Atak paniki (2017), reż. Paweł Maślona.
Atak paniki (2017), reż. Paweł Maślona.

Atak paniki. Recenzja filmu Pawła Maślony

Sława filmu Atak paniki wyprzedziła jego kinową premierę o parę miesięcy. Korzystając z seansu przedpremierowego postanowiłem sprawdzić, czy wszystkie te ochy i achy pod jej adresem są zasłużone. Recenzja filmu Atak paniki.

O czym jest film Atak paniki

Podczas prowadzenia radiowej audycji podejmującej tematy fizyki kwantowej czy czegoś równie mądrego, samobójstwo popełnia Witek (Daniel Guzdek). Tragiczna wiadomość nie dociera do jego byłej dziewczyny Kamili (Aleksandra Pisula) i nie ma się co dziwić, bo chodziła z nim tylko chwilę i dawno o nim zapomniała. Aktualnie ma swoje problemy, a na życie zarabia pokazywaniem się na sekskamerkach. Niespodziewanie wpadają do niej trzy koleżanki – Alicja (Aleksandra Adamska), Justa (Justyna Kokot) i Kasia (Maria Kania) – żeby podnieść ją na duchu po tej niewypowiedzianej dla niej – tylko według nich – stracie. Tymczasem z lotniska w Egipcie startuje samolot z turystami na pokładzie. Wśród nich m.in. Andrzej (Artur Żmijewski) i Elżbieta (Dorota Segda), do których przysiada się otyły, spocony i denerwujący Oskar (Nicolas Bro). Wygląda na to, że lot będzie mordęgą. W przeciwieństwie do spotkania Dawida (Grzegorz Damięcki) z Moniką (Magdalena Popławska), którzy umówili się na elegancką kolację i wspominają dawne czasy. Póki Dawid nie wyciągnie z rękawa niespodzianki. Podobnie dużej jak ta, która staje się udziałem Miłosza (Bartłomiej Kotschedoff). Mieszkający z matką (Małgorzata Hajewska-Krzysztofik) i łatwo wpadający w szał młody mężczyzna jest kelnerem w trakcie wesela Wiktorii (Julia Wyszyńska). Niespodziewanie otrzymuje telefon, w którym ktoś skrywający się za zdeformowanym głosem postawi jego życie do góry nogami. No i jeszcze są trzy chłopaki, które po raz pierwszy próbują trawki i nie najlepiej na tym wychodzą.

Recenzja filmu Atak paniki

Od czego by tu… Jedną z najbardziej interesujących mnie rzeczy przed seansem filmu Atak paniki było to, jak bardzo podobny jest do argentyńskich Dzikich historii. Teraz już wiem, że nie ma o czym gadać. Szkatułkowa budowa scenariusza nie jest czymś niezwykłym i zarezerwowanym tylko dla Dzikich historii, dlatego nie ma co porównywać obydwu filmów, a wszelkie podobieństwa wynikają z obranej konwencji. Poza tym brakuje Atakowi paniki tempa, pomysłowości, czarnego humoru, szaleństwa i przewrotności Dzikich historii. Jest nieźle, ale to zdecydowanie nie to.

Co jest dobrego w filmie Atak paniki? Przede wszystkim aktorstwo. Próżno tu szukać znanych nazwisk – z małymi wyjątkami – a mimo to dosłownie wszyscy pojawiający się na ekranie aktorzy poradzili sobie znakomicie. Nawet ci w rolach nieletnich, co zwykle jest bolączką polskich filmów. Przyjemnie było patrzeć na ich aktorskie występy i chciałoby się częściej móc oglądać ich w innych polskich produkcjach. Szczególnie do gustu przypadła mi Maria Kania, ta od obecnego w zwiastunie „Nie zapomnisz tego, nie ma szans!”. Brawo dla całej obsady!

Atak paniki wyróżnia się też na plus na tle innych propozycji polskiego kina. Po prostu oferuje coś zupełnie innego niż konkurencja i to wystarczy, by uznać go za wartego rzucenia okiem. Nie jest to żadna nowa jakość w polskim kinie, ale z pewnością wytycza kierunek, w którym mogłoby pójść zamiast komromów. Do tego Atak paniki został ładnie zrealizowany i przyjemnie dla oka wyglądają takie sceny jak np. ta, gdy nerwus kelner słucha hiobowych wieści, a dookoła zbiera się na burzę i wszystko wiucha w powietrzu. To również plus, bo można to było zrobić nijak. Dzwoni telefon, on słucha, stop akcja.

Paradoksalnie zawodzi scenariusz. Paradoksalnie, bo przecież jest niezły. Ma zgrabne dialogi, a poszczególne nowelki jakiś tam pomysł. Nowelki te stale przenikają się w trakcie filmu prowadząc, wiadomo, do połączenia wątków. Po pierwsze jednak nie ma w nich niczego bardziej szalonego ponad to, co można było zobaczyć w zwiastunie i ani razu nie rzuci się Wam na usta w trakcie seansu żadne WOW, bo niczego takiego tu nie ma. Historie prowadzą do oczywistych komplikacji i nic tu nie zaskakuje. Choćby czarnym humorem trochę zasygnalizowanym tuż przed pojawieniem się tytułu. Mało go potem. Co więcej, niektóre segmenty są zupełnie zbędne tak jak ten z Dawidem i Moniką w restauracji.

Choć warto docenić zwrot akcji, który objawia się jakieś 20 minut przed końcem filmu (nie czytajcie obsady na Filmwebie, bo się Wam objawi jeszcze przed seansem), to niestety finał zawodzi i gdy już byłem bliski Siódemki, ocena znowu powędrowała punkcik niżej. Ale niech się Atak paniki nie martwi – Asiek dałaby jeszcze mniej, bo się strasznie wynudziła! Ja nie, ale Atak paniki serwując w polskim kinie coś innego nie sprostał zbytnio rozbudzonym oczekiwaniom.

(2350)

Sława filmu Atak paniki wyprzedziła jego kinową premierę o parę miesięcy. Korzystając z seansu przedpremierowego postanowiłem sprawdzić, czy wszystkie te ochy i achy pod jej adresem są zasłużone. Recenzja filmu Atak paniki. O czym jest film Atak paniki Podczas prowadzenia radiowej audycji podejmującej tematy fizyki kwantowej czy czegoś równie mądrego, samobójstwo popełnia Witek (Daniel Guzdek). Tragiczna wiadomość nie dociera do jego byłej dziewczyny Kamili (Aleksandra Pisula) i nie ma się co dziwić, bo chodziła z nim tylko chwilę i dawno o nim zapomniała. Aktualnie ma swoje problemy, a na życie zarabia pokazywaniem się na sekskamerkach. Niespodziewanie wpadają do niej trzy…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Kilka historii połączonych tytułowym Atakiem paniki nieuchronnie zmierza do finału, którym zostaną połączone. Niewątpliwie coś innego i świeżego w polskim kinie, ale zabrakło tu odwagi na coś szalonego i przede wszystkim dobrego zakończenia. Zaproponowane zakończenie - całkowicie zawodzi.

2 odpowiedzi

  1. beznadziejny nie polecam!!!

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.