, Jorgen wraz z grupą śmiałków poddaje się procedurze zmniejszenia i przenosi do specjalnie wybudowanej kolonii gdzieś pomiędzy fjordami. Kilka lat później ogłoszony zostaje sukces tego eksperymentu, a rozwiązanie zaproponowane przez Asbjornsena wydaje się być remedium na problem przeludnienia. Jak grzyby po deszczu zaczynają powstawać nowe kolonie, które przyjmują chętnych do pomniejszenia. Jednym z nich jest fizjoterapeuta Paul Safranek (Matt Damon), którego kusi luksusowe życie w takiej kolonii. Za zgromadzone razem z żoną (Kristen Wiig) oszczędności żyłby tam jak król w ogromnej posiadłości i stać byłoby go na wszystko, o czym zamarzy. W pomyśle zmniejszenia utwierdza go również wizyta zapoznawcza w jednym z luksusowych ośrodków poleconych przez kolegę (Jason Sudeikis). Decyzja zostaje podjęta, Safrankowie żegnają się z najbliższymi oraz kolegami i wyruszają do laboratorium, w którym poddani zostaną zmniejszeniu.

Recenzja filmu Pomniejszenie

Pomysłem na film jest już samo zmniejszenie głównych bohaterów i wykreowanie dla nich malutkiego świata szczelnie ukrytego pod kopułą. Tylko co zrobić z takim pomysłem dalej? Przed taką zagwózdką stanął reżyser m.in. świetnych Bezdroży i jeszcze lepszej Nebraski – Alexander Payne, a ja zastanawiałem się nad tym, jak ugryzie swój film. Zapowiadający się na klasyczną historię z gatunku: myślimy, że wszystko będzie zajebiście, decydujemy się na coś, a potem okazuje się, że jest wiele problemów, o których nie mieliśmy pojęcia.

Pomniejszenie trochę jest takim filmem, ale dużo bardziej nie jest. Można więc powiedzieć, że Payne znalazł sposób, ale jednak nie znalazł sposobu :P. W filmowym świecie Pomniejszenia okazuje się bowiem, że sama tytułowa procedura jest tak naprawdę zajebista i nie sprawia żadnych problemów dla 95% pomniejszonych. Tak jak obiecują w prospektach – mieszkanie w luksusowej kolonii dla kurdupli jest spełnieniem marzeń o życiu bez problemów i z bogactwem oraz luksusem na wyciągnięcie ręki. Przyznaję, zdziwiło mnie to, że nie było żadnych ukrytych kosztów pod schowaną drobnym drukiem gwiazdką. No bo przecież nie ma co za takie uznać zbyt gorącej wody w luksusowej łazience.

Nie znaczy to, że Pomniejszenie jest idylliczną komedią, w której żarty ograniczają się do sytuacji wynikających z kontrastu duży/mały czy serwowaniu co pięć minut przedmiotów w normalnej skali przyniesionych do małego świata. Pomniejszenie jest dla Payne’a pretekstem do snucia możliwych scenariuszy tego, co mogłoby w takim rozwiązaniu pójść źle. Ale cokolwiek idzie źle jest winą ludzi, a nie pomniejszania. W związku z tym Pomniejszenie jest filmem o kolesiu, który co i rusz dokonuje złych wyborów życiowych, co niestety szybko zaczyna się nudzić. Głównie dlatego, że cokolwiek do powiedzenia o nowym świecie ma Payne, to zdąży to już powiedzieć na długo przed końcem. Filmu nie ożywia grupa świrów walących w bębenek, którzy mają być ostatnią nadzieją ludzkości, a i tak można przypuszczać, że skończy się jak zawsze, gdy decydującym czynnikiem jest czynnik ludzki.

Jest w filmie Pomniejszenie kilka udanych refleksji na temat okoliczności towarzyszących pomniejszeniu, ale często są one jedynie zasygnalizowane (problem z głosowaniem, Żydami zmniejszającymi Palestyńczyków itp.) i migają nie dłużej niż kilka znanych nazwisk z obsady, które występują o wiele krócej niż by się tego można było spodziewać. Pomniejszenie nigdy nie traci wzroku z Paula Safranka (w filmie bohaterowie noszą albo polskobrzmiące albo europejskie nazwiska – ciekawe czemu (wiem, jest też Wietnamka)), który jest bohaterem nudnym i dającym się ponieść życiu bez żadnego protestu czy choćby walnięcia pięścią w stół. Trudno więc, żeby i film nie znudził.

Fajnie to jednak zrealizowane, miniaturowy świat wygląda ładnie, a okraszona klasycznąlike muzyką sekwencja zmniejszania zapada w pamięć realizacją. O dziwo – bo nie przepadam – dobrze odnalazł się tutaj Christoph Waltz, a Hong Chau w roli Ngoc Lan Tran była przesympatyczna. To wszystkie plusy filmu Pomniejszenie.

PS. Nie było sceny z trailera z piciem dużej wódki. #takietam

(2352)

Trochę trzeba się było na to naczekać, ale w końcu można napisać, że powstał jakiś hollywoodzki film, który jest amerykańską wersją filmu polskiego. (No trochę jest :P.) W 99% przypadków sytuacja jest odwrotna. Jak zatem wyszła Aleksandrowi Payne'owi amerykańska wersja Kingsajzu? Recenzja filmu Pomniejszenie. O czym jest film Pomniejszenie W związku ze stale rosnącą populacją Ziemi konieczne są drastyczne rozwiązania tego problemu. Nad jednym z nich pracuje norweski uczony dr Jorgen Asbjornsen (Rolf Lassgard). Trochę ku jego zdziwieniu udaje mu się opracować formułę na drastyczne zmniejszenie człowieka bez praktycznie żadnych skutków ubocznych. No chyba, że zapomni się mu wyjąć plomb…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: W poszukiwaniu lepszego życia, rodzina Safranków decyduje się na poddanie procedurze zmniejszenia. Ładnie zrealizowane, dobrze wyreżyserowane, podejmujące kilka poważniejszych tematów, ale nudne. Szkoda.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.